Przyjęcie ustawy o SAFE to „śmiertelne zagrożenie dla niepodległości Polski”, a mechanizm ten uzależniłby nas od Berlina na niemal pół wieku – alarmują eksperci i politycy na łamach najnowszego numeru „Gazety Polskiej”. Program, przedstawiany jako wsparcie dla obronności, w rzeczywistości może stać się narzędziem brutalnego szantażu, znacznie groźniejszym niż KPO. Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta Karola Nawrockiego, nie ma złudzeń: „Ustawa o SAFE zasługuje na weto prezydenta”.
W artykule Piotra Lisiewicza na łamach "GP" znajduje się teza, że Donald Tusk planuje wykorzystać ten mechanizm w kampanii wyborczej w 2027 roku. Scenariusz jest prosty: jeśli władzę miałaby przejąć prawica, UE zablokuje środki na bezpieczeństwo, czyniąc nas bezbronnymi wobec Rosji. To „miecz Damoklesa”, który ma zapewnić obecnej koalicji trwanie przy władzy.
Więcej w tekście: SAFE. Najnowsza "Gazeta Polska" o niemieckiej pułapce na Polskę
Ponadto, portal Niezalezna.pl dowiedział się, że z puli pożyczki SAFE cztery spółki państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej na produkcję amunicji 155 mm mają otrzymać ok. 800 mln euro. To ponad dwa razy mniejsza kwota niż 2,3 mld euro, które przeznaczono dla prywatnej spółki, kierowanej przez polityka Koalicji Obywatelskiej Pawła Poncyliusza. Jego firma nie ma samodzielnych zdolności produkcyjnych, nie posiada nawet koncesji na wytwarzanie amunicji, w przeciwieństwie do zakładów PGZ.
Jaki: pieniądze zostaną zablokowane
Z tym poglądem zgadza się również europoseł Prawa i Sprawiedliwości, Patryk Jaki. Goszcząc dziś w programie red. Michała Rachonia, polityk wskazał: "tą sprawę trzeba sprowadzić do bardzo prostej konkluzji. I żeby nikt tu nie miał wątpliwości. Jeżeli bierzemy zadłużenie, które będziemy spłacać w ramach SAFE, to jeżeli zmieni się władza w Polsce - pieniądze zostaną zablokowane. Jeżeli ktoś uważa, że jest to dobry kredyt, to tak jakby wziąć kredyt w banku, wziąć zobowiązanie, że będzie się go spłacać, a z byle powodu nagle można te pieniądze zablokować, ale trzeba będzie je spłacać".
Mówił także o tym, jak niebezpieczny jest mechanizm warunkowości - przypominając w tym kontekście raporty o stanie praworządności w Polsce, które powstawały m.in. przy okazji KPO.
Zachęcam, żeby poczytać sobie raporty o stanie praworządności w Polsce. Tam zazwyczaj były wypisane rzeczy takie, jak kopiuj-wklej z "Sok z Buraka", "Gazety Wyborczej". Tam zazwyczaj były linki z mediów liberalnych w Polsce. W skrócie: wszystko, co napisałaby "Gazeta Wyborcza" po zmianie rządu za 1,5 roku, byłoby powodem, aby wstrzymać nam pieniądze, które są największą pożyczką w historii, którą Polacy będą spłacać przez 25 lat. Jeżeli ten argument do kogoś nie trafia, to nie wiem, czy jest jakiś mocniejszy. To znaczy, że ktoś nie rozumie tego całego mechanizmu.
– tłumaczył.
I kontynuował: "jeszcze tylko wrócę do tego rozporządzenia, bo tu oprócz tego rocznego sprawozdania na temat praworządności, jest napisane np. sprawozdanie Komisji Weneckiej. Ona stworzyła ten słynny raport, na podstawie którego po raz pierwszy oskarżono nas o "nieprzestrzeganie praworządności". Było tam napisane, że w Polsce powołuje się sędziów - owszem, w taki sam sposób, jak w Hiszpanii czy podobny, jak w Niemczech, ale Polska reprezentuje niższą kulturę niż te państwa. Tzn. Komisja Wenecka napisała raport, który ocenia rzekomo niższą kulturę naszego państwa. To jest raport rasistowski, kryterium rasistowskie".
Tam jest napisane, że są państwa, które reprezentują wyższą kulturę prawną, a inne niższą. To jest pogląd rasistowski. Akurat co jak co, to Polska stworzyła pierwszą Konstytucję. Polska ma ogromne osiągnięcia, jeżeli chodzi o wolność - w nowoczesnym tego słowa rozumienia. Dużo lepsze, dużo większe niż cesarstwo Niemieckie. Generalnie - jest tak, że każdy pretekst byłby dobry, żeby Polsce odebrać pieniądze. Każdy musi się nad tym zastanowić.
– ocenił Jaki.
"Musimy się zbroić. Nie ma, co do tego wątpliwości. Z jednej strony mamy SAFE. Mówimy jednak o perspektywie 25 lat. Nie wiemy, czy to się nie skończy tak, jak z kredytami frankowymi. Nie wiemy, jak będzie wyglądało euro. To jest jedno ryzyko, gdyby spojrzeć na to tylko i wyłącznie pod kątem oprocentowania obligacji" - tłumaczył eurodeputowany.
Natomiast - warunki przy tym pierwszym wypadku: warunkowość, czyli jeżeli zmieni się rząd, to pieniądze będą zablokowane. Dodatkowo, większość sprzętu możemy kupować wyłącznie z Europy. Europa jednak w wielu segmentach, np. systemów naprowadzania, jest bardzo opóźniona.
– wskazywał.
"Będziemy pompowali niemiecki przemysł"
Wyraził również obawę przed tym, że Polska przez lata będzie "pompowała przemysł niemiecki".
Skończy się to wszystko tak, że będziemy płacili za sprzęt, pompowali przemysł niemiecki. Niemcy nie są narażone na wojnę z Rosją, bo wiedzą, że zawsze mają nas. Jednym z powodów, dlaczego Niemcy nie przystąpili do SAFE to fakt, że tam się toczy debata ekspertów. Jest też to, że sami eksperci w Niemczech zwracali uwagę na to, że my nie mamy takiego sprzętu, który może być dziś konkurencyjny we wszystkich obszarach.
– powiedział na antenie Republiki.