Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Dwa pożary w miejscach związanych z dronami. Były oficer SKW alarmuje: „Wspólnym mianownikiem jest dywersja”

Najpierw Lublin, teraz Skarżysko-Kamienna. W odstępie zaledwie kilkudziesięciu godzin doszło do dwóch pożarów w zakładach związanych z produkcją elementów wykorzystywanych w przemyśle obronnym i technologiach dronowych. "Mamy wojnę od 2022 roku i jakby udajemy, że nas zagrożenie nie dotyczy. [...] Brakuje głosu, na przykład z Ministerstwa Obrony Narodowej, konkretnego i odważnego, który by przełączył te systemy z systemów defensywnych na ofensywne" - podkreślił płk Mariusz Kozłowski, były oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego w rozmowie z portalem Niezalezna.pl

Autor:

Opisywane dziś zdarzenie miało miejsce w Skarżysku-Kamiennej. Jak poinformowała Telewizja Republika, niezidentyfikowany mężczyzna próbował podpalić tam fabrykę dronów. Chodzi o zakłady należące do Grupy WB Electronics. Zakład wytwarza struktury kompozytowe i sterownicze platform lotniczych dla bezzałogowych statków powietrznych (dronów) oraz urządzenia systemów wsparcia pola walki.

Opisywany dziś pożar to drugie zagadkowe zdarzenie w przeciągu kilkudziesięciu godzin. W niedzielę doszło do wielkiego pożaru w magazynie należącym do firmy JFG Composites w Lublinie.

Podobnie jak WB Electronics, firma zajmuje się produkcją elementów do uzbrojenia, które trafiało na Ukrainę. W obu przypadkach zatem - ogień pojawił się w miejscach związanych z produkcją i technologiami dronowymi. Przyczyny pożarów nie są znane, szczegółowo badają je służby. 

Kozłowski dla Niezalezna.pl: mamy wojnę, a udajemy, że zagrożenie nas nie dotyczy

O pożarach zarówno w Lublinie, jak i Skarżysku-Kamiennej portal Niezalezna.pl rozmawiał z płk Mariuszem Kozłowskim, byłym oficerem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Zdaniem naszego rozmówcy, "mamy pewien problem w świadomości ludzi, którzy zajmują się bezpieczeństwem takich jednostek organizacyjnych, które współpracują czy też wykonują na rzecz Ministerstwa Obrony Narodowej zadania, kontrakty i tak dalej. Mam w ogóle wrażenie, że to jest szerszy problem".

Otóż mamy systemy bezpieczeństwa niewątpliwie takich instytucji, systemy ochrony, ale ich charakter ma charakter ofensywny. To znaczy zbudowaliśmy sobie mur i czekamy, kiedy ten mur zostanie zdobyty. Natomiast w dobie wojny brakuje głosu, na przykład z Ministerstwa Obrony Narodowej, konkretnego i odważnego, który by przełączył te systemy z systemów defensywnych na ofensywne. Co to znaczy? Znaczy - my musimy czekać i wiedzieć, że zagrożenie się pojawi. W świetle, w takiej optyce patrzymy inaczej na zagrożenie. Jesteśmy też bardziej krytyczni co do istniejącego systemu. Słowem, mam takie wrażenie, że są systemy ochrony takich obiektów, ale brakuje w nich myślenia tego, że zagrożenie może się zdarzyć.

– ocenił płk Kozłowski.

Jak zaznaczył - "mamy wojnę od 2022 roku i jakby udajemy, że nas zagrożenie nie dotyczy.  I teraz to się zaczyna, jeśli chodzi o tą część gospodarki czy działalności naszego państwa, to się zaczyna u góry w bezpieczeństwie. To się zaczyna w Ministerstwie Obrony Narodowej, w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wtedy mamy skonsumowane służby. Więc to jest ten problem...".

Kozłowski dodał, że "w jednym, jak i drugim obiekcie znajdowały elementy lotnicze. Jeśli chodzi o WB Electronics, to umówmy się, każdy element tej firmy, czy to jest magazyn papierów biurowych, archiwum, czy część hali produkcyjnej, jest wrażliwy. Nie ma znaczenia, co tam się spaliło. Znaczenie ma to, że ktoś dopuścił, ktoś, kto nie ma wyobraźni, o której mówiłem na początku, że zagrożenie się pojawiło w pobliżu, zagrożenie przełamało zabezpieczenia, zagrożenie weszło do środka i zagrożenie rzuciło ten nieszczęsny plecak z materiałem zapalającym. To oznacza, że oni w świadomości nie mieli tego, że takie zagrożenie może się pojawić. I to jest błąd, ale systemowy. On dotyczy, tak jak mówię, Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, no i oczywiście rządzących. Bo to rządzący powinni powiedzieć: słuchajcie, to nie nasza wojna, ale jesteśmy w jej zasięgu. Tu się wszystko może zdarzyć. Skończył się czas, gdy system był tylko odstraszający u ochrony. Dzisiaj system ochrony musi być przygotowany na uderzenie".

Naszego rozmówcę zapytaliśmy również o poprzednie przykłady aktów dywersji - chociażby na kolei. "Czy to wygląda na siatkę osób wpływających celowo na destabilizację państwa polskiego?" - brzmiało nasze pytanie.

"Ktoś, kto przełamuje zabezpieczenia, jakiekolwiek by one nie były, czy silne, czy mocne, na przykład WB Electronics, ma świadomość tego, że robi coś, co jest wymierzone w bezpieczeństwo tego zakładu i ludzi tam pracujących. Robi to po to, żeby sparaliżować ten zakład, ale robi też po to, żeby sprawdzić, jakie są procedury ochrony i procedury reakcji na to. Czy to się wiąże? No jest to akt dywersji, czyli celowego działania wymierzonego w przeciwnika, by sparaliżować go, opóźnić jego reakcję na zagrożenie i sprawdzić, jak on się zachowa, kiedy zagrożenie powstanie. Tak, to się wszystko łączy. Wspólnym mianownikiem jest dywersja. To oznacza, że bez świadomości tego, że każdy zakład w Polsce, bez znaczenia, czy produkuje papier toaletowy, bo może go produkować dla armii, jest dziś narażony na takie wydarzenia. I tylko takie zbudowanie świadomości pozwoli lepiej chronić zasoby gospodarcze Rzeczpospolitej".

– podsumował płk Mariusz Kozłowski.

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska