Nowo obrana Krajowa Rada Sądownictwa jeszcze na dobre nie zaczęła urzędowania, a już doszło do rozbratu w jej szeregach. Nowi członkowie organu, wywodzący się ze stowarzyszeń Themis oraz Iustitia, coraz głośniej mówią o tym, że nie zamierzają współpracować z sędziami Łukaszem Zawadzkim oraz Łukaszem Piebiakiem, który za rządów PiS był również wiceministrem sprawiedliwości. W rozmowach z mediami odgrażali się, że "Piebiak na pewno nie może dostać dostępu do akt sędziów, jakie trafiają do Rady, gdy ci chcą awansować", albo że "przecież nikt się do niego nie odezwie”. Wygląda na to, że na realizację pogróżek nie trzeba było długo czekać.
Dlaczego jesteśmy tutaj tylko we dwóch? Otóż w zeszłym tygodniu briefing zrobiło, bodajże, 13 członków Krajowej Rady Sądownictwa. No ale nie byliśmy na ten briefing zaproszeni. Zresztą niekoniecznie chcielibyśmy stanąć w jednym szeregu z Panem Ministrem Sprawiedliwości - Prokuratorem Generalnym. Dlatego dziś jesteśmy do dyspozycji
– zaczął s. Łukasz Piebiak podczas poniedziałkowego briefingu.
Sędziowie odnieśli się również do pogróżek pochodzących od pozostałych członków KRS i zapowiedzieli, że nie pozwolą na to, by ograniczać im dostęp do jakichkolwiek dokumentów. Obaj zapowiedzieli jednak gotowość go współpracy z resztą członków nowej KRS.
Deklaruję tutaj ze swojej strony i pana sędziego, że jesteśmy otwarci na pełną współpracę z pełnym składem Krajowej Rady Sądownictwa
– powiedział s. Zawadzki.
Szykany za poparcie niewygodnych kandydatów
Sędzia Zawadzki doprecyzował, że poparciem środowiska sędziowskiego cieszy się nie tylko "grupa trzynastu sędziów, którzy przed tygodniem odbywali briefing czy konferencję prasową", ale on oraz s. Piebiak również reprezentują kręgi zawodowe.
A proszę pamiętać, że za udzielanie podpisów na listach poparcia sędziowie spotykali się z różnego rodzaju szykanami. Znamy takie sytuacje, gdy chociażby wyroki przez nich wydane były uchylane tylko z tego powodu, że udzielili poparcia na przykład mi - bo to już mój trzeci start w wyborach do Krajowej Rady Sądownictwa - co miało rzekomo oświadczyć, że nie są sędziami niezależnymi, są sędziami powiązanymi z władzą wykonawczą
– stwierdził s. Piebiak.
Spór wokół legalności Krajowej Rady Sądownictwa
Sędziowie pytanie byli również o legalność nowej Krajowej Rady Sądownictwa, a także o proces powoływania jej nowego przewodniczącego.
To, którą Krajową Radę Sądownictwa zwoła pierwszy prezes Sądu Najwyższego, będzie jego decyzją. W żaden sposób nie będziemy tutaj ani tego negować, ani kwestionować, ani zabiegać. (...) Z naszej strony nie usłyszycie tego, czy stara, czy nowa Rada jest legalna lub nie. Oczywiście mamy swoje zdanie jako sędziowie, jako prawnicy, ale działamy jako funkcjonariusze publiczni, ulokowani w pewnej zasadzie hierarchiczności i podporządkowania
– wytłumaczył s. Zawadzki.
Naciski na Trybunał Konstytucyjny
Ubiegłotygodniową "wycieczkę" do Trybunału Konstytucyjnego, w której udział wzięło 13 pozostałych członków Krajowej Rady Sądownictwa wraz z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem, sędziowie Zawadzki i Piebiak określili mianem "hucpy".
Nie wybieraliśmy się tam po pierwsze dlatego, że nikt nas na tę wycieczkę nie zapraszał. Znowu: ta trzynastka funkcjonuje - wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości - autonomicznie i samodzielnie. Nikt do nas nie dzwoni ani bezpośrednio, ani poprzez strukturę administracyjną Krajowej Rady, że "słuchajcie panowie Zawadzki i Piebiak, jest taka inicjatywa, że jedziemy na wycieczkę do Trybunału i tam się będziemy spotykać z osobami wybranymi przez Sejm na sędziów Trybunału Konstytucyjnego(...). Nas o tym nie powiadomił, ale gdyby nawet powiadomili, oczywiście nie wzięlibyśmy w tym udziału, bo to jest znowu próba wpływania na suwerenne kompetencje innych organów
– oświadczył s. Piebiak.
[polecam:https://niezalezna.pl/polska/nowi-nominacie-z-krs-probowali-wtargnac-do-trybunalu-konstytucyjnego-zachowuja-sie-jak-wyglodniale-dzieci/]
Nowa KRS podkopie prace poprzedników?
Podczas konferencji prasowej nowo wybrani członkowie KRS odnieśli się również do kwestii uchylania uchwał poprzedników, gdyż w kuluarach oraz w przestrzeni publicznej słychać o takich zakusach.
Byłby to straszak, gdyby nie było ku temu jakiejkolwiek podstawy prawnej. Jednak w ustawie KRS istnieje instytucja wznowienia postępowania
– zauważył s. Piebiak.
Wyjaśnił jednak, że "o ile w wypadku tych uchwał Krajowej Rady Sądownictwa, które znalazły swój finał w postaci aprobaty albo dezaprobaty u prezydenta, czyli powołania lub nie danej osoby na stanowisko sędziego" o zmianach nie może być mowy, o tyle dyskusyjną kwestią pozostają nominacje sędziowskie, które ciągle czekają na ruch Prezydenta.
[Takie uchwały] nie zostały niejako skonsumowane
– kontynuował s. Piebiak.
Uchwały, o których mowa, to te, które trafiły do tzw. "prezydenckiej zamrażarki". "Tutaj nie ma opcji skorzystania z prerogatywy Prezydenta RP, ponieważ nie podjął on jeszcze decyzji - ani negatywnej, ani pozytywnej. W związku z tym, jeżeli tego rodzaju decyzje zostaną podjęte, myślę, że przy naszym sprzeciwie - bo dotychczas nie testowano chyba jeszcze sytuacji, kiedy wznawiało się postępowanie, które zostało zakończone, a akta kandydata zostały wysłane do prezydenta... Ale jeżeli taka uchwała zostanie podjęta i przegłosowana większością - a wspomniana wcześniej trzynastka sędziów matematycznie ma już większość - powstaje pytanie, co dalej? Jak się zachowa prezydent? Czy Kancelaria Prezydenta wyda te akta? Trudno też wyobrażać sobie, żeby tego rodzaju temat stanął na agendzie - a prawdopodobnie stanie - żeby podejmować decyzje bez znajomości akt sprawy i dorobku kandydatów" - stwierdził były wiceminister sprawiedliwości.