Przed warszawskim sądem okręgowym odbyła się rozprawa przeciwko Donaldowi Tuskowi. Premier został oskarżony o to, że nie wpuszczał dziennikarzy Telewizji Republika na rządowe konferencje prasowe.
Prezes stacji Tomasz Sakiewicz relacjonował na antenie Republiki, że na sali doszło do skandalu.
- Muszę przyznać, że byłem na różnych rozprawach, ale tego nie można nazwać rozprawą. Nie chodzi nawet o to jakie będzie orzeczenie. Tak skandalicznego zachowania sądu naprawdę nie widziałem. Sędzia krzyczała za sam fakt zadawania pytań - relacjonował Sakiewicz.
Wyprowadzenie siłą?
- Sąd w ogóle odebrał mi prawo do zadawania pytań. Kiedy zwróciłem uwagę na to, że zeznająca pani minister obraża wszystkich dziennikarzy Telewizji Republika to sąd zagroził mi wyprowadzeniem siłą - dodał.
Szef Republiki relacjonując sytuację na korytarzu sądowym podkreślił że "takiego skandalu dawno nie było w polskim sądownictwie". - Dlatego wystąpiłem z jedynym możliwym wnioskiem o wyłączenie sędzi - podsumował.
Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl dwuosobowemu składowi przewodniczyła sędzia Edyta Bryzgalska.
Na rozprawie stawili się w charakterze świadków dziennikarze Republiki.
Dziś na rozprawie nie pojawił się oskarżony premier @donaldtusk . Chodzi o niewpuszczanie dziennikarzy @RepublikaTV na konferen. Coś nie do pomyślenia w demokratycznym kraju. Razem z @TomaszSakiewicz @AdrianBorecki01 @d_smiecinski walczymy o prawdę i wolność słowa! pic.twitter.com/uSr9K8C8lk
— Łukasz Żmuda (@eLZmuda) February 18, 2026