Zróbmy to, co Łukaszenka
Patrząc na to, co ostatnio się dzieje, warto się zastanowić, czy nie powinniśmy wziąć na poważnie bredni, jakie wygadują politycy Platformy Obywatelskiej i najróżniejsi związani z nią dziennikarze i autorytety.
Patrząc na to, co ostatnio się dzieje, warto się zastanowić, czy nie powinniśmy wziąć na poważnie bredni, jakie wygadują politycy Platformy Obywatelskiej i najróżniejsi związani z nią dziennikarze i autorytety.
Przyznam, że zimny dreszcz mnie przeszył, gdy zobaczyłem, że Platforma Obywatelska wysłała akurat Jachirę do koczujących na granicy polsko-białoruskiej ludzi.
Oczywiście tytuł tego felietonu jest trochę szyderczy i odwołuje się do kuriozalnych sloganów, które na Zachodzie okazują się remedium na każdą tragedię. Niemniej groteskowe hasła mogą się na coś przydać.
Nie lubię przyznawać Platformie racji. Niemniej czasami bezbłędnie, choć boleśnie, diagnozuje polską rzeczywistość. W jej optyce jesteśmy prymitywnym narodem, podatnym na najbardziej prostackie sztuczki PR-owe.
Na prawicy znowu histeria związana z Owsiakiem. Okazało się, że organizowany przez niego koncert zamienił się w seans nienawiści, w iście faszystowski spęd, podczas którego powrzaskiwano najbardziej wulgarne hasła.
Jedno trzeba przyznać. Ostatnie tygodnie nie były dla lemingów łaskawe. Nawet nie chodzi tu już o samego Tuska i tę mocno przeterminowaną „nową jakość”, którą ze sobą przyniósł, to dość wyraźne rozczarowanie mesjaszem, który jednak nie spełnił wszystkich rozbuchanych oczekiwań.
Wyobraźcie sobie Państwo taką sytuację. Przez całe życie nosicie w sercu i pamięci wspomnienie swojej pierwszej, prawdziwej miłości. Hołubicie ją, idealizujecie, rozpamiętujecie, jaka była piękna, świeża, wyjątkowa. Niestety, jak to bywa, wasze drogi się rozeszły.
Punktować Tuska za jego kolejne kłamstwa, mierną propagandę czy niespełnione obietnice jest łatwo. Każdy jego występ jest odgrzewaniem standardowej i będącej już na wyczerpaniu propagandy o tym, że za zło całego świata odpowiada Kaczyński.
Stało się. Jednak mesjasz przybył z brukselskich, rajskich łąk i gotów jest walczyć o Polskę. Samym pojawieniem się udowodnił, że przynajmniej w jednym PO ma rację. Faktycznie, nie jesteśmy normalnym państwem.
To, co wyczynia w ostatnich dniach Izrael, to przekroczenie granic, których nie powinien przekroczyć żaden cywilizowany kraj. Skandaliczny atak na nowelizację kodeksu postępowania administracyjnego, mającego ukrócić dziką, przestępczą pseudoreprywatyzację, to nie tylko ostentacyjny przykład wtrącania się w sprawy obcego państwa.
Ulicami Warszawy przeszła po raz kolejny tzw. Parada Równości. Ponownie ulice stolicy stały się miejscem manifestowania skrajnie lewicowych poglądów i równie skrajnej agendy obyczajowej. I bardzo dobrze – na tym dokładnie polega demokracja, że dana grupa ludzi, zespolona ideologią, ma prawo demonstrować publicznie swoje poglądy, niezależnie od tego, jak durne i szkodliwe mogą nam się wydawać.
A miało być tak pięknie. Największe zło odeszło, pokonane przez anielskie hufce Bidena. Trump strącony do podziemi, okazał się tylko rodzajem błędu w systemie, od teraz wróci normalność. Tak miało być. Ale nie jest.
Donald Tusk milczy. Roman Giertych dostał apopleksji twitterowej i bredzi. Tomasz Lis ewidentnie przechodzi ciężkie załamanie nerwowe. Radosława Sikorskiego zatkało i zdobył się na jedną bełkotliwą wypowiedź.
Żakowski marzył, marzył, aż wymarzył. Platforma dostała swój własny Hamas, a okazał się nim Strajk Kobiet. Nie tyle chodzi tu o zasięg i skuteczność działania – tutaj na szczęście nie najlepiej idzie strajkowi.
Mimo wrzasków opozycji wszystko wskazuje na to, że kariera Bodnara się skończyła. Człowieka, dzięki którego wytężonej „pracy” na stanowisku zaczęto rozumieć skrót RPO nie jako Rzecznik Praw Obywatelskich, lecz Rzecznik Platformy Obywatelskiej.
Jaki jest Onet – każdy widzi. Histeryczna, skrajnie antyrządowa linia przetykana od czasu do czasu na przykład artykułem o tym, jak ciężko było Niemcom spędzać Wigilie w okupowanej Polsce, bo nie przywieziono im dość szampana.
Tusk wypuszczający kilka fejknewsów (podsuniętych już lata temu przez putinowską propagandę) na temat odpowiedzialności Lecha Kaczyńskiego za tę katastrofę i podchwytujący to politycy PO.
Giertychowi puszczają nerwy. Patrząc na jego spazmatyczne reakcje, widać, że duet dziennikarzy, Samuel Pereira i Marcin Tulicki, trafił w jego miękkie podbrzusze. Mecenas zaczął imać się coraz brzydszych chwytów.
Nowelizacja Ustawy o radiofonii i telewizji wywołała po raz kolejny debatę na temat stanu mediów w Polsce i wolności słowa. Oczywiście, strona opozycyjna po raz tysięczny oznajmiła upadek demokracji i nastanie totalitaryzmu. Co ciekawe, wycierając sobie usta sloganami o pluralizmie mediów, jednocześnie domaga się likwidacji TVP - pisze Dawid Wildstein w tygodniku "Gazeta Polska".