Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Chcą ścigać Ziobrę, ale... Sędzia Piebiak: ani Woźniak, ani Korneluk, nie są legalnymi prokuratorami

"Zarzuty można chcieć postawić, można je nawet postawić, ale to nie oznacza, że ktoś jest na przykład pozbawiony wolności, czy tym bardziej jest osobą prawomocnie uznaną za przestępcę. W wypadku pana Zbigniewa Ziobro to dążenie do postawienia mu zarzutów, postawienia go przed sądem, a następnie skazania i osadzenia go w zakładzie karnym jest widoczne od 13 grudnia 2023 roku, temu przecież służyło powołanie tego słynnego zespołu śledczego, który ma badać rzekome nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. A te rzekome nieprawidłowości mają imię i nazwisko, jedno czy drugie, Zbigniew Ziobro, Marcin Romanowski" - mówił na antenie Republiki sędzia Łukasz Piebiak prezes Stowarzyszenia "Prawnicy dla Polski".

Autor:

W niedzielę Telewizja Republika ogłosiła, że przebywający w USA Zbigniew Ziobro będzie nowym komentatorem stacji. Polityk wyjechał tam z Węgier, gdzie korzystał z azylu politycznego. Dzień po wspomnianym ogłoszeniu prezes Republiki, Tomasz Sakiewicz został wezwany do prokuratury w sprawie dotyczącej byłego ministra sprawiedliwości.

Szef stacji Domu Wolnego Słowa został wezwany na 20 maja na godz. 9.00 do Prokuratury Krajowej, a na dokumencie widnieje adnotacja "stawiennictwo obowiązkowe". Wezwanie podpisał prokurator Piotr Woźniak.

O wezwaniu mówił w poniedziałek wieczorem na antenie TVN24 kierujący przejętą siłowo Prokuraturą Krajową Dariusz Korneluk. - Uwzględniamy informacje, które pochodzą od samego pana Ziobry, ale także informacje, które zostały opublikowane w Telewizji Republika, że z dnia na dzień pan Ziobro został zatrudniony przez tę stację telewizyjną - powiedział.

Dodał, że w związku z tym „prokuratorzy podjęli decyzję o wezwaniu redaktora Sakiewicza na przesłuchanie w charakterze świadka, by między innymi (...) wyjaśnić, co się stało, że raptownie Zbigniew Ziobro, z dnia na dzień, a więc tuż po zmianie rządów na Węgrzech, stał się korespondentem, czy też pracownikiem Telewizji Republika, i czy to ma być może związek z popełnieniem przestępstwa z art. 239 Kodeksu karnego, czyli poplecznictwa, m.in. tworzenia fałszywych dowodów dla osoby poszukiwanej”.

Niemniej - wczoraj podczas konferencji prasowej, rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Przemysław Nowak stwierdził, że "prokuratorzy od początku mieli rację, twierdząc, że konieczne jest tymczasowe aresztowanie i natychmiastowe niezwłoczne wdrożenie poszukiwań międzynarodowych".

- Kwestia najważniejsza - Zbigniew Ziobro nie jest osobą poszukiwaną międzynarodowo. Mógł swobodnie podróżować po krajach UE, gdzie nie jest potrzebny polski paszport, to najważniejszy fakt. Należy zadać sobie pytanie, dlaczego Zbigniew Ziobro nie był osobą do dnia dzisiejszego poszukiwaną międzynarodowo, mimo że prokuratura od miesięcy robiła wszystko, by takie poszukiwania międzynarodowe były uruchomione

- mówił Nowak. 

Sędzia Piebiak: Ziobro jest osobą wolną

Na antenie TV Republika gościł dziś sędzia Łukasz Piebiak, prezes Stowarzyszenia "Prawnicy dla Polski".

Postrzegam to jako dość zabawną sytuację, w której biedny podwładny prokurator musi korygować swojego przełożonego, Prokuratura Generalnego, który również jest cywilistą, tak jak i ja. Prawa karnego nie za bardzo rozumie

– ocenił.

