Instytut Pileckiego
Mimo tortur nie wydała Polaków, którzy ją ukrywali
Historie „Zawołanych” zawsze są niezwykłe, taka jest też historia z Somianki: Mieczysław Żemojtel, odznaczony Medalem Niepodległości, ojciec rodziny, który dał schronienie w majątku żydowskiemu rodzeństwu; członkowie jego rodziny – syn, który zginął jako żołnierz AK, i córka – uczestniczka tajnych kompletów. Młodziutka Żydówka, znana jako Anna Kowalska, której niezłomna postawa w czasie bestialskiego „przesłuchania” przez niemieckich żandarmów ocaliła trzy uczestniczące w akcji pomocowej pracownie majątku, z których dwie były niemal jej rówieśnicami – mówi Kamila Sachnowska, kierownik działu ds. Zawołanych po imieniu Instytutu Pileckiego. 21 czerwca w Somiance Instytut Pileckiego upamiętni Mieczysława Żemojtela, zamordowanego w obozie koncentracyjnym na Majdanku za pomoc Annie i Marianowi Kowalskim, żydowskiemu rodzeństwu. W Somiance zostanie także upamiętniona Anna Kowalska, której niezłomna postawa prawdopodobnie ocaliła życie trzem pomagającym jej Polkom. To 32. uroczystość zrealizowana w ramach programu „Zawołani po imieniu”, poświęconego tym, którzy w czasie niemieckiej okupacji za pomoc skazanym na zagładę Żydom stracili życie.
Wojna i Pamięć – świadectwa zbrodni rosyjskich
Jeśli kto z nas wyjdzie stąd z życiem (…) trudno będzie mu porozumieć się z ludźmi, którzy normalnie na ziemi przez ten czas żyli. Lecz jeśli naprawdę kto wyjdzie – obowiązkiem jego, będzie podać światu jak tu ginęli (…) ludzie… mordowani przez – ludzi. Te słowa Witolda Pileckiego stały się boleśnie aktualne dzisiaj, w czasie wojny jaką Rosja wypowiedziała Ukrainie. Instytut Pileckiego przywołuje obraz Rotmistrza, który był tak bardzo świadomy wagi, jaką ma osobiste świadectwo, że dobrowolnie udał się jako więzień do Auschwitz, by poinformować świat o holokauście.
Zbrodnia w Kuropatach: polsko-białoruski dwugłos na temat mordu, o którym się nie mówi
Kuropaty, uroczysko na obrzeżach Mińska, jest symbolem zbrodni komunistycznych na białoruskiej inteligencji. To właśnie tam Sowieci w latach 1937–1941 rozstrzelali według różnych szacunków od 100 tys. do 250 tys. osób. W Kuropatach zabijani byli również Polacy – ofiary operacji polskiej NKWD oraz Zbrodni Katyńskiej. W Związku Sowieckim o terrorze komunistycznym nie wolno było wspominać, dlatego Kuropaty zostały wymazane z pamięci zbiorowej, podobnie jak inne miejsca masowych rozstrzelań.