Jeszcze bardziej nas skłócić
Czy Putinowi, posługującemu się Łukaszenką, rzeczywiście chodzi o wywołanie kolejnego kryzysu migracyjnego w Europie? Prawdopodobnie na razie chodzi mu o osiągnięcie dwóch innych celów.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Czy Putinowi, posługującemu się Łukaszenką, rzeczywiście chodzi o wywołanie kolejnego kryzysu migracyjnego w Europie? Prawdopodobnie na razie chodzi mu o osiągnięcie dwóch innych celów.
Sercem człowieczeństwa jest odpowiedzialność, miłość i wolność. Prawdę o doniosłości miłości wyeksponowało chrześcijaństwo. Św. Jan Ewangelista głosi: „Bóg jest miłością”. Znamy również słynne słowa św. Pawła z „Hymnu o miłości”: bez miłości byłbym niczym.
Wakacje są szansą nie tylko na odnowienie ciała i psychiki, lecz także ducha. O ile – zdaniem Paula Tillicha – w starożytności dominował lęk przed losem i śmiercią, a w średniowieczu przed winą i potępieniem, o tyle obecnie szczególnie dojmujące jest przeżycie egzystencjalnej pustki i bezsensu.
Zaniechanie czynienia dobra lub przeciwstawiania się złu jest niekiedy gorsze od samego wyrządzania zła. Do zaistnienia zła przyczynia się też postawa „jakoś to będzie”. Jednym z głównych powodów braku skuteczności w zwalczaniu nasilającej się w naszym kraju fali antykatolickiego barbarzyństwa, czego efektem jest coraz większe rozzuchwalanie się jego uczestników, jest niewłaściwie sformułowany przepis o karaniu za obrażanie uczuć religijnych, a więc czegoś subiektywnego, co dopuszcza wiele interpretacji.
O ile w epoce św. Jana Pawła II wiara uległa w naszym narodzie ożywieniu, umocnieniu i pogłębieniu, o tyle kilkanaście lat po śmierci polskiego papieża nie tylko czujemy, że słabnie, lecz także doświadczamy wielu niepokojących objawów tego zjawiska.
Bardzo wiele mówi się i pisze o kryzysie Kościoła. Dominuje nastrój paniki. Stawiane są różne diagnozy.
My, starsi, już wiemy, że – jak pisał Gabriel Marcel – „każde życie ludzkie rozwija się na sposób dramatu”. Ale wiemy również, że pojawiają się w nim ludzie, wydarzenia itp., dzięki którym chce się żyć. Trzy sytuacje: gdy się pojawiły na świecie, miałem pewność, że są cudem, a ja jestem wielkim szczęściarzem.
Europa została zbudowana przede wszystkim na dwóch filarach: greckim rozumie i wierze chrześcijańskiej. Obecnie oba są zagrożone przez totalitaryzm o charakterze hydry. O tym, czy obronimy się przed tym złem, zadecyduje również to, ilu z nas będzie pielęgnować rozum, ten cudowny dar, i korzystać z myślenia.
Gabriel Marcel rozważa jedno z najważniejszych doświadczeń egzystencjalnych, którego przed nim byli świadomi m.in. Platon i św. Augustyn. Nie ma wątpliwości, że człowiek jest istotą ograniczoną, uwikłaną w zło, śmiertelną itd. I nie jest to – jak chcą utopiści – sytuacja przypadkowa, lecz nieuleczalna. Człowiek nie zadowala się jednak taką kondycją i byle jakim życiem, ale – jak mówi Marcel – „pragnie być”: wyzwolić się z ograniczeń i ze zła oraz żyć pełnią sensu, dobra i szczęścia.
„Chrystus przyszedł – pisze Albert Camus – aby rozwiązać dwa podstawowe problemy człowieka: śmierci i zła”. A św. Paweł wypowiada jedne z najważniejszych słów: „A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara”. A jeśli zmartwychwstał, to również i my zmartwychwstaniemy!
Gabriel Marcel polemizuje z błędnymi antropologiami: przede wszystkim z animalizującą człowieka i ślepą na jego oryginalność, ale również z kartezjańską, uznającą go za zlepek ciała i duszy.
