Amerykanom czasami trudno jest zaakceptować cyrk negocjacyjny, jakim potrafi być UE - ocenia na portalu NOS Wouter Zwart, korespondent niderlandzkich mediów w Niemczech i Europie Środkowej. Ale (prezydent USA Joe) „Biden ma dwóch wojowników dyplomatycznych w postaci (prezydenta RP Andrzeja) Dudy i (premiera Mateusza) Morawieckiego, którzy pilnują reszty Europy” – uważa Zwart.
Za kilka godzin będziemy świadkami historycznej przemowy prezydenta USA Joego Bidena przed Zamkiem Królewskim w Warszawie. Ze względu na należne jej miejsce na kartach historii, myślę, że będziemy ją porównywać do słynnych słów: "Jestem Berlińczykiem", wypowiedzianych przez prezydenta USA Johna F. Kennedy'ego w Berlinie w 1963 r. czy do wezwania prezydenta Ronalda Reagana ćwierć wieku później, który również w stolicy Niemiec wzywał Gorbaczowa do zburzenia Muru Berlińskiego. Dzisiaj ten środek ciężkości został przesunięty z Berlina do Warszawy. Dzisiaj to Polska zaczyna pełnić w amerykańskiej świadomości geopolitycznej tę samą rolę, którą w czasach Zimnej Wojny pełniły Niemcy Zachodnie – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl Tomasz Winiarski, amerykanista, ekspert ds. polityki Stanów Zjednoczonych.
W poniedziałek doszło do historycznej wizyty Joe Bidena w Kijowie - na dzień przed rozmowami z rządzącymi Polską w Warszawie. Przebiegła ona bez zakłóceń, mimo alarmów bombowych, jakie rozległy się w Kijowie rano. - Joe Biden wysłał sygnał nie tylko dla Ukraińców i jej sojuszników, ale też do Kremla i zwykłych Rosjan: Zachód będzie bronił Ukrainy i nie cofnie się przed groźbami Kremla - uważa dr Jan Matkowski w rozmowie z portalem niezalezna.pl.