Marcin Kierwiński wrócił wczoraj do feralnego dla niego Dnia Strażaka. Polityk - jeszcze jako minister spraw wewnętrznych i administracji - wygłosił przemówienie, prowokując falę komentarzy. Mnóstwo osób sugerowało, że polityk był pod wpływem alkoholu. Później Kierwiński opublikował zdjęcie z badania alkomatem, wskazujące, że miał być trzeźwy, choć i to zrodziło kolejne pytania.
Na antenie Polsat News przekazał, że zaczyna rozsyłać pozwy. - Jeden dotyczy byłego polityka - kiedyś Platformy - a aktualnie nie wiem. Chyba bez przynależności - powiedział Kierwiński, zdradzając, kogo dotyczą wspomniane pozwy. Na pytanie Bogdana Rymanowskiego, czy chodzi o Jacka Protasiewicza, kandydat do europarlamentu przytaknął.
Protasiewicz bezpardonowo kpił z polityka Platformy Obywatelskiej. O Kierwińskim napisał, że był „napruty jak Messerschmidt”. Po zapowiedzi wytoczenia procesu cywilnego, kpi dalej.
W ostatnim wpisie były wicewojewoda sarkastycznie pisze: „To była koszmarna noc. Po tym wywiadzie nie mogłem zasnąć. Ogarnął mnie jakiś straszny lęk. Wyobraziłem sobie,że będę skazany na loch głodowy, Madejowe łoże lub -co najgorsze - na garotę!”.
„A tak na serio-to będzie fajny proces. Z biegłymi od uzależnień i techniki nagłośnieniowej+media”
- zapowiada Protasiewicz.
To była koszmarna noc.Po tym wywiadzie nie mogłem zasnąć.Ogarnął mnie jakiś straszny lęk.Wyobraziłem sobie,że będę skazany na loch głodowy,Madejowe łoże lub-co najgorsze-na garotę!🤣
— Jacek Protasiewicz (@ProtasiewiczJ) May 21, 2024
A tak na serio-to będzie fajny proces.Z biegłymi od uzależnień i techniki nagłośnieniowej+media✌️ pic.twitter.com/TpYeN18X0h