Kuriozalna sytuacja miała miejsce w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Od ponad trzech lat nie ruszył proces apelacyjny bandytów z gangu "obcinaczy palców", bo nie udaje się skompletować składu orzekającego - kolejni sędziowie byli wyłączani od rozpoznania sprawy.
"Obcinacze palców" to jedna z najbardziej brutalnych zbrojnych grup przestępczych, która ma na swoim koncie m.in. uprowadzenia dla okupu oraz zabójstwa. W latach 2000-2006 grupa dokonała kilkunastu porwań. Aby zmusić rodziny ofiar do zapłacenia okupów, członkowie grupy przesyłali najbliższym odcięte palce porwanych.
Niestety, do dzisiaj los niektórych osób pozostaje nieznany - tak jak uprowadzonego Hindusa Harisha H., czy córki znanego biznesmena z branży mięsnej Eweliny B. Prokuratura oskarżyła trzynaście osób z grupy "obcinaczy" - w akcie oskarżenia znalazło się również m.in. zabójstwo Mariusza M. czy też morderstwo w siłowni "Paker" w Warszawie.
Wyrok pierwszej instancji w sprawie bezwzględnej grupy bandytów zapadł w Sądzie Okręgowym w Warszawie dokładnie 12 września 2022 roku. Wszyscy zostali skazani na wieloletnie kary więzienia, a trzech z nich - Wojciech S., Krzysztof P. i Tomasz R. - usłyszało wyrok dożywocia.
Po ponad 3,5 roku od wyroku sądu pierwszej instancji, Sąd Apelacyjny w Warszawie poddał się i zwrócił się do Sądu Najwyższego o przekazanie sprawy do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu. Powód? Brak... możliwości skompletowania składu orzekającego po wielokrotnym wyłączaniu kolejnych sędziów od rozpoznania sprawy. Przypomnijmy, że w warszawskim Sądzie Apelacyjnym funkcjonowały dwa wydziały karne – II i VIII, do których trafiały apelacje od wyroków obu stołecznych sądów okręgowych, wydanych w pierwszej instancji. Jeden z nich został zlikwidowany, a wszyscy orzekający w nim sędziowie trafili "na zesłanie" do nowo powstałej sekcji zażaleniowo-wnioskowej. Było oczywiste, że decyzja przyniesie fatalny skutek, o czym ostrzegała m.in. "Gazeta Polska" już w 2024 roku.
Sprawa trafiła z Warszawy do Łodzi. Ale akta - jeszcze nie
Sprawa dotycząca przeniesienia sprawy "obcinaczy palców" do innego sądu wpłynęła do Sądu Najwyższego 22 kwietnia, a już tydzień później na posiedzeniu sędzia Kazimierz Klugiewicz przekazał sprawę do rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Łodzi.
Tak ekspresowe nie jest już tempo przekazania akt sprawy do łódzkiego sądu.
- Do chwili obecnej Sąd Najwyższy nie przekazał Sądowi Apelacyjnemu w Łodzi akt sprawy - przekazał nam sędzia Tomasz Szabelski, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Łodzi.
Kiedy bezwzględni bandyci i mordercy doczekają się prawomocnych wyroków? Tego, niestety, wciąż nie wiadomo.