Uniwersytety pod lupą
Bywały lata, że w USA studiowało 350 tys. obywateli Chin; teraz jest ich 250 tys. Dużo poważniejsze są jednak powiązania słynnych amerykańskich uczelni z tym komunistycznym krajem – finansowe i naukowe.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Bywały lata, że w USA studiowało 350 tys. obywateli Chin; teraz jest ich 250 tys. Dużo poważniejsze są jednak powiązania słynnych amerykańskich uczelni z tym komunistycznym krajem – finansowe i naukowe.
Przewodniczący Republikańskiego Komitetu Narodowego (RNC) Joe Gruters twierdzi, że jego partia przełamie historyczny schemat, zgodnie z którym ugrupowanie sprawujące władzę traci ją w wyborach środka kadencji. – Jestem optymistą, gdyż ludzie rozumieją, że zdrowy rozsądek i nadzieja na realizację amerykańskiego snu są tysiąc razy lepsze niż nędza i rozpacz, do których chcą nas doprowadzić demokraci swoją socjalistyczną polityką oraz pozwalaniem, by dziesiątki milionów osób niebędących obywatelami zalewały nasze granice, bez jakiegokolwiek systemu opartego na kryteriach merytorycznych – mówi. Biorąc pod uwagę niewielką, czteromiejscową większość republikanów w Izbie Reprezentantów i malejące poparcie dla Donalda Trumpa, demokraci spodziewają się zwycięstwa.
Nie każdy wierzy, że poprzez nałożenie drastycznych sankcji uda się Donaldowi Trumpowi zmusić reżim w Teheranie do ustępstw. Jednak gospodarka Iranu znajduje się już na skraju załamania z powodu blokady morskiej.
Były doradca Białego Domu Ty Cobb twierdzi, że Donald Trump konsoliduje władzę niczym Adolf Hitler latem 1934 r. Justin Pearson – kandydat demokratów do Kongresu i członek Izby Reprezentantów stanu Tennessee – mówi, że Trump „stworzył własną morderczą grupę zadaniową”, która „zabiła czterech czarnoskórych mężczyzn”.
Według najnowszych prognoz cenionego ośrodka analitycznego Cook Political Report republikanie mają przewagę w wyścigu o kontrolę Izby Reprezentantów – dzisiaj niemalże na pewno wygrywają 212 miejsc, demokraci zaś 205.
Amerykańska Federalna Komisja Łączności (FCC) wydała zakaz używania wszelkich zagranicznych robotów humanoidalnych.
Listopadowe wybory do Kongresu zdecydują o ostatnich dwóch latach polityki prezydenta Donalda Trumpa i najbliższej przyszłości kraju. Zdecydują też, co oczywiste, o kontroli nad Izbą Reprezentantów i Senatem, ale równocześnie wyznaczą początek nowej kampanii, tym razem prezydenckiej. Potrwa ona mniej więcej półtora roku i już dzisiaj można z pełnym przekonaniem powiedzieć, że pochłonie kolosalne pieniądze. Donald Trump ma swoich kandydatów.
Według amerykańskiego wywiadu Rosja może w ciągu najbliższych lat przeprowadzić atak na państwo będące sojusznikiem NATO. Może to być cyberatak lub rozmieszczenie uzbrojonych grup bez oznaczeń, po inwazję na niewielką skalę na wschodniej flance Sojuszu.
Donald Trump przedstawił 20-punktowy plan, który ma na celu zawieszenie broni w Strefie Gazy i zakończenie wojny między Izraelem a Hamasem. Wstępne porozumienie prezydent nazwał historycznym.
Sekretarz Marco Rubio zorganizował w połowie lipca w Departamencie Stanu konferencję „Spotkanie ministerialne poświęcone odrodzeniu przemocy politycznej”. Było to niezwykle ciekawe wydarzenie, gdyż skupiono się na przemocy politycznej ze strony skrajnej lewicy. Pojawili się reprezentanci 66 krajów z Europy, Azji i półkuli zachodniej. W skład delegacji w większości wchodzili ministrowie spraw zagranicznych lub spraw wewnętrznych.
Prezydent Donald Trump ostrzegł, że szturm migrantów na hiszpańską Ceutę będzie wydawał się „drobnostką”, jeśli demokraci odzyskają rządy w Waszyngtonie.
Emerytowany generał Blaine Holt powiedział, że kampania bombardowań wymierzona w Iran prowadzi do rozbicia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i będzie kontynuowana, dopóki Teheran nie przystąpi do negocjacji lub nie utraci kontroli.
Do wyborów do Kongresu pozostały już tylko trzy miesiące. W praktyce tegorocznych „midterms” walka dotyczy jedynie 15–20 miejsc w Izbie Reprezentantów i 4–5 miejsc w Senacie. Ostatecznie może się okazać, że od jednego lub dwóch miejsc w obu izbach będzie zależała przyszłość Donalda Trumpa i amerykańskiej sceny politycznej.
„Skrajna lewica w tym kraju składa się głównie z ludzi, którzy wydali mnóstwo pieniędzy na studia i nie są w stanie odzyskać poniesionych kosztów. W rezultacie nienawidzą kapitalizmu” – zauważył konserwatywny publicysta Clay Travis.
Zawarte w czerwcu między USA a Iranem porozumienie o tymczasowym zawieszeniu broni przestało już dawno istnieć, co nie jest niespodzianką.
„Nasi żołnierze nie walczyli z komunizmem na polach bitew całego świata tylko po to, by to zagrożenie znów podniosło swój ohydny łeb tutaj, w Ameryce. To jest jak rak. Trzeba go wyciąć” – oświadczył Donald Trump.
W 2022 r., pod wpływem lewicy, amerykańska federacja piłkarska uległa naciskom i przyjęła umowę o wyrównywaniu płac między kobietami a mężczyznami. Dzięki awansowi do 1/8 finału męska reprezentacja USA zarobiła na tegorocznych mistrzostwach świata 16 mln dolarów.
Aż sześciu ekspertów od sondaży i analityków polityki, z którymi rozmawiał „The New York Times”, stwierdziło, że demokraci są na dobrej drodze do odzyskania kontroli nad Izbą Reprezentantów w tegorocznych wyborach środka kadencji, ale prawdopodobnie nie powiedzie im się przejęcie Senatu. Większość z nich wskazywała na niskie poparcie dla Donalda Trumpa jako czynnik utrudniający sytuację republikanom.
„Nasi żołnierze nie walczyli z komunizmem na polach bitew całego świata tylko po to, by to zagrożenie znów podniosło swój ohydny łeb tutaj, w Ameryce. To jest jak rak. Trzeba go wyciąć” – oświadczył Donald Trump.
Obie główne partie amerykańskie są diametralnie inne niż 30 czy 50 lat temu. Przez dekady obie ewoluowały, co naturalne. Jednak współczesna lewica znajduje się znacznie dalej od Billa Clintona niż prawica od Ronalda Reagana.