Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ »

Musieli znaleźć "aferkę", aby ukryć aferę - milczenie o przesłuchaniu Komorowskiego

Gdyby nie zachowanie prof. Pawłowicz, na pewno znalazłby się inny temat zastępczy – mówi politolog Jakub Świderski w rozmowie z Dorotą Łomicką.

Patryk Luboń
Patryk Luboń
Gdyby nie zachowanie prof. Pawłowicz, na pewno znalazłby się inny temat zastępczy – mówi politolog Jakub Świderski w rozmowie z Dorotą Łomicką.

Czy to, że poseł Krystyna Pawłowicz jadła sałatkę podczas głosowania w sali sejmowej, rzeczywiście było ważniejsze od przesłuchania ws. WSI prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego, które zostało przez mainstreamowe media zupełnie pominięte?
Należy przyznać, że spożywanie posiłków w takich okolicznościach jak głosowanie przez posłów w Sejmie nie wygląda najlepiej i pani prof. Pawłowicz niestety podłożyła się mediom głównego nurtu, które z radością wykorzystały to potknięcie. A że wydarzyło się to w czasie, kiedy akurat przed sądem przesłuchiwany był prezydent Komorowski – cóż, coś musiało przecież w mediach się wybić. Pani poseł dała mediom prezent i pretekst do ataku. Całe to środowisko związane z „Gazetą Wyborczą” czy TVN‑em na pewno niezmiernie z tego się ucieszyło.

Czy możemy więc mówić o typowym temacie zastępczym?
Owszem. Gdyby nie zachowanie prof. Pawłowicz, na pewno znalazłby się inny temat. Jak mówiłem, coś musi w mediach się wybijać. Sprawa pani poseł wyszła po prostu w najlepszym dla mediów momencie.

O czym świadczą takie działania mediów i z czego Pana zdaniem wynikają?
Niezwykle silna polaryzacja społeczna, z którą mamy obecnie do czynienia w Polsce, istnieje również w środowisku dziennikarskim i nie da się tego ukryć. Dziennikarze są też obywatelami i wyborcami, więc interpretacja rzeczywistości jest oczywiście ich prawem. Trudno natomiast spodziewać się, żeby działali wbrew swoim szefom i pracodawcom. Problemem jest tu kwestia moralnej odpowiedzialności poszczególnych dziennikarzy – czy będą posługiwali się manipulacją opartą na kłamstwie, czy tylko wybiórczo interpretowali i przedstawiali rzeczywistość.

Trzeba powiedzieć, że tamta strona medialna – środowisko związane z „Gazetą Wyborczą” czy telewizją TVN – jest powiązana z różnorodnymi instytucjami państwowymi, służbami specjalnymi, które – i tego nie da się uniknąć – wpływają na ich zachowania i pracę. Nietrudno również zauważyć, że kwestie moralne nie są priorytetowym wyznacznikiem ich działania.

Tekst ukazał się w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Dorota Łomicka