Dziś w miejscowości Święte Nowaki (pow. skierniewicki) odbywa się kolejna konwencja programowa Prawa i Sprawiedliwości z cyklu "Myśląc Polska. Alternatywa 2.0", tym razem poświęcona zrównoważonemu rozwojowi - środowisku, klimatowi oraz polityce energetycznej.
- Jest jakieś szaleństwo w głowach wielu ludzi na tym świecie, także w Polsce, także dzisiaj w rządzie, które sprowadza się do pewnego procesu, który naukowcy nazwali animalizacją człowieka i humanizacją roślin i zwierząt. To jest proces zmierzający do przekonania człowieka, że jest co prawda częścią środowiska, ale najmniej ważną i szkodliwą. Otóż nie - człowiek jest częścią środowiska co najmniej tak ważną jak wszystkie innego jest części, co więcej - jest tym elementem tego środowiska, który jest najważniejszy. Dla człowieka, dla przyszłych pokoleń, mamy święty obowiązek zatroszczyć się o środowisko naturalne, pomnożyć wszystko, co możemy zrobić i przekazać następnym pokoleniom. Żadnej animalizacji człowieka i humanizacji zwierząt, po prostu zrównoważony rozwój, normalność
- zadeklarował we wstępie swojego wystąpienia podczas konwencji Przemysław Czarnek, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera.
- Człowiek na co dzień obcujący z przyrodą wykazuje się zawsze większym rozsądkiem życiowym - tak usłyszałem od profesora Kiczuka [Stanisława], wieloletniego prorektora KUL, wielkiego logika. Bo te procesy, które zachodzą w przyrodzie, one są naturalne, natury nie da się oszukać, człowiek sam się oszukuje, eliminując się z tej natury, tłumacząc młodszym pokoleniom, że człowiek jest gorszy od tego, co go otacza, że jest intruzem - dodał.
"Ratujmy Europę przed ekoterrorystami"
Zdaniem Czarnka, "nie jest tak, że trzeba powstrzymywać przemysł i gospodarkę, żeby żyć w czystszym środowisku".
- Jednym z największych oszustw (…) jest teza o zanieczyszczaniu powietrza przez CO2. Jak to jest - w 2005 r. rozpoczęła się europejska polityka klimatyczna, która jest szaleństwem ekoterroryzmu, i w tym samym czasie, przez 20 lat ta polityka, która miała redukować, nie wpłynęła na rzeczywistość, bo świat przez te 20 lat zwiększył emisję z poziomu 29,5 mld ton rocznie do 38,5 mld ton CO2 rocznie. CO2 wytwarzane w USA czy w Indiach nie potrzebuje paszportu lub wizy, żeby przekroczyć granicę i wpłynąć także tutaj. UE w swoim szaleństwie ideologii klimatycznej prowadzi do zubożenia Europy i w cale nie przyczynia się w sposób walny do tego, że emisja CO2 jest mniejsza. Jest większa
- przyznał poseł PiS.
Dodał, że "tracimy 500 miejsc pracy dziennie w UE, udział przemysłu europejskiego przez to szaleństwo ideologii klimatycznej zmniejszył się w ciągu 10-15 lat z poziomu 25 proc. do 17 proc.".
- Następuje przyspieszona deindustrializacja Europy. Polska cierpi w tym najbardziej, bo właśnie Polsce stawia się warunki "najbardziej", to Polskę obciąża się najbardziej opłatami od wymyślonych sposobów, które nie mają żadnej skuteczności walki z zanieczyszczeniem środowiska. (...) Polska musi kroczyć drogę zrównoważonego rozwoju, żeby młodzi ludzie nie musielli uciekać z Polski od bezrobocia, biedy. To jest zrównoważony rozwój, wszystko się na to składa, po pierwsze - człowiek - wykazał Przemysł Czarnek.
Przyznał, że system opłat za emisję CO2 - ETS - został poddany "niekontrolowanemu obiegowi", a koszty uprawnień wzrosły z 8 do 75-80 euro, a perspektywy przewidują dalsze wzrosty.
- Co to oznacza dla Polski? Że mamy przyspieszyć do najszybszej w Europie deindustrializacji, potężnego bezrobocia, żeby młodzi Polacy szukali miejsca na szparagach w Niemczech albo na toaletach w Anglii czy Austrii. Czy to jest zrównoważony rozwój czy poddanie się katastrofalnemu, antyludzkiemu terroryzmowi ekologicznemu
- dodał.
Czarnek zadeklarował, że "wychodzimy z ETS, nie godzimy się na przyjęcie ETS2". - Ratujmy Europę przed ekoterrorystami - podkreślił.
Zaproponował inwestycję w stabilne źródła energii, do których zaliczył - geotermię, elektrownie wodne, biogaz.
- OZE tak, ale stabilne, dyspozycyjne cały rok, one mogą stanowić wkład do naszego miksu energetycznego, którego efektem będzie tani prąd, a nie absurdy dofinansowane z UE powodujące, że Polacy mają najdroższy prąd w UE
- przekazał.