Życie na minusie
Polska stała się państwem przetrwania dla obywateli. I to na wielu płaszczyznach. Rządzący snują kolejne wizje, jak to nasza gospodarka rośnie w siłę i jest odporna na wszelkiego rodzaju kryzysy.
Polska stała się państwem przetrwania dla obywateli. I to na wielu płaszczyznach. Rządzący snują kolejne wizje, jak to nasza gospodarka rośnie w siłę i jest odporna na wszelkiego rodzaju kryzysy.
Austriacki filozof Ferdinand Ebner w swoim głównym dziele „Słowo i realności duchowe” wyraża doniosłą prawdę: „człowiek jest człowiekiem jedynie dzięki językowi; aby jednak wynaleźć język, musiałby on już być człowiekiem”.
Stare porzekadło powiada: lekarzu, lecz się sam. W przypadku Szpitala Południowego winno brzmieć: szpitalu, ulecz się sam.
Europa bierze odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo przy wsparciu kluczowego sojusznika, USA. Rosja traktowana jest jako wróg numer jeden – to najważniejsze wnioski z niedawno zakończonego szczytu NATO w Ankarze, który potwierdził rolę Donalda Trumpa w światowym porządku jako hegemona.
„Nasi żołnierze nie walczyli z komunizmem na polach bitew całego świata tylko po to, by to zagrożenie znów podniosło swój ohydny łeb tutaj, w Ameryce. To jest jak rak. Trzeba go wyciąć” – oświadczył Donald Trump.
W ciągu kilku dni szef polskiej dyplomacji dwukrotnie uderzył we własne państwo.
Czyżby Alaksandr Łukaszenka obawiał się powtórki masowych protestów po sfałszowanych tzw. bezwyborach w 2020 r.? Świadczą o tym doniesienia tamtejszych środowisk opozycyjnych o trwających od miesięcy ćwiczeniach białoruskiej milicji z pacyfikacji i rozpędzania demonstracji.
„Robiliśmy to w następujący sposób: po spędzeniu całej ludności polskiej w jedno miejsce, okrążaliśmy ją i rozpoczynaliśmy rzeź”.
Z nośną publicystycznie tezą wystąpił Marek Migalski (kiedyś związany z PiS, później z KO, teraz rozgląda się na boki). Otóż według niego afera z Warszawskim Szpitalem Południowym i 29-letnim lekarzem oszustem Dawidem Kacprzykiem z Koalicji Obywatelskiej tejże partii jeszcze nie zatopi, aczkolwiek nie będzie bez znaczenia. Zanim obejrzymy tezę Migalskiego z każdej strony, wysunę drugą: otóż Koalicję Obywatelską zatopi „suskizm”.
Europejscy kibice – zarówno ci na trybunach, jak i przed telewizorami – zachwycają się stadionami w USA, na których rozgrywane są mecze mundialu. Obiekty w Los Angeles czy Atlancie kosztowały miliardy dolarów i są prawdziwymi cudami techniki.
Ludzie powariowali na punkcie kontrolowania wszystkiego. Oglądają prognozy pogody wielokrotnie częściej niż dawniej. Mało tego, są przekonani, że sterują klimatem jak klimatyzacją w samochodzie.
Koalicja Obywatelska i wspierające ją środowiska opinii bardzo liczą na to, że afera szpitalna rozejdzie się po kościach. Temu ma służyć choćby stopniowe wyciszanie wątku Dawida Kacprzyka, złotego dziecka tej partii. Tyle że znacznie istotniejszy jest problem systemowy, z którym lumpenliberalny rząd Donalda Tuska kompletnie sobie nie radzi – bo musiałby wystąpić przeciw własnej logice myślenia i działania. O czym mowa?
„Aż przyszły wybory, z niejakim Kaczorem, zagadnął mi Kurski przy cafe: »Mam tajne przecieki, no to już jest chore, że babcia twa była w Luftwaffe!«” – śpiewał Bartosz Kalinowski z prześmiewczej piosence „Dziadek z Wehrmachtu”.
Nieoczekiwana twarda linia papieża Leona XIV wobec tradycjonalistów doprowadziła do surowych sankcji, po samowolnym wyświęceniu przez Bractwo Kapłańskie św. Piusa X biskupów bez zgody Watykanu. Rozłam w Kościele, do którego doszło na początku lipca w szwajcarskim Écône, jest efektem długotrwałego kryzysu relacji między samozwańczymi obrońcami tradycji a Kościołem rzymskokatolickim. Bezpośrednim powodem stało się wyświęcenie sześciu nowych biskupów bez zgody Stolicy Apostolskiej.
Każdemu zabraknie trochę, każdy komuś zabierze i nagle w nowym Sejmie stara Platforma wyląduje sama, bez zdolności koalicyjnej…
Tak krzyczą dzieci na podwórku, gdy chcą napiętnować kłamczucha w swoim gronie. Czerwony jak burak winowajca najczęściej ucieka i ukrywa się w krzakach. Płonie ze wstydu. Nie śmie stanąć wobec rówieśników z podniesionym czołem. Dziś taki okrzyk rozlega się często, ale zdemaskowani kłamcy tylko otrzepują ubrania i uśmiechnięci paradują dalej w szeregach elity.
Badanie nastrojów opinii publicznej to jedna z ciekawszych dziedzin życia publicznego, ale też obszar niesłychanych nieporozumień i manipulacji. Jeszcze kilkanaście lat temu wystarczyło uwzględnić fakt ogromnego niedoszacowania partii konserwatywnych i przeszacowania partii liberalno-lewicowych, żeby przewidzieć preferencje wyborców.
Obie główne partie amerykańskie są diametralnie inne niż 30 czy 50 lat temu. Przez dekady obie ewoluowały, co naturalne. Jednak współczesna lewica znajduje się znacznie dalej od Billa Clintona niż prawica od Ronalda Reagana.