Przed lotniskiem w Kabulu wysadziło się wczoraj dwóch zamachowców samobójców, z których jeden zaatakował tłum zgromadzony przed bramą, a drugi - pobliski hotel. Zginęło co najmniej 85 osób, w tym wiele kobiet, dzieci i 13 żołnierzy USA. Do zamachów przyznał się lokalny odłam Państwa Islamskiego.
Nie zapomnimy tego, nie wybaczymy, zmusimy was, byście za to zapłacili - powiedział prezydent USA Joe Biden, zwracając się do sprawców zamachu z Kabulu. Agencja Reutera podaje, że liczba amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w wyniku zamachu Państwa Islamskiego, wzrosła do 13.
Co najmniej 40 zabitych i 120 rannych zostało zawiezionych do szpitali w Kabulu w wyniku zamachów bombowych pod lotniskiem - przekazał na Twitterze afgański reporter dziennika "New York Times" Fahim Abed. Jak dodał, większość rannych jest w stanie krytycznym. "Wall Street Journal" podaje, że czterech żołnierzy USA zginęło, a trzech zostało rannych.