Jak podała dzisiaj rano TV Republika, w nocy doszło do próby podpalenia zakładu produkującego komponenty do systemów bezzałogowych w Skarżysku-Kamiennej.
"Niezidentyfikowany mężczyzna w nocy próbował podpalić fabrykę dronów w Skarżysku Kamiennej. Wszedł na teren zakładu wybił szybę w jednej z hal produkcyjnych i wrzucił do środka plecak z ładunkiem zapalającym w środku. Wybuchł pożar, który udało się ugasić . Próbował również użyć drugiego plecaka ale uniemożliwiła to ochrona, uciekł. Mężczyzna miał na sobie kamerę gopro, którą dokumentował całe zdarzenie" - podał Jarosław Olechowski, szef wydawców TV Republika.
Trwa obława za mężczyzną. Na miejscu pracują służby.
Zakład należący do WB Electronics znajdował się przy ul. Obuwniczej. Zgłoszenie o pożarze strażacy otrzymali krótko po północy w poniedziałek.
"Zabezpieczenia są słabe"
O zabezpieczeniu takich miejsc mówił w TV Republika, były policjant, członek ugrupowania Nowa Polska, Marcin Dziemian.
- Jeśli to atak na tego rodzaju infrastrukturę krytyczną, to dokoła tej infrastruktury krytycznej powinny być regularne patrole, które są umieszczane w strefach, gdzie mamy newralgiczne punkty. Dobrze by było, gdyby one częściej były przy takich fabrykach, a nie np. ambasad czy biur poselskich. Najczęściej policjanci w Polsce są wysyłani do raportowania, czy czasem drzwi którego z biur poselskich nie zostały zniszczone i to dość kuriozalne
- mówił Dziemian.
W jego ocenie, większość polskich fabryk, magazynów, firm produkcyjnych "nie ma wystarczających zabezpieczeń, by zatrzymać średnio przygotowanego, prawie laika, by mógł wejść na ich obszar i coś zrobić".
Zabezpieczenia są albo bardzo słabe albo jest ich zwyczajnie brak - ocenił.
Stwierdził, że nie jest wystarczającym zabezpieczeniem "płot i monitoring z 40-50 kamer oraz jeden przysypiający stójkowy".
- Gdyby służby obcych państw chciały narobić w Polsce dużo chaosu, to po prostu by go zrobiły. I to jest smutne
- dodał Dziemian.