Jak to z „Lewym” i Bayernem było
Dokładnie 14 maja Robert Lewandowski wprawił w osłupienie wszystkich kibiców Bayernu i zarząd mistrza Niemiec, gdy po ostatniej kolejce Bundesligi w kontekście swojej dalszej kariery oświadczył, że „wszystko może się wydarzyć”. W dyplomacji piłkarskiej, gdy przed zawodnikiem jeszcze wspólne świętowanie z fanami, oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko „moja noga już tu nie postanie”. Podobnie było w przypadku Cristiano Ronaldo, choć tamten szokujący transfer z Realu Madryt był prowadzony na dżentelmeńskich zasadach. Tego brakowało w przypadku Lewandowskiego, i to z obu stron.