O autorze
W dziennikarstwie siedzę od ponad 20 lat. Zaczynałem jeszcze w "princie". Pamiętam sporo. Modę na "newsy z d..y", nic nie mówiące tytuły-hasła czy krwiste nagłówki pisane pod wzbudzenie emocji. A potem zakochałem się w internecie.
Byłem redaktorem naczelnym „Gazety Wrocławskiej”, prowadziłem serwisy "Nasze Miasto" na Dolnym Śląsku, a później zarządzałem i rozwijałem serwisy tematyczne Polska Press: od Strefy Biznesu po Stronę Podróży, Kuchni i Zdrowia. Czyli pełne spektrum obszarów, które realnie dotykają ludzi: pieniędzy, trudnych decyzji, nawyków i codziennych wyborów.
Dziś fascynują mnie informacje sprofilowane pod odpowiednie źródła ruchu, a w szczególności Google Discover. Lubię sam sobie udowadniać, że to nie google'owski algorytm zasiada w fotelu redaktora naczelnego. A co? Konkretna, uczciwa i potrzebna informacja. Tytuł ma dowozić, lead prowadzić, a treść odpowiadać na proste pytanie: co się zmienia i co to oznacza dla ludzi. Bez ściemy i lania wody.
Artykuły autora Artur Matyszczyk
Po wakacjach rewolucja w przepisach. Kierowcy mocno się zdziwią
Już jesienią kierowcy wjadą w nowe przepisy, które całkowicie zmienią obraz drogowej rzeczywistości w Polsce. Od okresu próbnego dla młodych kierowców po obowiązkowy zielony listek, surowsze konsekwencje za przekroczenie prędkości i zimny prysznic dla recydywistów. Jeśli myślisz, że zmiany Cię ominą, to lepiej dokładnie przeczytaj artykuł, bo już niebawem brak wiedzy może kosztować więcej niż tylko mandat.
Katastrofa nad Bałtykiem. "Jeden idiota nie patrzy na cennik, drugi waży rybę nie do przejedzenia"
Sezon turystyczny nad Bałtykiem się sypie. Pensjonaty świecą pustkami, a właściciele z goryczą opowiadają, co się dzieje naprawdę. Wiadomo, fatalna pogoda robi swoje. Wydrenowane portfele Polaków też. Ale chodzi także o ludzi. Bo okazuje się, że słynne "paragony grozy" to nie do końca prawda.
Dostałeś list z Opola? Lepiej go nie ignoruj!
Znalazłeś w skrzynce list polecony z Urzędu Skarbowego w Opolu? Pewnie przeszło Ci przez myśl, że to oszustwo. Przecież nie masz nic wspólnego z tym miastem. Ale zamiast wyrzucać, otwórz i przeczytaj. W ostatnich dniach wielu Polaków otrzymuje taką korespondencję. Taka przesyłka może oznaczać nieprzyjemności i kłopoty.
W PRL-u robiły za cały obiad. Dziś znów są jednogarnkowym hitem lata
Nie wygląda efektownie. Nie pachnie ziołami z południa Europy. Nie podaję się go w finezyjny sposób, a wręcz przeciwnie. Ale ci, którzy pamiętają ten smak, mówią: „nic tak nie syciło, nic nie rozgrzewało bardziej”. Kiedyś to danie robiło się z braku czasu i trochę konieczności, bo wszystkiego brakowało. Dziś wraca w zupełnie nowej odsłonie. Jeden garnek, kilka prostych produktów i coś, czym może się najeść cała rodzina. Bez mięsa, bez kombinowania. Po prostu dobre.