NatCon, największa konserwatywna konferencja w Europie, to wydarzenie skupiające czołowe osobistości, naukowców, dziennikarzy oraz polityków, którym bliska jest idea krzewienia oraz rozwoju konserwatyzmu i nacjonalizmu, odbywało się w stolicy Belgii 16 i 17 kwietnia 2024. Swoją obecność zapowiedzieli m.in. były premier Mateusz Morawiecki, szef rządu Węgier Viktor Orban, kandydat na prezydenta Francji Eric Zemmour, brytyjski polityk Nigel Farage czy kardynał Gerhard Mueller. Organizatorem była holenderska Fundacja Edmunda Burke'a wspólnie z brukselskim think tankiem MCC.
Organizacja konserwatywnego spotkania od samego początku nie podobała się władzom Brukseli. Dwa miejsca uległy naciskom i odmówiły udzielenia konserwatystom pomieszczeń, by mogły zorganizować wydarzenie. Trzecia instytucja nie wycofała się z organizacji imprezy, dlatego Emir Kir postanowił zamknąć konferencję siłowo: na kilka godzin przed oficjalnym rozpoczęciem spotkania, wysłał na miejsce oddziały policji, rzekomo w celu zapobieżenia zakłóceniom porządku publicznego.
Kir przyznał jednak na X, że nie chodziło o ewentualne rozruchy, a o to, by uniemożliwić prawicy spotkanie.
W Etterbeek, Brukseli i Saint-Josse skrajna prawica nie jest mile widziana
– skomentował burmistrz Saint-Josse.
Belgijskie sądy po stronie wolności słowa
Wyrok, który zapadł w brukselskim francuskojęzycznym sądzie w minionym tygodniu, liczył sobie aż 26 stron. Wcześniej w sprawie w trybie pilnym orzekała belgijska Rada Stanu, której werdykt również był dla lewicowego burmistrza niekorzystny. Wniosek, jaki płynie z orzecznictwa w tej sprawie, jest jeden: władze publiczne nie mogą wstrzymywać legalnych wydarzeń tylko dlatego, że budzą kontrowersje, a dyskomfort polityczny nie jest uzasadnionym powodem do uciszania wolności słowa.
Gmina zarządzana przez Emira Kira nie wykazała w ogóle, w jaki sposób porządek publiczny miałby zostać zakłócony przez organizację konserwatywnej konferencji. Zakaz miał charakter prewencyjny i bazował na zapowiedziach protestów ze strony osób trzecich, którym nie podobało się, że osoby o światopoglądzie konserwatywnym zamierzają spotkać się i dyskutować o nieakceptowanej przez protestujących idei. Kir, który równocześnie jest szefem policji w Saint-Josse-ten-Noode, nie przedstawił żadnych danych wywiadowczych, ograniczeń operacyjnych ani dowodów, że kontrola nad wydarzeniem jest niemożliwa.
Sąd zdecydował, że władze mają obowiązek przeciwdziałać wiarygodnym zagrożeniom w sposób, jaki przewiduje demokracja rządzona przez prawo. Oznacza to konieczność stosowania proporcjonalnych środków policyjnych, nie zaś odwoływanie legalnego wydarzenia. Co więcej, władze nie tylko nie powinny stosować bezprawnych ograniczeń praw podstawowych, ale i podejmować stosowne kroki, by zapewnić możliwość korzystania z tych praw w praktyce.
Jeśli legalne wydarzenie spotka się z protestami lub zakłóceniami, państwo musi zarządzać ryzykiem. Nie może odwołać wydarzenia, aby oszczędzić sobie niedogodności
– stwierdził sąd.
Kara za straty moralne: jeden euro
Gmina została ukarana symbolicznym jednym euro odszkodowania za straty moralne, poniesione przez organizatorów NatConu. MCC z zadowoleniem przyjęło jednak wyrok.
Choć odszkodowanie ma charakter symboliczny, orzeczenie sądu takie nie jest. Sąd wyraźnie uznał istnienie szkody moralnej i bezprawność kwestionowanego zachowania. Wyrok jednoznacznie wskazuje na odpowiedzialność i tworzy wyraźny precedens dla przyszłych spraw
– przekazało MCC.