Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ministerstwo Kultury odmawia pomocy żołnierzom Armii Krajowej

Ministerstwo Kultury odmówiło pomocy w archiwizacji materiałów filmowych żołnierzom AK. - Uważam, że to nie jest zła wola, ale bezmyślność. To niedostrzeganie rangi zagadnienia.

Autor:

Ministerstwo Kultury odmówiło pomocy w archiwizacji materiałów filmowych żołnierzom AK. - Uważam, że to nie jest zła wola, ale bezmyślność. To niedostrzeganie rangi zagadnienia. To są wszystko materiały o charakterze historycznym. Ratujemy to, co można - mówi portalowi niezalezna.pl Tadeusz Filipkowski, szef Fundacji Filmowej Armii Krajowej o zachowaniu Ministerstwa Kultury i PISF.

Fundacja Filmowa AK jest częścią Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Macie państwo problem z cyfrową archiwizacją zgromadzonych materiałów.

Tak. Jako Fundacja Filmowa Armii Krajowej zrobiliśmy do tej pory 27 filmów i wydaliśmy je na płytach DVD. Dla mnie wartością jest zapis dokumentalny tych filmów. Film np. o Janie Nowaku Jeziorańskim ma 23 minuty, ale mamy z nim nagrany 4,5 godzinny wywiad, ostatni w jego życiu. Jest też film poświęcony legendarnej, jedynej cichociemnej Elżbiecie Zawackiej "Zo". W filmie jest ona obecna przez pół godziny, ale mamy ok. 6 godzin jej wspomnień o działalności konspiracyjnej. Warto to zachować przed zniszczeniem przez czas dla przyszłych badaczy, naukowców czy dziennikarzy.
 
Do kogo pan zwrócił się o pomoc?
Bezpośrednio do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz PiSF, który nam poprzednio nawet pomógł w zdygitalizowaniu wypowiedzi 14 kobiet do filmu „Kobiety i wojna”. Teraz dostaliśmy lakoniczny komunikat, że ze względu na brak środków nie przyznano nam dotacji. To były zdjęcia nagrywane często w latach 90. na taśmach VHS. To z czasem ulega degradacji. Za parę lat z tego materiału może nic nie zostać. Z tego powodu jest nam przykro, że umykają nam te dokumenty.
 
Jaka to kwota?

To suma od 40 do 100 tys. zł, w zależności od ilości godzin nagrania. Odezwaliśmy się też do Filmoteki Narodowej, ale oni grzecznie odpowiedzieli, że ratują stare przedwojenne filmy i temu się poświęcają.
 
Jak pan traktuje takie odmowy pomocy państwowych instytucji?

Uważam, że to nie jest zła wola, ale bezmyślność. To niedostrzeganie rangi zagadnienia. To są wszystko materiały o charakterze historycznym. Ratujemy to, co można, robiąc też notacje historyczne żołnierzy Armii Krajowej z obszaru całego Polski, gdzie wspominają o akcjach. Mamy środki na 30 zrobienie takich notacji.
 
Jak można wesprzeć działania fundacji?
Można też przekazać 1 proc. od podatku dla naszej fundacji.
 
Mimo problemów, jakie są dalsze plany filmowe?
Chcielibyśmy zrobić dwa filmy. Pierwszy o tym, jak widziana był Polska oczami okupantów, poprzez kroniki niemieckie i sowieckie. Chodzi o pokazanie, ich agresji w 1939 r. To pokazuje też te same propagandowe chwyty i argumenty tego, co dziś się dzieje na Krymie. Chodzi mi też po głowie inny film, który zaczynałby się od wypowiedzi „Zośki”, że „prawdziwymi bohaterami naszych czasów są nasze matki”. Pokazać wspomnienia dzieci, jak matka drżała z niepokoju gdy do walki szedł mąż i syn, a córka była sanitariuszką. To byłoby pokazanie wojny oczami matek. To przecież ciekawy temat.
 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane