Kolejna fala prywatyzacji
Najuczciwszy z senatorów, człowiek cnót wszelakich i wielkiej mądrości – doktor Stanisław Gawłowski – został twarzą nowego pomysłu mającego zaszkodzić Lasom Państwowym.
Najuczciwszy z senatorów, człowiek cnót wszelakich i wielkiej mądrości – doktor Stanisław Gawłowski – został twarzą nowego pomysłu mającego zaszkodzić Lasom Państwowym.
Niedawno lider PO obruszał się, gdy nazwano go premierem polskiej biedy. Wczoraj z kuriozalnego wywiadu dla serwisu Natemat dowiedzieliśmy się, że z biedą miał coś wspólnego, lecz inaczej, niż myślą Polacy.
Platforma Obywatelska coraz mocniej aspiruje do roli zarządzania Polską. Nawet mówi się, że przymierza do roli premiera Izabelę Leszczynę. To znów mnie skłania do pytania, dlaczego ci ludzie uważają, że nadają się do kierowania tak dużym projektem, jakim jest Polska.
Kilka tygodni temu Donald Tusk pojechał do piekarni. Tam z właściwą sobie swadą straszył Polaków rosnącymi cenami chleba. Oprócz kosztów energii miała do tego doprowadzić m.in. cena ziarna. W poniedziałek jednak stwierdził, że wzrostu cen ziarna nie będzie, bo napływ zboża z Ukrainy doprowadzi do ich… spadku.
Szykuje się nam najdłuższa kampania wyborcza w historii. Mimo że oficjalnie do wyborów jeszcze kilkanaście miesięcy, to jednak politycy już ruszyli w trasę. Swój elektorat mobilizuje przede wszystkim Donald Tusk, który zapowiedział nawet walkę o mieszkańców mniejszych miejscowości.
W poniedziałek poszedłem posłuchać konferencji Zielonych o Centralnym Porcie Komunikacyjnym. Miały być przełomowe informacje, które wstrząsną Polską. Nic z tego! Były za to próby manipulacji z użyciem argumentów środowiskowych. Rozumiem doskonale, że mieszkańcy nie chcą zmieniać swojego stylu życia.
Politycy Koalicji Obywatelskiej zwartym szeregiem ruszyli przekonywać Polaków do tego, że nigdy, przenigdy nie chcieli sprzedawać ani Lotosu, ani innych rodzimych firm. Są w tym prawdomówni jak zawsze.
Nie jestem pewien, czy cokolwiek da likwidacja Izby Dyscyplinarnej, ale będzie chociaż czarno na białym widać, kto wykazał dobrą wolę, a kto uprawia politykę. Wydaje się, że Komisja Europejska wykona brawurowy szpagat tylko po to, aby pieniądze dla Polski zablokować. Będzie to jasny sygnał – Polaków w UE nie potrzebujemy.
Gdyby ktoś nie znał polskiej polityki i nagle włączył telewizję informacyjną, to mógłby odnieść wrażenie, że w Polsce wszystkie partie zrównują antyrosyjskość z polską racją stanu.
Kto zapomniał, to przy okazji meczu finałowego Pucharu Polski mógł sobie przypomnieć, jak wygląda troska o bezpieczeństwo w wykonaniu Platformy Obywatelskiej. Wiadomo, że najbezpieczniejszy stadion to taki, na którym nie ma kibiców. Tej zasady PO trzyma się konsekwentnie, a gdy miała na to wpływ, zamykała obiekt z byle powodu, np. obawiając się, że mogą zostać odpalone race.
W bólach rodzi się kompromis w sprawie Sądu Najwyższego. Niestety dla polskiego rządu alternatywa jest diabelska i nie ma dobrego rozwiązania. Jest oczywiste, że Komisja Europejska posługuje się szantażem ekonomicznym. Wbrew umowom, traktatom i zdrowemu rozsądkowi chce Polskę zmusić do podporządkowania się jej widzimisię. Z pewnością będą kolejne szantaże – tu minister Kaleta ma rację.
Wojna na Ukrainie to ostatni sygnał dla Polski i Europy, żeby wrócić do zdrowego rozsądku. Niestety, zupełnie tego nie widzę. Raczej pogłębia się u mnie sienkiewiczowska wizja mówiąca o tym, że nasze państwo i wspólnota jest rozrywana w imię partykularnych interesików.
Aktywiści ekologiczni i sprzyjająca im profesura od przyrody mają teraz nowy sport. Chodzą po Puszczy Białowieskiej i wyszukują śmieci, które mają być pozostawiane przez żołnierzy. Wśród trofeów są chusteczka higieniczna i kartonowy soczek. Jest też zapach fekaliów, ale tego nie da się pokazać na zdjęciach, więc trzeba wierzyć na słowo. Tak czy siak, soczek i chusteczka to sprawka wojska.
Minął czas względnej zgody narodowej. Przez niecałe dwa miesiące można było rozmawiać ze sobą na innym poziomie i nawet głosować ustawy niemal jednomyślnie. No, ale wróciło stare i dobrze nam wszystkim znane.