Cena skupu białej cebuli wynosi obecnie około 18 groszy za kilogram. To kwota, przy której koszty zbioru, transportu i pracy po prostu się nie opłacają.
Skąd tak drastyczny spadek cen? Odpowiedź jest prosta i gorzka - polski rynek zasypała tania cebula z Holandii. Rodzimy producent nie jest w stanie konkurować z zagranicznym importem przy takim poziomie cen. Efekt jest łatwy do przewidzenia, setki ton polskiej cebuli zalegają na polach bez nabywcy.
Złotówka za kilogram. Przyjedź i zbierz sam
Tomasz Wilk zdecydował się na niecodzienny krok. Zaprosił wszystkich chętnych do samodzielnego zbioru cebuli bezpośrednio z pola w Radostowie Dolnym w gminie Lubań, nieopodal Bolesławca. Cena: złotówka za kilogram. To pięć razy więcej niż oferuje skup - i jednocześnie cena symboliczna, bo cebula jest już wykopana i wystarczy się po nią schylić.
Zasady są proste - przyjeżdżasz z własnymi workami lub skrzynkami, zbierasz ile potrzebujesz, a potem podjeżdżasz pod sklep przy posesji Radostów Średni 24/1, gdzie cebula jest ważona i rozliczana. Akcja trwa codziennie do czasu odwołania. Warto wcześniej zadzwonić i upewnić się, że zbiór wciąż jest możliwy.
Kontakt do organizatorów: 577 517 938 lub 533 939 121.
Polskie pole kontra holenderski import
Historia Tomasza Wilka to nie odosobniony przypadek. To obraz sytuacji, w jakiej znalazło się wielu polskich rolników w tym sezonie. Tania cebula z Holandii, wchodząca na polski rynek bez żadnych ograniczeń, skutecznie podcięła nogi krajowym producentom. Ci, którzy zainwestowali w uprawę, liczyli koszty i czekali na zbiory, dziś stają przed wyborem: sprzedać poniżej kosztów produkcji albo szukać innych dróg dotarcia do kupującego.
Akcja w Radostowie to właśnie taka inna droga. Po cebulę przyjeżdżają już nie tylko okoliczni mieszkańcy. Ludzie zjeżdżają z Jeleniej Góry, Bolesławca i Bolkowa. W ciągu dwóch tygodni udało się zebrać kilka ton. Przy 350-400 tonach czekających na polu czas goni. Do września, kiedy cebula zacznie tracić na jakości.