W piątek w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku odbyły się uroczystości związane z oficjalnym włączeniem myśliwców F-35 do wyposażenia Sił Zbrojnych RP. W uroczystości wzięli udział prezydent Karol Nawrocki, przedstawiciele rządu, dowódcy wojskowi i zaproszeni goście. Obecny był także były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, zaproszony przez prezydenta Nawrockiego. To właśnie minister Błaszczak pod koniec stycznia 2020 r. podpisał w imieniu Polski umowę na zakup 32 najnowocześniejszych myśliwców na świecie.
Wcześniej - tego samego dnia - około godz. 9.45, trzy myśliwce pojawiły się nad Gdańskiem, przelatując nad rejonem Westerplatte. Następnie skierowały się w stronę Warszawy, gdzie około godz. 10.10 można było obserwować je nad Wisłą w okolicy Cytadeli Warszawskiej. Ostatnim etapem trasy był Kraków – około godz. 10.35 samoloty przeleciały w pobliżu Wzgórza Wawelskiego.
Jeszcze przed rozpoczęciem uroczystości Telewizja Republika ustaliła, że "matką chrzestną" polskich myśliwców F-35 "Husarz" ma zostać Paulina Kosiniak-Kamysz, żona ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Decyzję w sprawie wyboru "matki chrzestnej" polskich F-35 podejmuje Ministerstwo Obrony Narodowej po konsultacjach z przedstawicielami wojska.
Sprawa oburzyła opinię publiczną, w tym przedstawicieli opozycji. I choć minęło już kilka dni - wciąż jest poruszany medialnie.
Kownacki: prymitywna bezczelność
Dziś na antenie TV Republika do sprawy odniósł się Bartosz Kownacki, były wiceminister obrony narodowej.
W jego ocenie mianowanie "matką chrzestną" samolotów F-35 "Husarz" żony Kosiniaka-Kamysza to "próba ocieplania wizerunku".
To coś niesmacznego. W całej tej sprawie mam wrażenie, że wyszło to z PSL-u, co bardzo często wychodzi, czyli brak pewnej kultury. To zawsze to były pierwsze damy. Przecież nie chodziło nigdy o uhonorowanie prezydenta, czy to świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego, czy Andrzeja Dudy - a przez to ich małżonek, tylko jakby uhonorowanie całego narodu, że jakby wszystkie kobiety, wszystkie polskie kobiety przez tę pierwszą damę są matkami chrzestnymi tego pierwszego samolotu.
– ocenił polityk PiS.
Zapytany o to, czy zszokowała go ta informacja, odparł: "zszokowało, dlatego, że pamiętam, jak za moich czasów kupiono samoloty VIP-owskie. I też były dyskusje na temat tego, kto zostanie pierwszą damą. Szefem resortu wtedy był Antoni Macierewicz, znałem jego żonę - nie miała aspiracji. Nikomu do głowy nie przyszło, nikt nie wpadło do głowy, żeby żonę ministra obrony narodowej zrobić pierwszą damą. W ogóle nie było takiej dyskusji".
"Była Halina Łabonarska, były dwie żołnierki, niezwykle zasłużone jedna po misji w Afganistanie, lekarka, druga z sukcesami olimpijskimi. Tego rodzaju osoby, które są trochę spoza świata polityki" - dodał.
"Jeżeli już Kosiniak-Kamysz chciał zrobić pstryczka pierwszej damy, czyli wszystkim Polkom w Polsce, to trzeba było wybrać kogoś lepszego, ale tu widać to parcie na szkło. To jest taka bezczelność, powiedziałbym prymitywna"
– powiedział Kownacki.