Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ostro w Sejmie na temat NFZ! Wiceminister zdrowia pojawił się na mównicy z kartką i...

"Jeszcze w 2023 roku, jak była kampania wyborcza, pan Arłukowicz z panem Nitrasem obiecywali Polakom zniesienie limitów. To która Platforma jest prawdziwa - ta z kampanii, czy ta dzisiejsza? Wtedy obiecywaliście wszystko, a dziś odbieracie nawet to, co było. Oszukaliście Polaków?" - pytała wiceministra zdrowia - Tomasza Maciejewskiego, Wioletta Kulpa (PiS). Minister pojawił się na mównicy, odczytał przemówienie z kartki i zarzucił kłamstwo posłankom PiS.

Autor:

Narodowy Fundusz Zdrowia planuje pokrywać jedynie 40 proc. kosztów świadczeń w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS) wykonywanych ponad zakontraktowany limit, zamiast dotychczasowych 100 proc.

Już w tym miesiącu NFZ zaproponował takie zasady rozliczeń m.in. dla kolonoskopii, gastroskopii, tomografii komputerowej oraz rezonansu magnetycznego.

Kilka dni temu, Maciej Berek, minister do spraw Nadzoru nad Wdrażaniem Polityki Rządu, został zapytany o drastyczne cięcia w finansowaniu leczenia zaplanowane przez NFZ. Polityk zasugerował, że płacenie placówkom za nieograniczoną liczbę nadwykonań jest... nieuczciwe. Dodał też, że obniżanie cen za nadwykonania to mechanizm, który jego zdaniem "ma w sobie jakąś racjonalność".

"Umawialiście się z NFZ czy z Polakami?"

Temat zarówno limitów zabiegowych, jak i słów Macieja Berka, powrócił dziś w Sejmie. Posłanka PiS, Wioletta Kulpa skierowała kilka pytań do Tomasza Maciejewskiego, wiceministra zdrowia. 

Minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityków Maciej Berek powiedział, że nie jest uczciwe płacenie szpitalom 100 proc. za nadwykonania, bo tak się nie umawiano z NFZ. To ja się pytam, z kim się państwo umawiali? Z NFZ czy z Polakami? Z tego wynika jedno - Polak ma chorować w limicie. A jak limit się skończy, to co? Ma poczekać do następnego roku? Kilka lat? A może nie doczekać. Gdzie tu jest profilaktyka, dobro pacjenta, odpowiedzialność pacjenta? I to mówi bliski współpracownik Donalda Tuska.

– pytała polityk.

I kontynuowała: "jeszcze w 2023 roku, jak była kampania wyborcza, pan Arłukowicz z panem Nitrasem obiecywali Polakom zniesienie limitów. To która Platforma jest prawdziwa - ta z kampanii, czy ta dzisiejsza? Wtedy obiecywaliście wszystko, a dziś odbieracie nawet to, co było. Oszukaliście Polaków? Czy państwo polskie już nie jest w stanie leczyć swoich obywateli? Jeżeli pacjent ma się zmieścić w limicie, to znaczy, że system już nie działa. A gdzie są jego składki? Gdzie się podziały jego pieniądze?".

Po kilku pytaniach parlamentarzystów PiS, na mównicy pojawił się Maciejewski, reprezentując resort zdrowia. Stwierdził, że słowa Berka nie padły. Z kolei o złą sytuację w ochronie zdrowia - obwiniał poprzedników. 

Na wstępie muszę jednoznacznie podkreślić, że w wypowiedzi ministra Berka nie padło takie stwierdzenie. Wypowiedź dotyczyła wyjaśnienia zasad zawierania i rozliczania umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, a nie oceny moralnej tych świadczeń. Pragnę również z całą mocą podkreślić, że pacjenci są i będą bezpiecznie. Proponowane zmiany nie dotyczą dzieci i młodzieży do lat 18, pacjentów onkologicznych zarówno w etapach diagnostyki, jak i leczenia oraz osób objętych programem profilaktyki raka jelita grubego.

– stwierdził.

"Co więcej - zmiany mogą ułatwić wcześniejsze kierowanie pacjentów do odpowiednich ścieżek onkologicznych, również wtedy gdy diagnostyka rozpoczęła się poza systemem szybciej terapii onkologicznej. Aktualnie mamy do czynienia z bardzo trudną sytuacją finansową całego systemu ochrony zdrowia. Choć nakłady na zdrowie osiągnęły historycznie wysoki poziom, ponad 217 mld, to tempo wzrostu kosztów znacznie przewyższa tempo wzrostu wpływów. Są ku temu powody - poprzedni rząd przeniósł do NFZ zadania warte ponad 7 mld złotych, nie zapewniając ich finansowania. Aktualnie koszty tej decyzji to już ponad 12 mld złotych" - mówił dalej.

Słowa wiceministra zdrowia skontrowała Barbara Bartuś (PiS).

"Wszedł pan na mównicy, odczytał przez 3 minuty jakieś kartki. Jeszcze na dodatek kłamiąc, że słowa, które padły, nie padły. A jaka jest prawda? W ochronie zdrowia ta prawda jest dramatyczna. Sejm ogłosił rok 2026 rokiem profilaktyki. A jak wygląda to w rzeczywistości? Przecież jasno mówicie w przestrzeni publicznej, że limity będą - na tomograf, na kolonoskopię. To jaka profilaktyka?" - pytała. 

Jeżeli chodzi o nadwykonania... chciałam zapytać, jak na dzień dzisiejszy są wypłacone nadwykonania z ubiegłego roku na te świadczenia, które są nielimitowane, jeżeli chodzi o szpitale powiatowe. Kolejna rzecz - wycena świadczeń. Mówi pan, że rekordowe wysokości kwot, które wydajecie - a może te pieniądze wydajecie źle. Myślicie robić na SOR-ach jakieś pokoje, które będą oczekiwać, by przewieźć pacjentkę do porodu, w godzinach pracy czyli do 18. A tak naprawdę nie chcecie zwiększyć wyceny na świadczenia na porodówkach, na położnictwie. Teraz mamy masową likwidację porodówek, a podobno mamy niską demografię. Jak te pieniądze są wydawane? 

– mówiła dalej.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej