Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Gigantyczny wyciek danych. Kaleta ostro do rządu: „Na tyle was stać?”

Miliony Polaków wciąż nie wiedzą, czy ich dane znalazły się w rękach cyberprzestępców, a rząd zamiast konkretnych informacji apeluje o zastrzeganie numerów PESEL. Taka reakcja wywołała ostrą krytykę opozycji. Poseł PiS Sebastian Kaleta ocenił, że państwo próbuje przerzucić odpowiedzialność za skutki gigantycznego wycieku na obywateli, choć to instytucje publiczne powinny zapewnić im bezpieczeństwo. „Żenujące jest to, jak państwo próbuje przerzucić odpowiedzialność na obywateli” – napisał polityk, pytając, czy „na tyle stać rząd” po ujawnieniu wycieku danych blisko 19 mln osób.

Autor:

Kilkanaście godzin po ujawnieniu wycieku danych 19 mln Polaków będących w dyspozycji firmy MyDr nadal nie można sprawdzić, kogo one dotyczą. W środę wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że „mamy do czynienia z niebywałym i bardzo dużym incydentem w zakresie bezpieczeństwa polskiej infosfery”. Dane dotyczą osób, „które w różnych kategoriach korzystały z wsparcia medycznego”.

W pierwszej kolejności polecił zastrzeżenie numeru PESEL. To spowodowało, że platforma mObywatel była przeciążona.

W czwartek odbyła się kolejna konferencja prasowa z udziałem Gawkowskiego w tej sprawie. Polityk oświadczył, że na pełne wyjaśnienie sprawy trzeba będzie poczekać nawet kilka tygodni. 

Służby pracują nad ustaleniem osób odpowiedzialnych za atak. Obecnie nic nie wskazuje na udział podmiotu działającego spoza Polski. Wiemy już, gdzie znajdowała się luka w oprogramowaniu oraz które elementy zarządzania systemem zawiodły. Luka została usunięta, a firma współpracuje ze służbami. Okoliczności zdarzenia będą przedmiotem postępowania, które może zakończyć się nałożeniem kary. Pełne wyjaśnienie sprawy potrwa jednak nie kilka dni, lecz tygodnie. Najważniejsze jest teraz ograniczenie skutków wycieku i przekazanie obywatelom informacji, czy ich dane znalazły się w przejętym zbiorze

– mówił.

Ale - choć mijają kolejne godziny od wycieku, na rządowym portalu bezpiecznedane.gov.pl wciąż brak konkretnych informacji.

Kaleta: na tyle stać rząd?

Głos w sprawie zabrał również w mediach społecznościowych Sebastian Kaleta, poseł PiS. 

Żenujące jest to jak państwo próbuje przerzucić odpowiedzialność na obywateli za bezprawne posługiwanie się ich danymi poprzez apelowanie o zastrzeganie PESEL. Na tyle stać rząd?

– napisał na X.

Jak dodał - "oczywiście warto to zrobić z ostrożności i by uniknąć tłumaczenia się jak ktoś na nasze dane weźmie pożyczkę. Jednak w pierwszej kolejności rząd powinien apelować do instytucji kredytowych o zwiększoną czujność i wzmocnienie procedur, bo państwo w pierwszej kolejności stanie po stronie wykorzystanego obywatela. Stanie, prawda?".

No niekoniecznie z tą ekipą u steru władzy... To odpowiedzialność instytucji finansowych, a nie obywatela, komu powierzają środki finansowe. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że banki takie komunikaty będą wykorzystywać, aby zdejmować z siebie odpowiedzialność za udzielanie kredytów oszustom. "Ktoś wziął kredyt na Pana PESEL? A zastrzegł Pan? Nie wie Pan co to mObywatel? Nie korzysta Pan ze smartfona? Przykro nam, ale mógł Pan to zrobić, nie byłoby kłopotu. Rząd mówił aby zastrzegać. Pożyczka udzielona na Pana, nic nie możemy zrobić."

– podkreślił.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska