Klubowicze "Gazety Polskiej" nieustannie bronią Trybunału Konstytucyjnego przed próbą przejęcia instytucji przez przedstawicieli obecnej władzy. Na miejscu nieustannie jest kilkadziesiąt osób. W miniony piątek odbyła się duża manifestacja.
Dziś do protestujących wyszedł prezes TK sędzia Bogdan Święczkowski.
- Dziękuję wam za udział w tym zgromadzeniu. Wyszedłem się z wami przywitać. Niestety myślę, że ten tydzień będzie znaczący, ale nic więcej nie mogę powiedzieć. Nie, jeżeli chodzi o mnie… Ja się o siebie nie obawiam. Zobaczymy, co będzie się dalej działo - zwrócił się do zebranych.
- Mamy do czynienia z ludźmi, którzy są skłonni zrobić wszystko. Ale to myślę, że w kolejnych dniach się dowiemy - odparł na pytanie, czego się spodziewa.
Powtórzył przy tym, że „każda osoba wybrana na stanowisko sędziego, która złoży ślubowanie wobec pana prezydenta w jego obecności, będzie mogła objąć urząd sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.
Przypomniał też, że jest w toku spór kompetencyjny, złożony na wniosek pana prezydenta.
- Ustawa mówi wprost – wszystkie postępowania z mocy prawa podlegają zawieszeniu. W związku z powyższym, dopóki spór kompetencyjny nie zostanie rozpoznany, żadne decyzje organów międzynarodowych czy prośby i żądania przedstawicieli władzy ustawodawczej czy wykonawczej nie mogą być realizowane. Spór kompetencyjny musi zostać rozpoznany w pełnym składzie – ocenił Święczkowski.
Premier Donald Tusk zapowiedział na tegorocznej edycji Campusu Polska Przyszłości, że jeszcze we wrześniu musi mieć swoich sędziów w Trybunale Konstytucyjnym, jednocześnie sugerując, że do przejęcia organu wykorzystane zostaną służby mu podległe. W kolejnych tygodniach prominentni politycy koalicji 13 grudnia powtarzali te groźby. Użycie policji kilkukrotnie już zapowiedział nadzorujący ją minister Marcin Kierwiński. – Policja jest od tego, aby pilnować przestrzegania prawa. Jeżeli w Trybunale Konstytucyjnym będzie łamane prawo, to policja będzie interweniować – powiedział w czwartek na antenie Polskiego Radia szef MSWiA.