W czasie konferencji poświęconej operacji schwytania Nicolás Maduro, w której uczestniczyli Donald Trump, sekretarz wojny Pete Hegseth oraz sekretarz stanu Marco Rubio, wojskowy wymiar działań przedstawił przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. John Daniel Caine. Jak poinformowało Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, mimo zastrzeżeń dotyczących ujawniania szczegółów, z dostępnych informacji można odtworzyć przebieg i skalę przygotowań do operacji.
BBN wskazuje, że kluczowym elementem było wielotygodniowe rozmieszczenie sił USA w regionie oraz stałe prowadzenie rozpoznania i walki elektronicznej. Doprowadziło to do sytuacji, w której wenezuelskie systemy obronne pracowały w trybie ograniczonego promieniowania. Amerykanie mieli wykorzystać wrażliwość postsowieckich, rosyjskich schematów operacyjnych, polegających na wyłączaniu systemów w początkowej fazie wykrycia nieznanego zagrożenia.
Według oceny BBN, systemy dowodzenia, rozpoznania i walki elektronicznej Wenezueli zostały skutecznie obezwładnione. Uderzenia prowadzono jednocześnie w domenach cybernetycznej i kosmicznej, a także w sposób kinetyczny. Takie działania – podkreślono – wymagają długotrwałych przygotowań, precyzyjnego planowania oraz autoryzacji na najwyższym szczeblu.
Istotną rolę odegrała także ścisła współpraca amerykańskich służb wywiadowczych – CIA, NSA i NGA. Z dostępnych informacji wynika, że lokalizacja Maduro została ustalona dzięki bardzo precyzyjnym danym z rozpoznania elektronicznego (SIGINT), potwierdzonym przez źródło osobowe w jego otoczeniu lub przez grupę obserwacyjną na miejscu. To pozwoliło zespołom Delta Force na szybkie i skuteczne schwytanie dyktatora oraz jego żony, przy ograniczonym oporze i wykorzystaniu elementu zaskoczenia. BBN nie wyklucza, że część wiedzy wywiadowczej i taktycznej mogła pochodzić z doświadczeń zdobytych przez USA na Ukrainie.
Zwrócono uwagę, że część łączności w Caracas pozostała aktywna, w tym sieci komórkowe i transmisja danych. Zdaniem ekspertów mogło to być działanie kontrolowane, umożliwiające Amerykanom bieżące śledzenie komunikacji i pozyskiwanie wiedzy operacyjnej na dużą skalę.
Sama operacja specjalna była – jak wskazuje BBN – maskowana pozorowanym początkiem szeroko zakrojonej operacji powietrzno-lądowej. Celem było oddziaływanie w wymiarze kognitywnym: dezorientacja społeczeństwa i skłonienie wenezuelskich sił zbrojnych do zejścia do schronów, opuszczenia stanowisk i unikania konfrontacji. Tam, gdzie oddziały pozostały aktywne, były obezwładniane kinetycznie.
Formalnym celem misji było schwytanie Maduro, choć – jak zaznaczono – warunkowo dopuszczano jego eliminację. W działaniach uczestniczyły zarówno systemy bezzałogowe, jak i załogowe, siły specjalne oraz komponent konwencjonalny. Wysoki stopień integracji wskazuje na użycie zaawansowanych systemów wspieranych przez sztuczną inteligencję. Silne odwody, w tym okręt desantowy z US Marines, miały zabezpieczać różne scenariusze rozwoju sytuacji, łącznie z koniecznością ewakuacji lądowej.
W podsumowaniu BBN formułuje jednoznaczny wniosek: postsowiecka szkoła operacyjna, doktryny i sprzęt nie zapewniają bezpieczeństwa, a w starciu z wielodomenową doktryną i sztuką operacyjną USA nie gwarantują sukcesu. Ocena ta, podkreślają analitycy, ma znaczenie także dla państw regionu, które opierają swoje bezpieczeństwo na nowoczesnych zdolnościach sojuszniczych.
Na konferencji z udziałem Prezydenta USA Donalda Trumpa, Sekretarza Wojny Pete’a Hegsetha i Sekretarza Stanu Marco Rubio poświęconej operacji schwytania Nicolasa Maduro, jej wojskowy aspekt przedstawił Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. John Daniel "Raizin"…
— Biuro Bezpieczeństwa Narodowego | BBN (@BBN_PL) January 3, 2026