Francja
Francja w ogniu. Kolejne wydarzenia przelewają czarę goryczy. "Chcemy ożywienia obywatelskiego"
„Musimy kontrolować imigrację” – bije na alarm prezes Stowarzyszenia Merów Francji. Samorządowcy są atakowani w trakcie masowych zamieszek. Ludzie stają przed siedzibami merostw, by bronić lokalnych włodarzy, a jednocześnie powiedzieć głośne "nie" nielegalnej migracji.
Francuska policja bezsilna wobec zadymiarzy. Zamieszki rozlewają się na kolejne miasta
Za zamieszki trwające we Francji od kilku dni odpowiada w dużej części osoby niepełnoletnie w wieku 14-18 lat. Sprawcy aktów przemocy, które dotyczy coraz większej liczby francuskich miast często działają w dobrze zorganizowanych kilkudziesięcioosobowych grupach, które wymykają się policjantom mającym zapewnić ład i porządek na ulicach francuskich miast - informuje francuska telewizja BFM TV. Jak zauważa francuski komentator Niezależnej, Zbigniew Stefanik w przypadku zamieszek na taką skalę trudno zapanować nad nimi w 100 procentach. -Sama zaś policja musi działać w "białych rękawiczkach" ze względu na zastrzelenie we wtorek przez funkcjonariusza 17 letniego Nahela M.. Gdyby doszło do kolejnego tego typu incydentu to moglibyśmy spodziewać się jedynie zwiększenia mocy zamieszek– zauważa Stefanik.
Przemoc we Francji wylała się na cały kraj. Przestępcy czują się bezkarni - mówi ekspert
W tym tygodniu w reprezentacyjnej dzielnicy Chartrons Bordeaux doszło do brutalnego ataku na babcię i wnuczkę w wykonaniu znanego policji Brahima B. - W ostatnich latach we Francji kradzieże, włamania oraz pobicia, a także gwałty, stały się normą. Nie ma już bezpiecznych miejsc we Francji. Przestępstwa wynikają z tego, że przestępcy czują się bezkarni – mówi francuski komentator portalu Niezalezna.pl Zbigniew Stefanik .