Zdarzenie miało miejsce we wtorek na popularnym, ale niezwykle wymagającym szlaku prowadzącym na najwyższy szczyt Polski. Jak przekazały służby ratunkowe, u obcokrajowca w trakcie wspinaczki doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Sytuacja od samego początku była krytyczna, a w takich momentach w górach każda sekunda odgrywa kluczową rolę.
Na ratunek natychmiast ruszyli inni turyści przebywający w pobliżu, którzy jako pierwsi podjęli się resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Niedługo potem do akcji wkroczyli wezwani na miejsce ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Niestety, ogromny wysiłek zarówno świadków, jak i profesjonalistów z TOPR nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Jak przekazano w oficjalnym komunikacie: „Mimo szybkiego podjęcia resuscytacji krążeniowo-oddechowej przez świadków oraz zaawansowanych zabiegów medycznych prowadzonych przez ratowników TOPR, życia mężczyzny nie udało się uratować”. Ciało zmarłego oraz towarzyszącego mu podczas górskiej wycieczki partnera przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego, o czym poinformował ratownik dyżurny TOPR Kamil Suder.
Rysy – szlak dla najbardziej doświadczonych
Warto przypomnieć, że trasa na Rysy od polskiej strony nie należy do łatwych i wymaga znakomitej kondycji fizycznej. Szlak rozpoczyna się nad Morskim Okiem, wiedzie przez Czarny Staw pod Rysami, a następnie pnie się stromo w górę trudnym, skalnym terenem.
Ze względu na duże przewyższenia i wyzwania techniczne, trasa ta jest ubezpieczona łańcuchami. Przez ekspertów i samych taterników uznawana jest za jedną z najtrudniejszych i najbardziej wymagających znakowanych ścieżek w całych polskich Tatrach, co wymaga od turystów szczególnej rozwagi i pokory wobec natury.
Alternatywą dla polskiego podejścia jest trasa od strony słowackiej, która uchodzi za nieco łagodniejszą, choć wciąż wymagającą. Prowadzi ona ze Szczyrbskiego Jeziora przez Dolinę Mięguszowiecką, Popradzki Staw i Przełęcz Waga, docierając ostatecznie na słowacki wierzchołek góry, wznoszący się na wysokość 2501 m n.p.m.
Zmienna pogoda i apele o rozwagę
Wtorkowa tragedia zbiegła się w czasie z bardzo trudnymi warunkami do uprawiania turystyki w Tatrach. Po poniedziałkowych, intensywnych opadach deszczu, skały pozostają mokre, co sprawia, że na stromych odcinkach jest wyjątkowo ślisko i niebezpiecznie.
We wtorkowy poranek góry były dodatkowo spowite niskim pułapem chmur, który znacząco ograniczał widoczność i orientację w terenie. Dopiero w godzinach popołudniowych aura uległa poprawie i zza chmur wyjrzało słońce, jednak nie zmniejszyło to obiektywnych zagrożeń występujących na wyżej położonych szlakach.
W obliczu tych warunków służby po raz kolejny przypominają o żelaznych zasadach bezpieczeństwa. Jak czytamy w apelu:
W wyższych partiach Tatr, zwłaszcza na odcinkach eksponowanych, nawet przy pozornie sprzyjającej aurze wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do groźnego w skutkach poślizgnięcia i upadku.