Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Chaos w sądzie, a bandyci wciąż bez wyroku. Wiemy, gdzie ma trafić sprawa "obcinaczy palców"

Sąd Najwyższy zdecydował, że to Sąd Apelacyjny w Łodzi zajmie się sprawą brutalnego gangu "obcinaczy palców". Akta sprawy nie trafiły jednak jeszcze z Warszawy do Łodzi. Wyrok pierwszej instancji w tej sprawie zapadł... w 2022 roku - od tamtej pory oskarżonym przedłużany był areszt, jak również wyłączano kolejnych sędziów z Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Kuriozalna sytuacja miała miejsce w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Od ponad trzech lat nie ruszył proces apelacyjny bandytów z gangu "obcinaczy palców", bo nie udaje się skompletować składu orzekającego - kolejni sędziowie byli wyłączani od rozpoznania sprawy.

"Obcinacze palców" to jedna z najbardziej brutalnych zbrojnych grup przestępczych, która ma na swoim koncie m.in. uprowadzenia dla okupu oraz zabójstwa. W latach 2000-2006 grupa dokonała kilkunastu porwań. Aby zmusić rodziny ofiar do zapłacenia okupów, członkowie grupy przesyłali najbliższym odcięte palce porwanych. 

Niestety, do dzisiaj los niektórych osób pozostaje nieznany - tak jak uprowadzonego Hindusa Harisha H., czy córki znanego biznesmena z branży mięsnej Eweliny B. Prokuratura oskarżyła trzynaście osób z grupy "obcinaczy" - w akcie oskarżenia znalazło się również m.in. zabójstwo Mariusza M. czy też morderstwo w siłowni "Paker" w Warszawie.

Wyrok pierwszej instancji w sprawie bezwzględnej grupy bandytów zapadł w Sądzie Okręgowym w Warszawie dokładnie 12 września 2022 roku. Wszyscy zostali skazani na wieloletnie kary więzienia, a trzech z nich - Wojciech S., Krzysztof P. i Tomasz R. - usłyszało wyrok dożywocia.

Kary łączne, jakie wymierzono oskarżonym, to: Wojciech S. - dożywocie; Krzysztof P. - dożywocie; Tomasz R. - dożywocie; Marcin N. - 25 lat; Artur N. - 15 lat; Sebastian L. - 15 lat; Grzegorz K. - 15 lat; Tomasz R. - 15 lat; Krzysztof M. - 12 lat; Leszek Z. - 7 lat i 6 miesięcy; Wiesław B. - 7 lat; Jarosław R. - 3 lata i 6 miesięcy; Marcin S. - 4 lata.

Po ponad 3,5 roku od wyroku sądu pierwszej instancji, Sąd Apelacyjny w Warszawie poddał się i zwrócił się do Sądu Najwyższego o przekazanie sprawy do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu. Powód? Brak... możliwości skompletowania składu orzekającego po wielokrotnym wyłączaniu kolejnych sędziów od rozpoznania sprawy. Przypomnijmy, że w warszawskim Sądzie Apelacyjnym funkcjonowały dwa wydziały karne – II i VIII, do których trafiały apelacje od wyroków obu stołecznych sądów okręgowych, wydanych w pierwszej instancji. Jeden z nich został zlikwidowany, a wszyscy orzekający w nim sędziowie trafili "na zesłanie" do nowo powstałej sekcji zażaleniowo-wnioskowej. Było oczywiste, że decyzja przyniesie fatalny skutek, o czym ostrzegała m.in. "Gazeta Polska" już w 2024 roku.

Sprawa trafiła z Warszawy do Łodzi. Ale akta - jeszcze nie

Sprawa dotycząca przeniesienia sprawy "obcinaczy palców" do innego sądu wpłynęła do Sądu Najwyższego 22 kwietnia, a już tydzień później na posiedzeniu sędzia Kazimierz Klugiewicz przekazał sprawę do rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Łodzi.

Tak ekspresowe nie jest już tempo przekazania akt sprawy do łódzkiego sądu.

- Do chwili obecnej Sąd Najwyższy nie przekazał Sądowi Apelacyjnemu w Łodzi akt sprawy - przekazał nam sędzia Tomasz Szabelski, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Łodzi.

Kiedy bezwzględni bandyci i mordercy doczekają się prawomocnych wyroków? Tego, niestety, wciąż nie wiadomo.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska