W najbliższą niedzielę mieszkańcy Krakowa staną przed decyzją, która może wstrząsnąć polityczną mapą drugiego największego miasta w Polsce. 24 maja odbędzie się referendum, w którym krakowianie zdecydują, czy ze stanowiskiem pożegna się prezydent Aleksander Miszalski oraz czy rozwiązana zostanie obecna rada miasta. Eksperci nie mają wątpliwości - głosowanie zapowiada się emocjonująco, a wszystko może rozstrzygnąć się na ostatniej prostej.
Klucz do całego referendum to frekwencja. Aby głosowanie miało moc prawną, musi w nim wziąć udział odpowiednio duża liczba krakowian.
W przypadku odwołania prezydenta Miszalskiego do urn musi pójść co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa. To minimum 3/5 liczby osób, które głosowały w drugiej turze wyborów prezydenckich w 2024 roku. Z kolei aby skutecznie odwołać radę miasta, wymagana jest jeszcze wyższa frekwencja - minimum 179 792 wyborców.
Te liczby pokazują, jak wysoko ustawiona jest poprzeczka. W praktyce do urn musi udać się około 27 procent uprawnionych do głosowania krakowian. Historia polskich referendów lokalnych pokazuje, że osiągnięcie takiej frekwencji jest trudne - ale nie niemożliwe.
Szczegóły w artykule: Ważą się losy Miszalskiego i rady miasta. Już za tydzień referendum w Krakowie
Miszalski straci stanowisko? Polacy odpowiedzieli
Czy Miszalski zachowa stanowisko? To pytanie zadano Polakom w ramach najnowszego sondażu przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie tygodnika „Wprost”. Wyniki pokazują, że więcej respondentów opowiada się za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa niż za jego pozostaniem na stanowisku.
Za przeprowadzeniem zmiany w krakowskim magistracie opowiedziało się 37,8 proc. badanych. Przeciwnego zdania było 18 proc. ankietowanych. Największą grupę stanowili jednak respondenci niezdecydowani — 44,2 proc. odpowiedziało, że nie ma opinii w tej sprawie.
Z badania wynika, że poparcie dla odwołania Miszalskiego najczęściej deklarowali mężczyźni (39,1 proc.), osoby w wieku 40–49 lat (39,5 proc.), respondenci z wyższym wykształceniem (41 proc.) oraz mieszkańcy miast liczących od 20 do 99 tys. mieszkańców (45,4 proc.).
Z kolei przeciwko odwołaniu prezydenta Krakowa częściej były kobiety (18 proc.), osoby w wieku 50–59 lat (21,6 proc.), ankietowani z wykształceniem średnim (20,6 proc.) oraz mieszkańcy miast mających od 100 do 500 tys. mieszkańców (21,8 proc.).