Cztery płcie
W rubryce „płeć” można było wybrać, czy jest się mężczyzną, kobietą, osobą niebinarną czy kimś nieidentyfikującym się z żadną płcią. Słabo mi się zrobiło.
W rubryce „płeć” można było wybrać, czy jest się mężczyzną, kobietą, osobą niebinarną czy kimś nieidentyfikującym się z żadną płcią. Słabo mi się zrobiło.
Seweryn kieruje swoje przesłanie, swój „testament duchowy”, do dziecka, mówi do telefonu komórkowego tak, jakby nagrywał film „dla wnuka”.
Gdy znoszono rannych czy zabitych z pola bitwy, pokonywali oni ten sam szlak: najpierw szli do piekła, a potem z piekła właśnie wracali.
Jedna z najbardziej frapujących rzeczy, jeśli chodzi o postać Witolda Pileckiego to wielowymiarowość rotmistrza. Jego biografia zawiera w sobie kilka różnych perspektyw, obszarów składających się na całość – z jednej strony różnorodnych, a z drugiej spójnych. Dopiero co na łamach „Gazety Polskiej” opisywaliśmy historię przedostania się Pileckiego jako ochotnika za druty Auschwitz, potem jego brawurowej ucieczki z niemieckiego obozu śmierci i sporządzenia raportu, zaraz potem nadeszła rocznica zamordowania go przez komunistycznych katów po czymś, co nawet trudno nazwać „procesem” – był to po prostu mord sądowy.
Różne są środki słownej agresji piaskownicowej. Ale gdy padnie „bambik” – to na całym podwórku cisza zapada.
W czasie pierwszej edycji biegu Monte Cassino uczestnicy dostali czerwone koszulki. Gdy z daleka patrzyło się na cały szlak, trasę, na owe górskie ścieżki, mogło się wydawać, że to strużka krwi płynie gdzieś z góry i ścieka w dół…
Nie wiadomo, jak dalej potoczą się wydarzenia w Rosji i co wyniknie z wewnętrznego konfliktu zbrojnego, który już teraz wydaje się być czymś, co może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu wojny na Ukrainie, a być może dla dalszych losów Rosji i Europy. Czy bunt Prigożina zamieni się w wojnę domową? Czym ta rewolta jest w istocie? Nawet na zasadnicze pytania nie będzie łatwo odpowiadać teraz komentatorom – z tej prostej przyczyny, że wnioski można wyciągać jedynie na podstawie przekazu, który płynie z wnętrza Rosji - pisze dla Niezalezna.pl Tomasz Łysiak.
Nie wolno urzędnikowi unijnemu nosić krzyżyka na szyi – tak brzmi de facto wyrok TSUE. A dokładnie, jak przekazała Dominika Cosić, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że „zakaz noszenia widocznych symboli religijnych nie jest przejawem dyskryminacji”. Tym samym TSUE wyraźnie wskazał, że prawidłowym jest zakaz noszenia między innymi krzyżyków przez pracowników urzędów w Unii Europejskiej. W tle jest historia muzułmanki, która żądała możliwości przychodzenia do pracy w islamskim nakryciu głowy, a zakaz ma dotyczyć równo i sprawiedliwie wszystkich wyznań i religii.
Od zarania Polski w nasze dzieje wpisana była historia Krzyża. Decyzja Mieszka I o przyjęciu chrztu i chrystianizacji państwa Piastów wpisała nas w krąg cywilizacji katolickiej – łacińskiej. Święta Wielkiej Nocy, w czasie których tradycyjnie dokonuje się chrztu katechumenów, nabrały dla nas już wtedy wielkiego znaczenia. Na przestrzeni tysiącleci wiara przodków naszych umacniała się w nadziei płynącej ze Zmartwychwstania, zaś Kościół katolicki stawał się skałą i opoką polskiej tożsamości. Tym silniej przeżywaliśmy Wielkanoc, gdy nam wolność i niepodległość odbierano – w okresie zaborów czy okupacji. Zmartwychwstanie Chrystusa przeżywano więc w Polsce w dwójnasób: z jednej strony w obszarze czysto religijnym, w mistycznej przestrzeni wiary, a z drugiej – w idei zmartwychwstańczej upatrując symboli, które powiązać można było z losami Ojczyzny. Stąd mickiewiczowski mesjanizm, stąd też nasze głębokie poczucie ważnej misji dziejowej, jaką przyszło nam pełnić w historii Europy i świata. Bez głębokiej wiary w sens trwania przy ewangelicznym przesłaniu miłości, bez trwania przy symbolu Krzyża, Polska nie byłaby Polską.