Instytut Pileckiego
Zbrodnia w Kuropatach: polsko-białoruski dwugłos na temat mordu, o którym się nie mówi
Kuropaty, uroczysko na obrzeżach Mińska, jest symbolem zbrodni komunistycznych na białoruskiej inteligencji. To właśnie tam Sowieci w latach 1937–1941 rozstrzelali według różnych szacunków od 100 tys. do 250 tys. osób. W Kuropatach zabijani byli również Polacy – ofiary operacji polskiej NKWD oraz Zbrodni Katyńskiej. W Związku Sowieckim o terrorze komunistycznym nie wolno było wspominać, dlatego Kuropaty zostały wymazane z pamięci zbiorowej, podobnie jak inne miejsca masowych rozstrzelań.
Instytut Pileckiego uhonoruje rodzinę Sowów zamordowanych za pomoc Żydom
Franciszka i Józef Sowowie, zamordowani za pomoc okazaną Żydom w czasie okupacji niemieckiej, zostaną uhonorowani przez Instytut Pileckiego we wtorek 16 czerwca w Wierzchowisku k. Częstochowy. To już jedenasty kamień z pamiątkową tablicą odsłonięty w ramach instytutowego projektu Zawołani po imieniu, rozpoczętego w marcu 2019 roku. Uroczystość w Wierzchowisku upamiętni rodzinę Sowów, która pomogła uciec grupie Żydów z częstochowskiego getta i przez rok ukrywała ich na terenie swojego gospodarstwa. Po odnalezieniu kryjówki Niemcy zamordowali zarówno ratowanych jak i ratujących. Franciszka i Józef Sowowie osierocili pięcioro dzieci.
Rocznica ucieczki rtm. Pileckiego z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz
W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz Witold Pilecki uciekł wraz dwoma współpracownikami: Janem Redzejem i Edwardem Ciesielskim. – Rotmistrz Witold Pilecki, jak sam wspominał, był w piekle obozu koncentracyjnego Auschwitz 947 dni i nocy – mówi prof. Witold Stankowski, naukowiec z Instytutu Pileckiego. 22 września 1940 r. Pilecki na ochotnika dał się aresztować podczas łapanki na warszawskim Żoliborzu. W Auschwitz stworzył sprawnie działającą konspirację wojskową, polegającą na wzajemnej pomocy więźniów oraz komunikacji ze światem zewnętrznym. Wysyłał szczegółowe raporty, m.in. o masowym mordowaniu Żydów w komorach gazowych. Oficer miał też zbadać możliwość uwolnienia więźniów, a na końcu uciec i osobiście złożyć raport władzom wojskowym.