Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kosiniak-Kamysz reaguje na słowa Trumpa: "Polska gotowa przyjąć kolejnych amerykańskich żołnierzy"

Polska jest gotowa przyjąć kolejnych amerykańskich żołnierzy w celu wzmocnienia wschodniej flanki NATO i jeszcze lepszej ochrony Europy - zadeklarował wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Deklaracja stoi w kontrze do ostatnich słów premiera w tej sprawie.

Na początku maja br. rzecznik Pentagonu Sean Parnell przekazał, że Stany Zjednoczone podjęły decyzję o wycofaniu 5 tys. żołnierzy z Niemiec, tłumacząc to "gruntowną analizą rozmieszczenia sił w Europie". Operacja wyjść części sił USA z Niemiec ma potrwać najbliższych 6-12 miesięcy. Obecnie stacjonuje tam ok. 36,5 tys. żołnierzy USA.

Prezydent Donald Trump zasygnalizował, że może przychylić się do polskich apeli o rozlokowanie tych sił w naszym kraju. - Polska by tego chciała - przyznał podczas rozmowy z dziennikarzami.

- Mamy świetne relacje z Polską, ja mam świetne relacje z prezydentem (Karolem) Nawrockim. Pamiętacie, poparłem go, a on wygrał mimo że był daleko z tyłu. Jest wielkim fighterem i świetnym gościem, bardzo go lubię, więc to możliwe - dodał.

Na słow amerykańskiego prezydenta zareagował wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

„Sojusz polsko-amerykański to fundament naszego bezpieczeństwa. Polska jest gotowa przyjąć kolejnych amerykańskich żołnierzy w celu wzmocnienia wschodniej flanki NATO i jeszcze lepszej ochrony Europy”

- napisał na X.

Ogłoszona gotowość stoi w kontrze do słów premiera Donalda Tuska, który - pytany o możliwe przesunięcie amerykańskich sił do Polski - zadeklarował „niechęć” wobec „podbierania Niemcom” amerykańskich żołnierzy.

Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać. (…) Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim - powiedział dziennikarzom.
 

Źródło: niezalezna.pl, X

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej