Urszula Dubejko, zakwestionowała dziś w sądzie narrację prezentowaną wcześniej przez pełniącego rolę świadka koronnego Tomasza M. Odnieśli się do tego także obrońcy byłej urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości.
Kłamstwa w zeznaniach
Padły zeznania bardzo korzystne dla naszego klienta. Myśmy wiedzieli od początku, że Tomasz M. mówi nieprawdę
- zauważył mecenas Michał Skwarzyński.
"Po prostu z punktu widzenia faktograficznego, jego historia jest niemożliwa fizycznie do realizacji" - dodał.
Po latach wymyślając tę historię, nie sprawdził po prostu kalendarza. Nie sprawdził tego, że w tym czasie ministerstwo było tak po prostu zamknięte. Wobec powyższego nikt na niego w Ministerstwie nie mógł wpływać na niego w sprawie "Profeto"
- precyzował adwokat.
Stronniczość sądu
Skwarzyński wezwał też świadka, by wyjaśnił swoje zeznania wobec powyższych niejasności. Wspólnie z mecenasem Krzysztofem Wąsowskim krytycznie odnieśli się też do zachowania sądu.
Bardzo nam się nie podoba cały czas postawa sędziego przewodniczącego składu orzekającego, który wtrąca się do wypowiedzi
- powiedział Wąsowski zwracając uwagę, że oskarżonej utrudniano składanie wyjaśnień, do czego Dubejko ma prawo.
To jest kolejny kamyczek do tego, że sąd nie respektuje prawa do obrony. Sąd jest po prostu stronniczy, będziemy na to zwracać uwagę
- zauważył mecenas Wąsowski.