Dziennikarze "Gazety Polskiej" ujawnili niejasne powiązania biznesowo-towarzyskie Włodzimierza Czarzastego z Rosjanką Swietłaną Czestnych, która ma związki z Kremlem. Jednocześnie okazało się, że lider Lewicy od wielu lat unika wypełnienia ankiety bezpieczeństwa.
Ponadto, portal Niezależna.pl ustalił, że Czarzasty zasiada w Fundacji Wielki Błękit, której prezes, Marian Kubalica, publicznie wspiera Władimira Putina, szerzy rosyjską propagandę i atakuje polskich działaczy, m.in. Andrzeja Poczobuta.
Więcej w tekście: NASZ NEWS. Włodzimierz Czarzasty w radzie fundacji, której szefem jest jawny zwolennik Putina i Rosji
Temat niebezpiecznych związków Czarzastego został poruszony podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jak ujawnił szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, Czarzasty w trakcie dyskusji milczał. Marszałek zamieścił jednak w sieci wpis, w którym skomentował przebieg posiedzenia RBN. Stwierdził, że... jego temat na RBN był wyłącznie "ustawką", która się nie udała.
Co więcej, na kolejnym posiedzeniu, sprawą niejasnych relacji Czarzastego z osobami powiązanymi z Kremlem, zajmie się sejmowa komisja ds. służb specjalnych. Politycy opozycji zapowiadają, że zamierzają przepytać szefów służb specjalnych o to, jakie działania podejmowane były wobec lidera Lewicy. Z kolei Kancelaria Sejmu wydała oświadczenie, w którym przekonuje, że nawet jeżeli marszałek zwróciłby się do ABW o poszerzoną weryfikację, to ta musiałaby odmówić.
Prezydent: to nie jest sprawa między mną a nim
Dziś rano na antenie Polsat News gościł prezydent Karol Nawrocki. Podczas rozmowy - temat Czarzastego powrócił. Prezydent przyznał, że sprawa nie dotyczy konfliktu personalnego, a jest sprawą o charakterze ustrojowym.
"Sprawa między mną a panem marszałkiem Czarzastym zupełnie nie jest sprawą osobistą. Mówiłem o tym na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Marszałek Sejmu jest o jedno bicie serca przed zostaniem prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. Sprawa jest po prostu ustrojowa"
– mówił.
I podkreślił: "to nie jest sprawa między Nawrockim a Czarzastym, tylko pomiędzy prezydentem Polski a marszałkiem Sejmu, który może zostać prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej".
Gdyby Pan Bóg zdecydował się odwołać mnie dziś albo jutro do do wieczności... Sprawa jest zasadnicza i ustrojowa. Godzimy się na to, bo tak wynika z architekt z architektury politycznej, że marszałkiem Sejmu jest osoba, która dostała 22000 głosów i przegrała na swojej liście z ostatnim miejscem, nawet w swoim okręgu, na swojej liście wśród swoich
– wskazywał dalej.
Ocenił również, że politycy sprawujący ważne funkcje w państwie, powinni być poddawani szczegółowym sprawdzeniom.
Mamy z jednej strony polityka - mnie, od 2009 roku sprawdzanego w wielogodzinnych postępowaniach sprawdzających. W 2009, 2014, 2021. Nie wiem, czy państwo sobie zdają sprawę, wielu urzędników podlega takim sprawdzeniom
– tłumaczyła głowa państwa polskiego.
I doprecyzował: "to jest zaglądanie na wszystkie konta, recepty, do szpitali, do przychodni. Tak to powinno wyglądać".
Zdaniem Nawrockiego - "porównywanie mojej sytuacji i sytuacji marszałka Czarzastego jest niczym więcej tylko nieprzyjemną propagandą i to jest sprawa ustrojowa".
"Nie musimy godzić się na to, że nie mamy informacji odnoszących się do ankiety bezpieczeństwa marszałka, który tej ankiety nie złożył (...). Jak ja mogę przejść obojętnie wobec tego jako prezydent wybrany głosami ponad 10 milionów Polaków? Jeśli ktoś uważa, że to nie jest zagadnienie na Radę Bezpieczeństwa Narodowego, poświadczenie bezpieczeństwa dla marszałka w obliczu wojny hybrydowej na polskiej wschodniej granicy, na Morzu Bałtyckim, to się myli" - mówił prezydent.