Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zamieściło w sobotę obszerne omówienie operacji USA w Wenezueli, której celem było pochwycenie dyktatora Nicolasa Maduro. Z oceny BBN wynika, że była to precyzyjnie zaplanowana, wielodomenowa akcja z udziałem sił specjalnych, wywiadu i nowoczesnych systemów walki, która obnażyła słabość postsowieckich doktryn wojskowych wobec potęgi militarnej USA.
"Obśmiewają, ale nie zrobili nic"
W TV Republika szef BBN, prof. Sławomir Cenckiewicz zwrócił uwagę, że raport Biura "został obśmiany przez część liberalno-lewicowych tzw. liderów opinii".
- Zebraliśmy, co powiedział gen. Caine, co pojawiło się w sferze publicznej, m.in. informacje o usytuowanym źródle osobowym wokół prezydenta Maduro, oni to obśmiewają, ale nie zrobili swojej własnej analizy - mówił Cenckiewicz.
Na uwagę, że wśród komentujących był m.in. Mirosław Różański, były Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, szef BBN odpowiedział.
- On jest w ogóle niepoważny. Można wrócić do jego wypowiedzi na jakimś, nie wiem, jak to się nazywało, kongres WOŚP, czy czegoś takiego, gdy dostał pytanie o strefy antydostępowe. Wszystko na to wskazuje, że taką strefę antydostępową w Caracas zbudowali Amerykanie, żeby przeprowadzić tę operację - w skrócie - wyłączyli możliwość działania przeciwnika, żeby mogli sami operować. Tam nic nie działało i zaczęło działać dopiero wtedy, gdy Maduro był albo na wodzie, albo w powietrzu.
„Doktryna operacyjna USA” to figura leksykalna czy dokument, proszę o podpowiedź gdzie można się z nim zapoznać (?)
— Mirosław Różański (@MirekRozanski) January 4, 2026
Pytany o rosyjskie uzbrojenie - w tym systemy S-300 i S-400, dedykowane do walki z lotnictwem ora rosyjskie myśliwce - które trafiło do Wenezueli, Cenckiewicz stwierdził, że "zostało ono unieruchomione przez stworzenie strefy antydostępowej".
- Błyskawiczność, przygotowanie tej akcji, działanie z pozycji zaskoczenia. Caine mówił, że to była przez wiele miesięcy przygotowywana operacja. Nie mamy wiedzy, na ile nastąpiła implementacja tego rosyjskiego sprzętu, a także tego, na ile ten opór [sił wenezuelskich] nie tyle był możliwy, co była wola, by w tej sytuacji przewagi, którą zobaczyli ci, którzy mogli ją zaobserwować [stawiać opór] - wskazał.
UE się nie liczy
Zdaniem szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, cała sytuacja ma duże znaczenie polityczne dla Polski.
- Przynajmniej ośrodek Prezydenta Karola Nawrockiego i obóz prawicowy, ten skupiony wokół PiS postawił na dobrego partnera, na wiarygodnego partnera - na USA. Bycie atlantystą w Polsce jest z perspektywy obozu rządowego i ich zwolenników medialnych "rodzajem obciachu", przynajmniej chcą taką atmosferę wytworzyć, zwłaszcza od momentu, gdy Harris przegrała wybory z Trumpem. Ta sytuacja w Wenezueli pokazała zgodność między wolą, deklaracjami politycznymi a czynami, które administracja Trumpa zrealizowała
- powiedział prof. Cenckiewicz.
Szef @BBN_PL @Cenckiewicz dla @RepublikaTV: pic.twitter.com/1GtYwKWk7G
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) January 5, 2026
Wskazał, że sprawa pokazała również, "jak w tych kwestiach nie liczy się Unia Europejska".
Na komentarz prowadzącego, że słyszymy, iż "Niemcy mają być gwarantem i eksporterem bezpieczeństwa w Europie", odparł, że "może będą, ale na razie jest tak, jakby stał pociąg, nie miał lokomotywy. Czekamy, aż ta lokomotywa dowieziona, jak rozumiem przez niemieckie przemysł, i wtedy ten pociąg ruszy".
- Tyle że lokomotywa nie została jeszcze wyprodukowana i na tym polega problem. Jeśli będą zdolności europejskie - świetnie, tylko kiedy one będą? Nic na horyzoncie nie pokazuje, że one będą w ciągu nawet 30 lat zbudowane. To jest fikcja
- powiedział Cenckiewicz.
Zwrócił uwagę, że USA wydaje 900 mld dolarów w budżecie wojskowym, a alternatywą ze strony UE ma być program SAFE.
Program, który nie wiadomo, jak będzie wyglądał, i widzę tam wiele zagrożeń wynikających m.in. z kontroli pieniędzy. Jest to jakiś pomysł, by postawić na nogi europejski przemysł obronny. Ale to perspektywa, nawet kwestia spłaty, 2070 r. To jest perspektywa, w której może być minimum po jednej albo dwóch wojnach w Europie - ocenił.
Cenckiewicz: Moim marzeniem jest złapać zabójcę sierżanta Sitka
- Druga kwestia - poza polityczną - to kwestia tego, jak powinny wyglądać nasze siły zbrojne, nasze zdolności, nasze służby. Moim marzeniem jest złapać i przywieźć do Polski bandytę, który zamordował sierż. Sitka. Moim marzeniem jest znaleźć bandytów, którzy próbowali kilka tygodni temu wysadzić polskie pociągi. To jest dokładnie ta różnica. Jedni mówią, że chcą bandytę złapać i postawić go przed własnym wymiarem sprawiedliwości, a inni pokazowo mówią o tym, że teraz Sikorski pojedzie do MSZ i wyśle notę do Łukaszenki i Putina, w której poprosi o to, by ci złoczyńcy łaskawie przyjechali i oddali się w ręce ministra Żurka - mówił szef BBN.
Moim marzeniem jest, żeby złapać i przywieźć do Polski bandytę, który zabił na granicy sierżanta Sitka oraz terrorystów, którzy chcieli wysadzić polskie pociągi. Rządzący tylko o tym mówią na pokaz, a nic nie robią. To jest ta różnica! Prof. Sławomir Cenckiewicz, szef BBN. pic.twitter.com/e2z1BWoiHy
— #Nawrocki2025 (@Nawrocki25) January 5, 2026
Dodał, że "Polska w regionie, który zamyka się do Morza Bałtyckiego i tych zagrożeń, które dla nas implikuje Rosja, może odgrywać bardzo ważną rolę, ale musi chcieć, a gdy już będzie chciała - musi wolę przełożyć na zdolności".
- My w dobie upolitycznionych służb specjalnych, niektóre z nich stały się tylko jakąś polityczną jaczejką, w tym rozwaleniu całkowitym fundamentów sprawiedliwości w Polsce, nie jesteśmy w stanie zrealizować celów, o których mówię. Trzeba odzyskać państwo, zbudować je tak, jakbyśmy sobie tego życzyli w XXI wieku, ale my musimy dbać o realizację własnych aspiracji. Czy chcemy wsiadać do pociągu, w którym jest taka lokomotywa, jaką dają Amerykanie, czy chcemy wsiadać do pociągu, w którym lokomotywy nie ma i nie wiadomo, kto ją wyprodukuje i za ile lat - zapytał prof. Sławomir Cenckiewicz.