Tym bardziej że strona szwedzka i duńska przedstawiły dowody na obecność rosyjskiego statku w pobliżu eksplozji i zgodnie twierdzą, że był to akt sabotażu. Rosjanie od początku wojny stosują szantaż gazowy i niszczą infrastrukturę krytyczną Ukrainy, dlatego nie byłoby żadnej sensacji, gdyby śledztwo wskazało na kremlowskich nurków jako sprawców eksplozji. Sikorski w radiu poszedł w zaparte. „Trzy kraje miały interes: Ukraina, Polska, sektor prywatny w USA” – odparł, co na pewno zostanie nieraz przytoczone w rosyjskich tubach propagandowych. Były szef MSZ (sic!) sączył jeszcze bardziej idiotyczne teorie, jakoby polski rząd, tuż po inwazji, rozważał zajęcie zachodniej Ukrainy. To tak prawdziwe jak uczciwość w ocenach Sikorskiego. Na stare lata zamarzyło się mu zostać gwiazdą w Russia Today, Sputniku i na kontach telegramowych botów. Brzydko się pan starzeje, panie europośle.