Nisztor ujawnił korespondencję pracowników Szpitala Południowego
Dawid Kacprzyk angażował się w sprawy dotyczące funkcjonowania SOR-u kilka miesięcy przed uzyskaniem prawa wykonywania zawodu. Korespondencję pracowników szpitala ujawnił Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy TV Republika.
Grupa "Media" została założona 13 czerwca 2024 roku. Należeli do niej m.in. Kacprzyk, pracownicy działu marketingu oraz Artur Krawczyk, ówczesny prezes Warszawskiego Szpitala Południowego. Z wiadomości z lipca 2024 roku wynika, że Kacprzyk zajmował się kwestiami dotyczącymi skarg pacjentów, analizował przypadki związane z SOR-em i oczekiwał wyjaśnień od pracownicy nadzorującej media społecznościowe placówki.
Problem polega na tym, że - jak wskazuje Nisztor – prawo wykonywania zawodu Kacprzyk otrzymał dopiero w listopadzie 2024 roku, czyli kilka miesięcy po założeniu grupy.
Rozmowy o promocji szpitala po zakończonym dyżurze
Z ujawnionych wiadomości wynika również, że Kacprzyk ustalał z działem marketingu terminy nagrań promujących placówkę. 3 lipca 2024 roku jedna z pracownic napisała do niego w sprawie materiałów na Facebooka i Instagram.
Kacprzyk odpisał: "Jutro nie, mam dyżur. Możemy w piątek o 8.00". Dwa dni później, gdy został poproszony o przesłanie propozycji tematów i terminów nagrań, przekazał: "Dopiero skończyłem dyżur, napiszę na what’s app w wolnym czasie:)".
Dyskusja o skargach
Najbardziej burzliwa wymiana wiadomości dotyczyła krytycznych komentarzy publikowanych przez pacjentów i ich bliskich w internecie. Jedna z pracownic marketingu zwracała uwagę, że negatywnych opinii dotyczących SOR-u jest wiele.
Tylko że takich [krytycznych] komentarzy jest bardzo dużo niestety
- napisała.
Kacprzyk domagał się wówczas przygotowania danych osób, które opisywały swoje doświadczenia.
Proszę o przygotowanie dat oraz nazwisk pacjentów którzy napisali te opinie ustalimy który lekarz i dlaczego tak postąpił
- przekazał.
Gdy pracownica odpowiedziała, że nie zajmuje się takimi zestawieniami, Kacprzyk przekonywał, że powinna wyjaśniać sprawy opisywane w komentarzach.
Myślę, że warto żeby Pani jako osoba nadrozujaca Socialmedia odpisywała na te komentarze i wyjaśniała te sytuacje
– napisał.
W dalszej części rozmowy zapewniał, że jest gotów analizować dokumentację medyczną oraz weryfikować decyzje lekarzy.
Zapoznam się z dokumentację i wrócę z informacją zwrotną
- deklarował.
Spór o zakres obowiązków
Pracownica marketingu kilkukrotnie podkreślała, że moderowanie komentarzy i prowadzenie szczegółowych analiz przypadków nie należy do jej obowiązków. W pewnym momencie zwróciła się do Kacprzyka słowami: "I poprosze o zmiane tonu komunikacji".
Kacprzyk odpowiedział: "Do sprawdzenia dat wpisu i wypisania nazwiska trzeba zatrudniać koordynatora?". Pracownica odpisała: "Myślę, żę o zakresach może pan porozmawiać w kadrach jeśli ma pan dodatkowe pytania.:)”.
Skargi pacjentów omawiano na grupie
22 lipca Kacprzyk miał pretensje do kobiety że nie przekazała mu danych pacjentów, których dotyczyły krytyczne komentarze. Jedna z kobiet opisała sytuację, w której zaplanowana konsultacja anestezjologiczna nie odbyła się.
Anestezjolog po prostu nie przyszedł
– napisała w swojej skardze, zarzucając szpitalowi nieprofesjonalne traktowanie pacjentów.
Kacprzyk odpowiedział wówczas: "Co ma to do Soru?".
Po reakcji pracownicy działu marketingu, która zwróciła mu uwagę, że powinien przeczytać wiadomość przed udzieleniem odpowiedzi, zaproponował spotkanie i pomoc w obsłudze zgłoszeń.
"Poradzimy, zapraszam jutro na 8.00 dam pani komputer pokażę mi pani jak to się robi:)"– napisał.
Na grupie pojawiła się też relacja wnuczki pacjentki, która miała zostać przywieziona na SOR z silnym obrzękiem nóg i migotaniem przedsionków. Kobieta twierdziła, że jej babcia została wypisana po kilku godzinach, choć miała problemy z poruszaniem się.
Prosze omijać ten szpital z daleka
– napisała.
Kacprzyk wskazywał, że bez pełnych danych nie jest w stanie zweryfikować opisywanego przypadku. „Nadal brak nazwiska, po stopach nie jestem w stanie zweryfikować pacjenta” – odpowiedział, odnosząc się do załączonego zdjęcia obrzęku nóg.
W dalszej wymianie zdań przekonywał, że należy ustalić dane pacjentki, aby można było wyjaśnić sprawę. „Proszę ustalić nazwisko to wyjaśnimy sprawę” – napisał.