Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Lawina importu żywności z Ukrainy. Czarnek: Kto obroni polskiego rolnika?

„To są zatrważające liczby” – alarmował w Dorohusku Przemysław Czarnek, wskazując na gwałtowny wzrost importu żywności z Ukrainy. Kandydat PiS na premiera przekonywał, że polski rynek jest zalewany produktami rolno-spożywczymi zza wschodniej granicy, a rodzimi rolnicy i producenci nie są w stanie konkurować na równych zasadach. „Przy tego rodzaju nieuczciwej konkurencji polski rolnik nie ma szans” – ocenił, domagając się rozszerzenia blokad oraz większej kontroli importu.

Autor:

Prof. Przemysław Czarnek, wraz z innymi parlamentarzystami PiS pojawił się dziś na przejściu granicznym w Dorohusku. Konfederacja kandydata PiS na premiera dotyczyła zalewu Polski produktami żywnościowymi z Ukrainy. Jak wskazali politycy największej partii opozycyjnej - import produktów ukraińskich uderza w bezpieczeństwo m.in. polskich rolników.

Ukraińskie produkty zalewają polski rynek. Czarnek podał liczby

"Po rozmowie z rolnikami pod Piotrkowem Trybunalskim w sobotę, po rozmowach z rolnikami także na Lubelszczyźnie, po wielu ostatnio doniesieniach o tym, że coraz więcej produktów rolno-spożywczych przepływa przez granicę polsko-ukraińską z kierunku Ukrainy do Polski, zalewając polski rynek, chcemy państwu przedstawić dane, które są rzeczywiście zatrważające, i nasze wnioski z tego, co tu się na granicy dzieje" - zaczął Czarnek.

Jak przypomniał, "wiosną 2023 roku w rządzie Prawa i Sprawiedliwości pod zarządem pana ministra Roberta Telusa, obecnego tu również pana ministra Krzysztofa Ciecióry, wprowadzono blokadę na zboża ukraińskie wbrew Unii Europejskiej, zmuszając Unię Europejską do odpowiedniego działania. Ta blokada dotyczyła pszenicy, rzepaku, słonecznika, kukurydzy. Ta blokada jest utrzymywana, a my jesteśmy tutaj na tej granicy po to, żeby podtrzymać rząd w tej decyzji podjętej jeszcze przez rząd PiS w wiosną 2023 roku".

Podtrzymać dlatego, że wiem, że jesteśmy ostatnim państwem, który taką blokadę stosuje i są naciski, żeby ją zdjąć. Nie wolno zdjąć tej blokady ze zbóż ukraińskich. Ale dzisiaj chodzi o coś więcej. W tych samochodach, tego rodzaju samochodach, tego rodzaju transportem, jak tutaj widzimy, trafiają na polski rynek produkty już przetworzone z tych zbóż, które do Polski nie przenikają.

– dodał.

Czarnek powołał się na konkretne liczny, wskazując, że "przy negatywnym, ujemnym bilansie handlowym z Ukrainą, bo za 2025 rok produkty, które do Polski trafiły na polski rynek z Ukrainy, to są produkty o wartości 6 miliardów 700 milionów złotych. Tymczasem Polska wyeksportowała na Ukrainę produkty o wartości 5 miliardów złotych. Mamy zatem ujemny bilans na kwotę miliard 700 milionów złotych".

"Co się składa na ten ujemny bilans, co się składa na te 6 miliardów 700 milionów złotych? Rzepak został zablokowany, ale mamy nieprawdopodobny wzrost importu oleju rzepakowego z Ukrainy do Polski. O ile jeszcze w 2022 roku to było 26 tysięcy ton, o tyle już w roku 2024 i w zeszłym roku 2025 to było po 70 tysięcy ton. Zatem wzrost z 26 tysięcy ton aż do 70 tysięcy ton na rok w 2024 i w 2025 roku. Co się dzieje z owocami miękkimi? Sektor szczególnie ważny dla Lubelszczyzny, na której jesteśmy. Maliny to owoce miękkie. W 2025 roku nastąpił wzrost importu malin mrożonych o 70 proc. Sprowadziliśmy 36,5 tysiąca ton owoców miękkich mrożonych, w szczególności malin, o wartości 125 milionów euro na polski rynek. W innych sektorach jest jeszcze gorzej. To, co się dzieje na rynku jaj, jest zatrważające. W 2025 roku nastąpił wzrost importu jaj z Ukrainy do Polski o prawie 90 proc.. O prawie 90 proc. więcej jaj z Ukrainy do Polski przybywa na polski rynek. To są dane za 2025 rok. W 2025 roku sprowadzono do Polski jaja w wielkości 14-15 tysięcy ton. Wartościowo to jest wzrost o 162 proc."

