O sprawie poinformowało Stowarzyszenie Nysa Patrzy. Z opublikowanych przez nie dokumentów wynika, że przewodnicząca nyskiej rady otrzymała pomoc powodziową dwa razy:
- ponad 65 tys. zł pod koniec listopada 2024 roku
- ponad 106 tys. zł pod koniec lutego 2025 roku
Z dyskusji pod komentarzami wynika, że salon Trytko-Warczak nie działał przez dwa dni 16-17 września 2024 roku. Co więcej, na profilu Facebookowym przedsiębiorstwa już 17 września ukazał się komunikat o treści "Kochani zapraszamy jutro na umówione wizyty. Stan ewakuacji odwołany".
Szkody udokumentowane?
Dokumenty Stowarzyszenia Nysa Patrzy wskazują, że o przyznaniu środków zadecydowało Starostwo Powiatowe w Nysie. Nim kieruje Daniel Palimąka, wieloletni polityk Koalicji Obywatelskiej. W rozmowie z portalem "O!Polska" zaprzecza, jakoby brał udział w podziale środków.
"Nie uczestniczyłem w procedowaniu tej pomocy. Nie widziałem żadnej listy beneficjentów ani wnioskodawców i nawet o nią nie prosiłem. Program realizował Powiatowy Urząd Pracy"
– powiedział.
Z kolei dyrektor PUP w Nysie w rozmowie z portalem twierdzi, że we wniosku firmy Trytko-Warczak znalazły się zdjęcia i dokumenty rzeczoznawcy. Jak twierdzi, "aby otrzymać pomoc, każdy musiał spełniać określone kryteria".
Do sprawy odniosła się również sama przewodnicząca nyskiej rady. W oświadczeniu na Facebooku stwierdziła, iż choć lokal faktycznie nie działał przez dwa dni, to nie można było przez pewien czas wykonywać części usług, a "w rzeczywistości osuszanie trwało około trzech miesięcy.".
KO czeka na wyjaśnienia
Najwidoczniej wątpliwości mają również władze Koalicji Obywatelskiej. Rzecznik KO w województwie opolskim przekazał, że Trytko-Warczak została poproszona o złożenie wyjaśnień.
"Od ich treści zależeć będą dalsze kroki"
– oznajmił.
Nie jest jednak pewne, czy wypowiedź dla portalu padła przed opublikowaniem oświadczenia przez przewodniczącą.
Kolejny przykład wała?
Przypomnijmy, że Rada Nadzorcza Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego odwołała we wtorek Annę Konieczyńską z funkcji wiceprezes spółki. Stało się to po tym, gdy działaczka Koalicji Obywatelskiej stała się główną bohaterką afery związanej z publiczną pomocą dla powodzian. Wirtualna Polska ustaliła, że Konieczyńska - rozdając środki z puli - przekazała 4,5 mln złotych przedsiębiorcom z jej bliskiego otoczenia. Jedną z firm prowadził jej mąż, drugą sąsiad, a trzecią właściciel lokalnej telewizji współpracującej z samorządem.
Według ustaleń dziennikarzy, istnieją poważne wątpliwości dotyczące faktycznego wystąpienia szkód w przedsiębiorstwach. Dane straży pożarnej i analizy zdjęć satelitarnych nie potwierdziły zalania wskazanych nieruchomości. Sprawą zajmuje się CBA.