Życie w cywilizacji technicznej, medialnej i hedonistycznej powoduje zanikanie wrażliwości na to, co Mircea Eliade nazywa sacrum, Paul Tillich – głębią bytu, a Gabriel Marcel – tajemnicą. Z kolei Martin Heidegger mówi o wygaśnięciu boskości, Martin Buber zaś o zaćmieniu Boga. Stoimy zatem przed wyborem: czy zastąpić wiarę religijną absurdalnymi ideologiami, magią itp., czy poszukiwać mądrości i dróg odsłaniających głębię bytu, sacrum, tajemnicę i Boga?
Nasze życie w sztucznym świecie techniki i w sferze wirtualno-medialnej coraz bardziej przypomina sytuację kajdaniarzy w platońskiej jaskini: obraz rzeczy i ludzi bierzemy za same rzeczy i realne osoby, pozorne dobro za dobro prawdziwe, namiastki miłości za czystą miłość, pseudoszczęście za szczęście autentyczne itp. W jaki sposób wydostać się z jaskini, z istnienia zdegradowanego, i żyć mądrze? Odpowiadając na to pytanie, Gabriel Marcel idzie drogą Sokratesa („Poznaj samego siebie”) i św. Augustyna („Wejrzyj w samego siebie, we wnętrzu człowieka mieszka prawda”).
Francuski filozof Gabriel Marcel (1889–1973) dowodzi, m.in. w książce „Mądrość i poczucie sacrum”, że nasze życie możemy przeżywać na dwa sposoby. Pierwszy w coraz większym stopniu określa technika. Myśliciel ten nie wzywa do powrotu do cywilizacji przedtechnicznej i nie kwestionuje wartości, jakie niesie ze sobą technika. A jednak w 1961 r. wypowiedział gorzkie słowa: „Otaczający świat staje się coraz bardziej cynicznie nieludzki”.
Od kilku stuleci, w szczególności od oświecenia, toczy się w Europie spór o jej duchowy kształt i o najbardziej właściwą drogę realizacji człowieczeństwa – życia sensownego, dobrego i szczęśliwego. Spór toczy się między dwoma projektami: chrześcijańskim i oświeceniowym, laickim.
W dyskusjach na temat przerywania ciąży zwolennicy tego aktu zarzucają obrońcom życia ludzkiego od poczęcia, że swój pogląd opierają tylko na wierze katolickiej. Jednak uznanie, że zaistnienie nowego człowieka dokonuje się w momencie poczęcia, jest faktycznie oparte na dwóch argumentach naukowo-przyrodniczo-medycznych. Już bowiem w tym momencie zaczyna się istnienie nowego bytu, który zawiera w sobie w stanie potencjalnym wszystkie psychofizyczne cechy dorosłego człowieka.
Budowanie wspólnoty na podstawach kolektywistycznych okazało się katastrofą. Czy wobec tego należy się oprzeć na indywidualizmie, egalitaryzmie i selfizmie – „systemie rozjątrzającym miłość własną” (Gabriel Marcel) – i bałwochwalstwie „ja”? Czy anarchia na ulicach naszych miast nie jest konsekwencją praktyczną tej filozofii?
W czasie ubiegłorocznych demonstracji, na których wylewały się agresja, nienawiść, wulgarność, nie dawało mi spokoju pytanie, jaki procent ich uczestników wspiera WOŚP. Wydaje się, że całkiem duży.
Istnieją dwa rodzaje ateizmu. Jeden głosi: „Jeśli Boga nie ma, wszystko wolno”. Drugi: „Jeśli Boga nie ma, tym większa nasza odpowiedzialność”. Oba – ateizm dogmatyczny, bezbożny i nihilistyczny oraz ateizm poszukujący, humanistyczny – są obecne w polskiej tradycji.
Żyjemy w czasach, które szczycą się racjonalnym myśleniem. A jednak to dziś ludzie tak łatwo ulegają przesądom, powielają stereotypy i kłamstwa. Tak jest z przekonaniem o ciemnym i zacofanym średniowieczu.