- Chodzi o doprowadzenie do rzeczywistego powstania takiego bloku, który byłby w jakimś stopniu przeciwwagą do tych rozmaitych sojuszy między krajami zachodnimi przeciwko Europie Środkowo-Wschodniej (…) – ocenił w rozmowie z Niezalezna.pl socjolog, prof. Henryk Domański, komentując dzisiejsze orędzie prezydenta Andrzeja Dudy w ukraińskim parlamencie.
Prezydent Andrzej Duda wygłosił w niedzielę orędzie przed Radą Najwyższą Ukrainy. Wystąpienie polskiego przywódcy spotkało się z aplauzem deputowanych, a wiceprzewodnicząca Rady Olena Kondratiuk nazwała je „historycznym”.
Orędzie skupione było wokół dwóch zasadniczych wątków. - pierwszym z nich była współpraca obu państw w obliczu wojny, a także kontynuacja tej współpracy po jej zakończeniu. Andrzej Duda zapowiedział m.in. budowę szybkiej kolei łączącej Kijów z Warszawą i zadeklarował szerokie wsparcie dla narodu ukraińskiego.
Drugi wątek przemówienia stanowiły kwestie związane z szerokorozumianą polityką międzynarodową, w tym relacjom z UE, NATO i USA. Duda przestrzegł zachodnich polityków przed ustępstwami wobec Rosji w imię „świętego spokoju”. - Dziś świat zachodni zdaje egzamin z wiarygodności. Jeżeli dla świętego spokoju czy interesów zostanie poświęcony choćby centymetr terytorium Ukrainy i kawałek jej suwerenności, będzie to olbrzymi cios dla całej wspólnoty Zachodu – przekonywał.
Podkreślił, że „nie spocznie” dopóki Ukraina nie stanie się pełnoprawnym członkiem UE, przyznając jednocześnie, że wojna na Ukrainie potwierdziła decydującą rolę Stanów Zjednoczonych dla zachowania pokoju na świecie. – W sytuacji prawdziwego zagrożenia potwierdza się, że silne przywództwo jest nadal potrzebne światu. Mówię to w miejscu, z którego widać, że potrzebujemy więcej Ameryki w Europie – wyjaśnił.
O komentarz do tez zawartych w orędziu polskiego prezydenta poprosiliśmy prof. Henryka Domańskiego.
Socjolog zauważył, że prezydent Duda wraca co jakiś czas do swojej idée fixe, jaką jest idea Trójmorza. - Chociażby budowa tej linii kolejowej pomiędzy Warszawą, a Kijowem rysuje wizję, w której Polska i Ukraina stanowiłyby ośrodek federacji Trójmoirza czy Międzymorza. On przy tym bardzo obstaje – stwierdził.
Wskazał, że prezydent jest obecnie „w środku drugiej kadencji” i - jak przypuszcza – „chodzi mu tutaj o doprowadzenie tego (projektu) do końca i pozostawienie czegoś po sobie w tej najnowszej historii politycznej”.
- Chodzi o doprowadzenie do rzeczywistego powstania takiego bloku, który byłby w jakimś stopniu przeciwwagą do tych rozmaitych sojuszy między krajami zachodnimi przeciwko Europie Środkowo-Wschodniej, a zarazem jakiegoś sojuszu czy raczej wprowadzenia takiego elementu negocjacji między krajami zachodnimi a Rosją; doprowadzenia do powrotu do status quo. Myślę, że o to mu chodziło
- wyjaśnił, podkreślając, że ten wątek jest w jego opinii najistotniejszy.
- (Prezydent Duda) chce to uświadomić po raz kolejny opinii publicznej, głównie w Polsce, ale również na forum międzynarodowym, że w interesie krajów Europy Środkowo-Wschodniej czy w ogóle krajów, które leżą między Bałtykiem, a Morzem Czarnym jest stworzenie takiego bloku, dla którego istnieją przesłanki zarówno gospodarcze, w sensie wymiany handlowej i jej wzmocnienia, ale również wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego; takiego komunikacyjnego ciągu
- tłumaczył prof. Domański.
Odnosząc się do słów Andrzeja Dudy skierowanych do polityków państw zachodnich, nasz rozmówca powiedział, że prezydent przestrzegł Zachód, aby nie wchodził „w jakieś alianse z Rosją”. - Żeby nie uprzedzali (oni) tego co ma się stać po zakończeniu tej wojny – mówił.
- To jest stały element polskiej polityki, to jest w naszym interesie, więc jak najbardziej należało to podkreślać, równocześnie ze wskazaniem na to, że w tej chwili głównym sojusznikiem, jeżeli chodzi o walkę z Rosją, czy przeciwstawianie się tym imperialnym zakusom Rosji, są Stany Zjednoczone
– dodał.
Zdaniem socjologa jest to „potwierdzenie przedefiniowania tego układu sojuszy, które są najbardziej korzystne dla świata, dla Europy, głównie dla Europy Środkowo-Wschodniej”.