Prezydent został powitany długimi brawami przez osoby zgromadzone w kościele. Głowę państwa, rodziny smoleńskie i wszystkich innych uczestników Mszy św. powitał ks. Bogdan Bartołd, proboszcz archikatedry.
Świątynia wypełniona została po brzegi. Wiele osób nie zmieściło się w kościele i musiało pozostać na zewnątrz.
Ks. bp Michał Janocha - biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej - mówił w homilii:
Dzisiejsza Polska jest terenem zmagania o historyczną pamięć. Jednym z jej symboli stał się Katyń, a z pamięcią o Katyniu nierozerwalnie związała się tragiczna data 10 kwietnia 2010 r., którą co roku, którą co miesiąc - tak jak dziś - wspominamy. Zginęli ci, którzy udawali się, aby uczcić pamięć Katynia, reprezentanci najlepszych synów i córek naszego narodu, ze śp. panem prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką. Zginęli cywilni i wojskowi, świeccy i duchowni, reprezentanci różnych wyznań, ludzie niewierzący, przedstawiciele różnych politycznych partii, strażnicy narodowej pamięci.
Hierarcha kontynuował:
A potem w imię tej pamięci tysiące rąk układały krzyż ze zniczy przed prezydenckim pałacem; i w imię walki z tą pamięcią inne ręce ułożyły w tym miejscu prześmiewczy krzyż z puszek po wypitym piwie. Przez długi czas przechodząc wieczorem Krakowskim Przedmieściem, słyszało się po jednej stronie słowa modlitwy, a po drugiej słowa ironii, okrzyki pogardy, starannie rejestrowane przez media, także publiczne. Czy to jest tak, że z jednej strony Warszawa, a z drugiej Warszawka? Nie wiem. Ale wiem, że Chrystus umarł na krzyżu za jednych i za drugich - i za tych, którzy przynosili znicze i zapalili je, i za tych, którzy je gasili i wyrzucali do kontenerów na śmieci. I Chrystus, umierając na krzyżu, modlił się: "Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią". Jego ukrzyżowana miłość ogarnia wszystkich: po tej i po tamtej stronie ulicy, sięga dalej niż nasza ludzka ułomna miłość.
Bp Janocha wspomniał też o konieczności budowy na Krakowskim Przedmieściu Pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej:
Dziś nadchodzi czas, by na nowo pomyśleć o budowie szczególnego miejsca upamiętnienia - pomnika, który wspominałby tragiczną smoleńską katastrofę. Pomnika na miarę tamtego wydarzenia, na Krakowskim Przedmieściu. Nie potrzebują pomnika ci, co zginęli; my, żywi, go potrzebujemy i ci, co po nas przyjdą. Potrzebujemy takiego pomnika, bo - jak pisał Norwid - "pod dłutem uwieczniają się chwile" i - jak pisał w innymi miejscu - "przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej". Oni żyją w nas, a my idziemy tam, dokąd oni szli. Bo Mnemozyne jest matką Klio, bo pamięć jest matką historii, bo historia bez pamięci jest historią bez matki, jest historią sierocą, jest historią bezdomną, bo społeczeństwo bez pamięci staje się społeczeństwem sklerotycznym i umiera. A panem historii jest Bóg. Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy.
OBEJRZYJ CAŁOŚĆ HOMILII:
Po Mszy św. rozpoczął się Marsz Pamięci. W trakcie uroczystości odczytany został następujący Apel Klubów "Gazety Polskiej":
Niemożliwe stało się możliwe. Całkowitą władzę w Polsce przejmuje jedyna formacja polityczna, która jest zdolna wyjaśnić, co stało się w Smoleńsku. Nowa władza ma większość instrumentów niezbędnych, by podjąć takie działania. Dziękując Bogu za to, że pozwolił nam doświadczyć tej chwili, będziemy się wciąż modlić do Stwórcy i jednocześnie domagać od nowych władz, by owoce tego zwycięstwa nie były zmarnowane. Chcemy godnego uczczenia poległych 10 kwietnia 2010 r. Chcemy uczciwego śledztwa w tej sprawie. Chcemy wreszcie, w miarę możliwości, ukarania winnych zarówno tragedii jak i tuszowania tej zbrodni. Będziemy trwać w naszej modlitwie, póki tak się nie stanie.

