Iran przyznał się dziś do zestrzelenia ukraińskiego samolotu pasażerskiego. W katastrofie zginęło 176 osób, w tym 82 Irańczyków, 57 Kanadyjczyków, 11 Ukraińców, a także obywatele Szwecji, Afganistanu, Wielkiej Brytanii i Niemiec.
- To właściwa postawa władz irańskich - przyznanie się do winy, tak jak to wszystko wyglądało. Konflikt, który mamy na Bliskim Wschodzie, oczywiście nie zostanie zażegnany - bo ten konflikt jest przecież od wielu, wielu lat - ale wyraźnie widać deeskalację
- powiedział minister.
- Powiedzenie prawdy jest zawsze dobre, bo świadczy o intencjach, to świadczy o tym, że jest poszukiwane porozumienie
- dodał szef MON. Ocenił, że na postawę władz Iranu wpłynęła presja międzynarodowa, m.in. premiera Kanady Justina Trudeau i skontrastował tę sytuację z zachowaniem polskich władz po tragedii smoleńskiej.
- Premier Kanady potrafił wywrzeć presję, która zakończyła się właśnie w ten sposób, że sprawcy przyznali się do tego czynu, a kontrastuje z tym postawa premiera rządu koalicji PO-PSL, który na wszystko się godził, który zostawił śledztwo stronie rosyjskiej po katastrofie smoleńskiej. To przecież rezultatem decyzji Donalda Tuska jest to, że dziś wrak samolotu - a więc dowód w sprawie - jest w Rosji
- powiedział Błaszczak.
Szef MON podkreślał także, iż sytuacja w Iraku uspokaja się, a dowództwo misji NATO podjęło działania zmierzające do przywrócenia działania zawieszonej misji szkoleniowej. Poinformował, że decyzja, czy zwiększyć obecność wojsk NATO na Bliskim Wschodzie, o co apelował prezydent USA Donald Trump, zostanie podjęta wspólnie w ramach NATO.
- Wspólnie podejmiemy taką decyzję w ramach solidarności. Jesteśmy solidarni w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, bo liczymy na wsparcie w sytuacji, gdybyśmy my, Polska została zaatakowana
- powiedział, uzasadniając w ten sposób udział polskich żołnierzy w misjach Sojuszu w różnych częściach świata. Wezwania opozycji, by wycofać się z Iraku, porównał do sytuacji z 1939 r., gdy "polscy sojusznicy nie chcieli umierać za Gdańsk".
Wskazał także, iż Polska systematycznie wzmacnia swoje siły zbrojne, a resort prowadzi działania, by zachęcić młodych ludzi do wstępowania do wojska.
- Rozmawiałem z uczniami klas mundurowych, ze studentami z Legii Akademickiej, z ludźmi, którzy działają w organizacjach proobronnych. Właśnie chcę te trzy nurty skupić w rękach pełnomocnika, którego powołałem. To Pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej ds. Programu Zostań Żołnierzem RP
- powiedział. Zapowiedział też kolejną edycję tego programu.
Podkreślił, że gdy PiS doszedł do władzy w 2015 r., polskie wojsko liczyło ok. 95 tys. żołnierzy, a dziś liczy 128 tys. żołnierzy, a to jeszcze zbyt mało. Dodał, że także Wojska Obrony Terytorialnej służą Polsce, a sprzeciw lewicy wobec ich finansowania świadczy o totalnej opozycji.