I mówił dalej: "za to rzecznik PK, prok. Nowak, lekko odciął się od tego, co minister, prokurator generalny, Żurek powiedział. No bo rzeczywiście Zbigniew Ziobro jest osobą wolną. Oczywiście - prokuratura stara się przekonać sąd, że jest inaczej, stara się uzyskać środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, ale nadal jest na etapie starania się. Państwa stacja, pan redaktor również, wspominał o tym. Jest postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa, ale jest zaskarżone. Sąd odwoławczy jeszcze sprawą się nie zajął, ma się zająć jesienią".

W świetle prawa - Zbigniew Ziobro jest osobą wolną i czy on zamierza w związku z tym, że jest osobą wolną, udać się na Węgry, do Południowej Afryki, Tajlandii czy Stanów Zjednoczonych, prokuratury polskiej nie powinno obchodzić. 

– tłumaczył.

Zapytany o wypowiedzi, które również wczoraj cytowaliśmy na portalu Niezalezna.pl - które padały ze strony obozu rządzącego, czy to od Magdaleny Biejat, czy Włodzimierza Czarzastego, czy samego Waldemara Żurka, wskazał: 

Zarzuty można chcieć postawić, można je nawet postawić, ale to nie oznacza, że ktoś jest na przykład pozbawiony wolności, czy tym bardziej jest osobą prawomocnie uznaną za przestępcę. W wypadku pana Zbigniewa Ziobro to dążenie do postawienia mu zarzutów, postawienia go przed sądem, a następnie skazania i osadzenia go w zakładzie karnym jest widoczne od 13 grudnia 2023 roku, temu przecież służyło powołanie tego słynnego zespołu śledczego, który ma badać rzekome nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. A te rzekome nieprawidłowości mają imię i nazwisko, jedno czy drugie, Zbigniew Ziobro, Marcin Romanowski

– mówił sędzia.

"Spróbujmy oddzielić warstwę polityczną. Politycy posługują się pewnymi skrótami, uproszczeniami i dla nich - przepraszam, ja tylko referuję - Zbigniew Ziobro jest "przestępcą, złodziejem" i tak dalej, ale w świetle prawa jest osobą niewinną" - doprecyzował.

Redaktor Michał Rachoń przypomniał wystąpienie sędziego Dariusza Łubowskiego z posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa, który przyznał, że zadzwoniło do niego dwóch prokuratorów - Dariusz Ślepokura i Piotr Woźniak. Jak relacjonował sędzia, chcieli porozmawiać z nim, umówić się, jak załatwić sprawę dotyczącą właśnie ściągnięcia do Polski, akurat nie Zbigniewa Ziobry, tylko Marcina Romanowskiego w tej samej sprawie. I się nic nie wydarzyło.

Woźniak dzwonił do sędziego Łubowskiego. Teraz wzywa Sakiewicza do prokuratury

Teraz, jak przypomniał dyrektor programowy Republiki - prok. Woźniak, ten sam prokurator, "wysyła pisma do naszego redaktora naczelnego, grożąc mu, że wsadzi do więzienia na pięć lat szefa telewizji Republika, bo mieliśmy czelność zaproponować Zbigniewowi Ziobro, żeby był naszym komentatorem politycznym i podpisać z nim umowę".

"Pan sędzia Łubowski, i chwała mu za odwagę, że zgodził się powiedzieć to, co go spotkało, opisał sytuację, która myślę w kraju realnie demokratycznym, w kraju, w którym rządzą pewne zasady, choćby zasada przyzwoitości, spowodowałyby, że ci panowie, ewentualnie ich mocodawcy, nie pełniliby nadal tych stanowisk. A rzeczywiście, tak jak pan redaktor mówi, nic się nie wydarzyło"

- skomentował sędzia Piebiak. 

