W niedzielne popołudnie pojawiła się wiadomość, że pełniący funkcję prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie sędzia Krzysztof Krygielski i jego pełnomocnik, mecenas Michał Romanowski, złożyli pozew przeciwko sędziemu Maciejowi Nawackiemu, domagając się niemal 100 tys. złotych.
"Precedensowy pozew przeciwko członkowi neo-KRS Maciejowi Nawackiemu złożył Skarb Państwa. Żąda od niego zwrotu kosztów, do których doprowadził jako były prezes sądu w Olsztynie, nie wykonując wyroków polskich sądów i TSUE"
- ekscytował się Mariusz Jałoszewski z Oko.press.
Skontaktowaliśmy się dzisiaj rano z sędzią Nawackim. Informacja o pozwie nie zrobiła na nim większego wrażenia.
„To nie pierwszy i zapewne nie ostatni tego typu pozew. Ze dwa albo trzy lata temu media donosiły, że wpłynął inny – o milion złotych od iluś tam osób, m.in. ode mnie. Nie wiem, co się dzieje z tamtą sprawą, bo do tej pory nawet odpisu pozwu mi nie doręczono. Ich skuteczność dochodzenia jakichkolwiek roszczeń jest zerowa, więc wymyślają kolejne. To wyłącznie pewnego rodzaju zabieg medialny, żeby podtrzymać zainteresowanie w sytuacji, gdy rozeszła się informacja, że reżim 13 grudnia przegrał sprawę o uchylenie mi immunitetu”
– tłumaczy s. Nawacki.
Chodzi o sprawę, o której informowaliśmy pod koniec lutego.
Jeszcze wcześniej sędzia Paweł Juszczyszyn, obecny wiceprezes Sądu Rejonowego w Olsztynie, zamierzał wytoczyć sprawę karną. W listopadzie 2023 r. Sąd Najwyższy nie zgodził się jednak na uchylenie immunitetu s. Nawackiego, podkreślając, że podejmowane przez niego decyzje były zgodne z prawem.
„Orzeczenie nadal jest nieprawomocne, bo Juszczyszyn kaskadowo składał wnioski o wyłączenie sędziów, co uniemożliwia rozpoznanie jego zażalenia na odmowę uchylenia immunitetu" – przypomina s. Nawacki. - „Ta sytuacja przeszkadza mi w dochodzeniu roszczeń względem osób, które fałszywie mnie oskarżały”.
„Tego rodzaju pozwów nazywanych „precedensowymi” przeciwko mnie, rzecznikom dyscyplinarnym, sędziom-członkom KRS-u było już naście. Wszyscy są o coś tam pozywani przez aktywistów sędziowskich. Ja np. dawno temu byłem pozwany o ustalenie, że nie jestem członkiem KRS-u. Przegrali już dawno, prawomocnie”.
- wyjaśnia rozmówca Niezalezna.pl.
„Nie ma co się tym przejmować, bo co pewien czas pojawia się taka wrzutka. Choć takie sytuacje zajmują to czas, powodują konieczność jeżdżenia po sądach i mają charakter nękania, ale przyjdzie czas na sprawiedliwość” – podkreśla sędzia Nawacki.
Zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt.
„Mecenas Romanowski reprezentował sędziego Juszczyszyna w sprawie przeciwko Sądowi Rejonowemu w Olsztynie. Nie występowałem w niej, bo zostałem bezprawnie odsunięty od wykonywania czynności służbowych jeszcze za czasów ministra Adama Bodnara. I oni zawarli jakiegoś rodzaju ugodę, umowę, czy w innej formie Krygielski uznał roszczenia Juszczyszyna. A teraz ten sam mecenas Romanowski w imieniu Krygielskiego składa pozew o to samo roszczenie, tylko że teraz ode mnie na rzecz sądu. Sytuacja dosyć dziwna”
- ocenił s. Nawacki.
Gdzie trafi pozew?
"Nie mam pojęcia, na pewno nie do sądu w Olsztynie" - słyszymy.