- przekazał polityk. PiS. 

"Jaką odpowiedź ma polski rząd?"

"Jak do tego weźmiemy jeszcze jedną informację, że tu niedaleko, tuż obok Lwowa powstaje wielka ferma, na której ma być 2 miliony 300 tysięcy kur niosek, które dziennie mają produkować, znosić 1 milion 700 tysięcy jaj, to to są zatrważające liczby. Dlatego są z tej strony umiejscowione te zakłady, żeby trafiały na polski rynek. To jest konkurencja, której polski rolnik, polski hodowca, polscy właściciele ferm nie wytrzymają" - zaalarmował.

Dodał, że "jeszcze gorzej jest na rynku mleczarskim".

"Jeśli chodzi o masło, nastąpił wzrost rok do roku importu masła do Polski z Ukrainy, uwaga, o 371 proc. Nie 37, o 371 proc.. Wartość tego masła to już jest pięciokrotność, nie 371 proc., tylko pięciokrotność. Weźmy pod uwagę fakt, że w czerwcu 2024 roku w Białymstoku miało miejsce spotkanie, podczas którego podpisano umowę pomiędzy sektorem mleczarskim polskim i ukraińskim o wsparciu mleczarskiego sektora na Ukrainie. Ta umowa była podpisana w obecności obecnie urzędującego ministra Krajewskiego z Polskiego Stronnictwa Ludowego i przy patronacie PSL-u i pana Krajewskiego. Jak dzisiaj pan Krajewski odnosi się do sytuacji, w której następuje radykalny wzrost importu już przetworzonego mleka, masła o 371 proc. rok do roku i pięciokrotnie większa wartość tego masła wpływającego na rynek polski? Jak mają się czuć polscy hodowcy, polscy wytwórcy, polskie firmy przetwarzające mleko, polskie firmy mleczarskie w sytuacji tak ogromnego już zagrożenia, nie tylko zagrożenia, tylko realnej konkurencji? Raczej - nieuczciwej konkurencji, dlatego że warunki przetwarzania mleka na Ukrainie i w Polsce są zupełnie inne..."

 - podał polityk. 

Jak podkreślił: "to są dane ze zeszłego roku potwierdzające zasadne obawy rolników. Powtórzę raz jeszcze, powstają potężne zakłady, czy to fermy, tak jak o której mówiłem, na 2 miliony 300 tysięcy kur niosek pod Lwowem, czy w obrodzie tutaj wołyńskim, powstają wielkie zakłady mleczarskie. Będą nastawione na to, żeby produkować z mleka przetwory, które będą trafiały na polski rynek, tak jak to masło, którego import zwiększył się, raz jeszcze powtórzmy, o 371 proc.. Jaką ma odpowiedź rząd polski z panem Krajewskim na czele, który był obecny przy podpisywaniu umowy na wsparcie przetwórstwa mleczarskiego na Ukrainie?".

"Dlaczego nie chroni się polskiego rolnika?"

Czarnek wspomniał o jeszcze jednej rzeczy. "Otóż wedle umowy pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą, która weszła w życie w październiku 2025 roku, zmieniano kontyngenty na produkty rolno-spożywcze z Ukrainy. I tak, na cukier zwiększono ten kontyngent z około 20 tysięcy do 100 tysięcy ton. Na miód z 6 tysięcy do 35 tysięcy ton. Na jaja z 6 tysięcy do 18 tysięcy ton. Na mięso drobiowe z 90 tysięcy do 120 tysięcy ton" - przekazał.

Wysnuł również kilka pytań pod adresem rządu Donalda Tuska: "dlaczego o tym Polska nie poinformowała rolników? Dlaczego dowiedzieliśmy się od ukraińskiej strony o tego rodzaju umowie? Dlaczego nie chroni się polskiego rolnika, polskiego mieszkańca polskiej wsi, tego, który pracuje na bezpieczeństwo żywnościowe Polski?".

"Żądamy zatem transparentności tego, co dzieje się tutaj na Ukrainie, zablokowania tak potężnego importu produktów przetworzonych rolno-spożywczych do Polski, które niszczą polskie rolnictwo. Przy tego rodzaju nieuczciwej konkurencji polski rolnik nie ma szans. Żądamy rozszerzenia zatem blokad na granicy, tych, które były podjęte w marcu, utrzymania i rozszerzenia również o produkty przetworzone. Żądamy zdecydowanego zwiększenia kontroli tu na granicy, jakości tych produktów. Trzeba chronić polskiego rolnika dla polskiego bezpieczeństwa żywnościowego, dla polskiej suwerenności żywnościowej, dlatego tutaj jesteśmy" 

– zaapelował.

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska