>Możemy mieć do czynienia z potężną"> >Możemy mieć do czynienia z potężną">
Czy rząd Tuska ma Wielki plan rozbrojenia Polski » więcej w Gazecie Polskiej! CZYTAJ TERAZ »

„Sowa i przyjaciele” - niekończąca się opowieść. „Newsweek” chciał uderzyć w PiS, trafił w Platformę!

Dziś na stronach internetowych „Newsweeka” ukazał się artykuł pt. "Nagrania polskich polityków sprzedane rosyjskim służbom? >>Możemy mieć do czynienia z potężną aferą szpiegowską<<". Zdaniem autora tekstu, który bazuje na zeznaniach wspólnika Marka Falenty, Marcina W., nagrania z restauracji "Sowa i Przyjaciele", zanim zostały ujawnione przez media, zostały za sporą sumę sprzedane Rosjanom. - Jaki interes mieliby Rosjanie, żeby kilka tygodni później te taśmy odpalić? - zastanawia się Piotr Nisztor, jeden z dziennikarzy, którzy ujawnili nagrania z "afery taśmowej" w 2014 r.

Coś poszło nie tak...
Filip Blazejowski/Gazeta Polska//Nesweek.pl

Afera taśmowa - sprawa ujawnienia latem 2014 r. nagrań rozmów polityków Platformy Obywatelskiej i wpływowych ludzi świata biznesu - stała się jednym z najgłośniejszych afer schyłkowych rządów PO-PSL. Teraz "Newsweek" wraca do sprawy sprzed lat. Autor zamieszczonego na portalu tygodnika tekstu, powołując się na zeznania Marcina W., przekonuje, że taśmy z restauracji Sowa i przyjaciele - zanim zostały publicznie ujawnione przez media - miały trafić w ręce Rosjan.

W mediach społecznościowych już pojawiły się głos sympatyzującego z obecną opozycją Romana Giertycha, że tekst z "Newsweeka - "powinien wstrząsnąć wszystkimi".

Piotr Nisztor, wywołany przez Giertycha dziennikarz śledczy, który jako pierwszy dotarł do nagrań i nagłośnił sprawę w tygodniku „Wprost”, wskazał w swoim wpisie na Twitterze, że skoro jest tak, jak pisze "Newsweek", to oznacza to, że politycy PO i biznesmeni nagrani w restauracji "Sowa i Przyjaciele" mogliby być dalej szantażowani przez Rosjan, oraz, że gdyby media nie ujawniły w 2014 r. afery taśmowej, nagrań mogłoby być znacznie więcej.

Ponadto, Piotr Nisztor w rozmowie z portalem niezalezna.pl zadaje istotne pytanie:

- Skoro według Newsweeka on sprzedał taśmy, to jaki interes mieli Rosjanie, żeby dosłownie kilka tygodni (2-3) później odpalić te taśmy?

Jeśli taśmy znaleźć miały się w rękach Rosjan i mogły zostać użyte do szantażu lub wywierania wpływu na nagrane na nich osoby, to ich ujawnienie znacząco osłabiło ich wagę i znaczenie w dalszym użytku operacyjnym.

W tekście "Newsweeka pojawia się również sugestia dotycząca Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

"Nie jest też tajemnicą, że ówczesny koordynator służb i minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz nie ufał ABW, podejrzewając jej funkcjonariuszy o to, że są uwikłani w aferę podsłuchową. Wyjaśnieniem sprawy zajmowało się głównie Centralne Biuro Śledcze Policji, które nie badało wątków kontrwywiadowczych. Podobnie jak prokuratura"

- pisze „Newsweek”.

Zdaniem Piotra Nisztora, idąc tokiem rozumowania przedstawionym w tekście Grzegorza Rzeczkowskiego, można zadać pytanie, czy "w ABW za PO-PSL pracowali funkcjonariusze będący na ruskiej smyczy?". Dodał, że jednocześnie w kwietniu 2015 r., blisko rok od ujawnienia taśm, szef ABW (pełniący tę funkcję od stycznia 2013 r.) Dariusz Łuczak, otrzymał od prezydenta Bronisława Komorowskiego awans na stopień generalski. 

- Ciekawe, co z tymi rzekomymi wątpliwościami zrobił Bartłomiej Sienkiewicz - zastanawia się Nisztor.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

#polityka #Polska #"Newsweek" #PiS #PO #afera #Sowa i Przyjaciele #Piotr Nisztor #Wprost

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Anna Zyzek
Wczytuję ocenę...
Wideo