Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Konrad Wysocki
14.07.2026 07:00

Strach dyktatora

Czyżby Alaksandr Łukaszenka obawiał się powtórki masowych protestów po sfałszowanych tzw. bezwyborach w 2020 r.? Świadczą o tym doniesienia tamtejszych środowisk opozycyjnych o trwających od miesięcy ćwiczeniach białoruskiej milicji z pacyfikacji i rozpędzania demonstracji.

W działania zaangażowany jest też OMON, czyli siły specjalne podległe MSW. Zamykane są drogi i części miast. A to wszystko w sytuacji, w której białoruski dyktator przez ostatnich sześć lat maksymalnie dokręcił śrubę represjom i prześladowaniom społeczeństwa. Powody takich działań mogą być dwa. Pierwszy to postępująca bieda i tragiczna sytuacja gospodarcza, która może przelać czarę goryczy. Drugi to większe zaangażowanie Białorusi w wojnę po stronie Rosji, a co za tym idzie – potencjalna mobilizacja Białorusinów do armii i wysłanie na front. Oba scenariusze sprowadzają się do jednego: panicznego strachu Łukaszenki przed własnym narodem. Dyktator doskonale wie, że jego władza opiera się na brutalności. Choć społeczeństwo sprawia wrażenie spacyfikowanego, społeczny gniew nie ustał. Intensywne ćwiczenia to nie pokaz siły – to demonstracja słabości i dowód na to, że satrapa z Mińska wciąż nie sypia spokojnie, a widmo 2020 r. nadal straszy w korytarzach jego pałacu.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE