We wtorek członkowie Ruchu Obrony Granic przybyli do Berlina w miejsce głazu ustawionego w pobliżu niemieckiego parlamentu, który ma upamiętniać polskie ofiary II wojny światowej. Chcieli tam postawić symboliczny krzyż, jednak nie zgodziła się na to niemiecka policja. Doszło do brutalnego ataku na zgromadzonych Polaków. Zaraz po odśpiewaniu Roty członkowie Ruchu Obrony Granic ruszyli z krzyżem w kierunku miejsca pamięci ofiar Niemców w czasie II wojny światowej. W tym momencie niemiecka policja zaatakowała demonstrujących. Funkcjonariusze zaczęli kopać i bić ich pięściami. Część członków ROG trafiło do szpitala. W tym lider Ruchu - Robert Bąkiewicz.
Polska dyplomacja nie wykazywał zbyt dużego zaangażowania w tę sprawę. Rzecznik resortu, Maciej Wewiór, przekazał mediom, że w sprawie "interwencji niemieckiej policji działa polski konsul w Berlinie". Dziś rano na profilu Radosława Sikorskiego w serwisie X pojawił się wyłącznie jeden - lakoniczny wpis, w którym napisał o... "zachowaniach nieroztropnych". W kolejnym - zaatakował Roberta Bąkiewicza, kpiąco odpowiadając córce lidera ROG.
Kosiniak-Kamysz: prowokacje Bąkiewicza służą Rosji
Głos w sprawie zabrał z mównicy sejmowej Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON. Swoje wystąpienie zaczął od tego, że "dzisiaj przypada 35. rocznica podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy pomiędzy Polską a Niemcami. To ważna rocznica i ważny moment, aby z tej mównicy wybrzmiały poważne słowa".
"Odniosę się także do tego, co mówił pan poseł Czarnek, pytając o opiekę konsularną nad polskimi obywatelami za granicą. Taka opieka jest udzielana wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej i zawsze będzie udzielana. Natomiast z naszej strony nigdy nie będzie zgody na prowokacje wywoływane wyłącznie po to, aby niszczyć relacje między Polską a jej sojusznikami"
– tak przeszedł do kwestii pobicia Polaków przez niemiecką policję.
I kontynuował: "do tych, którzy tak często upominają się o krzyż i wartości chrześcijańskie, chciałbym powiedzieć, że używanie krzyża jako tarana do realizacji celów politycznych jest po prostu niegodne. Krzyż jest symbolem niezwykle ważnym dla ludzi wierzących. Jest symbolem miłości, a nie walki między ludźmi".
Po tych słowach na sali rozległo się głośne pytanie: "A kto ten krzyż zaatakował? My czy Niemcy?!".
Dalej - zarzucał Robertowi Bąkiewiczowi... prorosyjskość.
Prowokacje pana Bąkiewicza, zarówno w Polsce, jak i za granicą, służą Federacji Rosyjskiej. Jest to realizacja strategii niebezpieczeństwa dla państwa polskiego, a nie strategii jego bezpieczeństwa. To realizacja strategii bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej poprzez niszczenie wspólnoty narodowej, osłabianie wspólnoty państw zachodnich oraz rozbijanie Unii Europejskiej i NATO.
– mówił członek rządu Donalda Tuska.
Jak stwierdził - "relacje polsko-niemieckie są sprawą wymagającą powagi, staranności i skrupulatności. Pokolenia po II wojnie światowej pracowały w niezwykle trudnych warunkach nad tym, aby doprowadzić do pojednania i współpracy, a także zrealizować fundamentalne zadanie geostrategiczne państwa polskiego: nie mieć jednocześnie wrogów zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie oraz nie dopuścić do sytuacji, w której Polska znalazłaby się ponownie w położeniu podobnym do tego z 1939 roku, kiedy została zaatakowana z dwóch stron".
Jeżeli istnieje jedno najważniejsze zadanie w budowaniu bezpieczeństwa państwa polskiego, to jest nim ograniczanie liczby wrogów. Kto dzisiaj nie rozumie, gdzie skierowane są wektory bezpieczeństwa państwa polskiego i gdzie znajdują się jego przeciwnicy, ten nigdy nie powinien ubiegać się o urząd premiera ani nawet mieć aspiracji do sprawowania władzy.
– mówił dalej.
Czarnek: przejaw "neo-volksdeutscha"
Do słów, które padły dziś w Sejmie z ust przedstawicieli koalicji rządzącej odniósł się podczas konferencji prof. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera.
Ja jestem mimo wszystko w szoku, w polityce już trochę jestem, ale to co zobaczyłem dzisiaj na sali sejmowej, napawa mnie obrzydzeniem. Jeśli na mównicę sejmową wychodzą ludzie, którzy mienią się polskimi posłami, i staruszków także obijanych także dlatego, że nieśli krzyż na miejsce upamiętnienia ofiar niemieckiego nazizmu, porównują do ludzi, którzy wszczynają awantury i wykorzystują krzyż tylko w celach politycznych, to to jest niegodne jakiegokolwiek Polaka, nie tylko posła na Sejm RP.
– powiedział.
Dalej ocenił, że "dzisiaj niestawianie się za Polakami pobitymi w miejscu uczczenia pamięci ofiar niemieckiego nazizmu jest przejawem czegoś, co możemy nazwać "neo-volksdeutschem". Tak dzisiaj zachowują się posłowie na Sejm RP".