Zwrócił się także do prokuratorów - Ślepokury i Woźniaka, którzy próbę rozmowy z sędzią Łubowskim tłumaczyli "sprawami technicznymi", z apelem: "panowie prokuratorzy, to się douczcie od tych prokuratorów czy innych specjalistów, jak należy takie sprawy technicznie załatwiać. Może nawet pójdźcie, zapiszcie się na jakieś studia, poczytajcie sobie podręczniki specjalistyczne".

"Ale ostatnią osobą, do której powinniście się w sprawie nawet technikaliów zgłaszać, to jest sędzia, który prowadzi tę sprawę. Jesteście nikim innym, tutaj możecie sobie pokrzykiwać, możecie prężyć muskuły, możecie mówić, możecie grozić, że może i zamkniecie redaktora naczelnego największej konserwatywnej stacji w Europie. Ale dla sądu jesteście tylko stroną, taką samą jak Zbigniew Ziobro, Marcin Romanowski czy ich obrońca Bartosz Lewandowski, czy którykolwiek inny. Jesteście tylko stroną, w związku z tym do sądu zwracacie się w formie przewidzianej kodeksem postępowania karnego na sali, a już na pewno nie w sytuacji, w której druga strona nie ma okazji słyszeć tego. Nawet jeżeli oglądamy amerykańskie filmy, nasz system to nie jest system amerykański, ale jeżeli sędzia coś uzgadnia z obrońcami, z adwokatami, to przecież pokazują to filmy z lubością amerykańskie, to zaprasza dwie strony, tak? Jeżeli chcemy jakieś kwestie techniczne uzgodnić, to proszę bardzo: Panie Prokuratorze, proszę tutaj do mojego gabinetu, pani mecenasie Lewandowski czy Wąsowski, to chodźcie"

 - kontynuował. 

Na pytanie o to, czy w świetle nielegalnego przejęcia Prokuratury Krajowej, prok. Woźniak jest legalnym prokuratorem, Piebiak odparł: "w mojej ocenie nie".

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w marcu 2026 r. zakwestionował umocowanie prok. Piotra Woźniaka w Prokuraturze Krajowej.
"Zgodnie z 106 § 2 ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze, Prokurator Krajowy może delegować prokuratora powszechnej jednostki organizacyjnej prokuratury do innej jednostki organizacyjnej prokuratury. Jak wynika obowiązujących przepisów, akt delegacji prokuratora Piotra Woźniaka do Prokuratury Krajowej mógł wydać tylko legalny Prokurator Krajowy, którym w tym czasie był (i jest nadal) prokurator Dariusz Barski. Zdaniem sądu, pomimo sporządzenia i podpisania takiego aktu w stosunku do prokuratora Piotra Woźniaka przez innych prokuratorów używających tytułu Prokurator Krajowy, tj. przez prokuratora Jacka Bilewicza, czy przez prokuratora Dariusza Korneluka, należy go uznać za bezskuteczny, bowiem został wydany przez nieuprawniony podmiot. Co za tym idzie stwierdzić należy, że nie wywołuje on skutków prawnych w zakresie, gdy tak wadliwie delegowany prokurator podejmuje wobec obywatela czynności o charakterze represyjnym, a takimi są bez wątpienia czynności pozbawiające władztwa na rzeczą" - wskazywał w uzasadnieniu sędzia Jakub Iwaniec.

"To się wszystko zaczyna od zamachu na prokuraturę, czyli bodajże od 12 stycznia 2024 roku. W efekcie zamachu bezprawnie zostaje odsunięty od możliwości wykonywania funkcji Dariusz Barski, Prokurator Krajowy. Za to wchodzi w jego miejsce i do jego gabinetu Dariusz Korneluk. Dariusz Korneluk nie jest Prokuratorem Krajowym, co wszyscy wiemy, bo prezydent ówczesny Andrzej Duda ani aktualny, Karol Nawrocki, się nie zgodził na taką zamianę Barskiego na Korneluka"

 - przypomniał sędzia Piebiak.

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska