Na początku maja br. rzecznik Pentagonu Sean Parnell przekazał, że Stany Zjednoczone podjęły decyzję o wycofaniu 5 tys. żołnierzy z Niemiec, tłumacząc to "gruntowną analizą rozmieszczenia sił w Europie". Operacja wyjść części sił USA z Niemiec ma potrwać najbliższych 6-12 miesięcy. Obecnie stacjonuje tam ok. 36,5 tys. żołnierzy USA.
Prezydent Donald Trump zasygnalizował, że może przychylić się do polskich apeli o rozlokowanie tych sił w naszym kraju. - Polska by tego chciała - przyznał podczas rozmowy z dziennikarzami.
- Mamy świetne relacje z Polską, ja mam świetne relacje z prezydentem (Karolem) Nawrockim. Pamiętacie, poparłem go, a on wygrał mimo że był daleko z tyłu. Jest wielkim fighterem i świetnym gościem, bardzo go lubię, więc to możliwe - dodał.
Na słow amerykańskiego prezydenta zareagował wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
„Sojusz polsko-amerykański to fundament naszego bezpieczeństwa. Polska jest gotowa przyjąć kolejnych amerykańskich żołnierzy w celu wzmocnienia wschodniej flanki NATO i jeszcze lepszej ochrony Europy”
- napisał na X.
Sojusz polsko-amerykański to fundament naszego bezpieczeństwa. Polska jest gotowa przyjąć kolejnych amerykańskich żołnierzy w celu wzmocnienia wschodniej flanki NATO i jeszcze lepszej ochrony Europy 🇵🇱🤝🇺🇸
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) May 9, 2026
Ogłoszona gotowość stoi w kontrze do słów premiera Donalda Tuska, który - pytany o możliwe przesunięcie amerykańskich sił do Polski - zadeklarował „niechęć” wobec „podbierania Niemcom” amerykańskich żołnierzy.
- Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać. (…) Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim - powiedział dziennikarzom.