Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Hejt i presja na sędziów Sądu Najwyższego. "Tusk chce zmusić koalicjantów do samobójstwa"

Rośnie presja na Sąd Najwyższy. Wczoraj list otwarty wystosowała część sędziów, a także byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego. Do Sądu Najwyższego wydzwaniają również ludzie, aby wulgarnie ubliżać pracownikom i sędziom. Donald Tusk zwrócił się też z apelem do koalicjantów, którzy w całej sytuacji mieliby „nie dać się podzielić” i „zachować przyzwoicie”. – To propozycja dla Szymona Hołowni, by złamać konstytucję i wziąć na siebie całą odpowiedzialność. Wydaje się jednak, że marszałek nie jest samobójcą – mówi nam prof. Mieczysław Ryba z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Sąd Najwyższy zapowiedział, że 1 lipca zapadnie decyzja co do wyborów. Sędziowie z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych spokojnie reagują na kolejne prowokacje oraz wrzutki Romana Giertycha i Adama Bodnara. SN zdecydował o odrzuceniu protestu statystyka dr. Krzysztofa Kontka. To w ramach tego protestu prokurator generalny Adam Bodnar opowiedział się za ponownym przeliczeniem głosów w 1472 komisjach. Działanie jest zgodne z dotychczasową praktyką SN, który reagował w sprawach nieprawidłowości wyborczych, gdy miały one podstawy w osobistych doświadczeniach osób składających protest. Siłą rzeczy odrzucano więc jako niezasadne domorosłe analizy, wiedzę zaczerpniętą z plotek czy niesprawdzonych informacji. Odrzucenie skargi statystyka oburzyło Adama Bodnara.

Reklama

„Niepojęte, jak Sąd Najwyższy traktuje Konstytucję, Wyborców i uczestników postępowania w sprawie protestu wyborczego. Godzi to w starania o utrzymanie w Polsce zaufania do procesu wyborczego” – napisał minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Dodał również, że będzie trwała analiza możliwości podjęcia dalszych czynności. 

Asertywna postawa sędziów SN sprawiła, że obóz władzy dążący do anulowania wyników wyborów zmienia taktykę. Mimo że politycy sami składali protesty wyborcze, teraz przekonują, że izba SN, która bada protesty, nie jest sądem i nie może ocenić ważności wyborów. Problem jest jednak w tym, że obowiązek rozpatrzenia protestów na tę konkretną izbę nakłada ustawa. Koalicja rządząca nie podjęła próby uregulowania tej kwestii. Co więcej, nie kwestionowali tego składu sędziowskiego w czasie poprzednich wyborów w 2020, 2023 i 2024 r. Mimo to postanowiono wrócić do narracji kwestionującej wynik Izbę Kontroli Nadzwyczajnej. Oczywiście w sukurs politykom przyszło środowisko sędziowskie. Swoje oświadczenie wystosowali sędziowie SN. 

„Stosownie do artykułu 129 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej ważność wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej stwierdza Sąd Najwyższy. Sąd Najwyższy rozpoznaje także, zgodnie z art. 323 par. 1 ustawy Kodeks wyborczy, protesty wyborcze w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej. Zgodnie z obowiązującym systemem prawnym Sąd Najwyższy jako organ sprawujący w Polsce wymiar sprawiedliwości (art. 175 ust. 1 Konstytucji) musi spełnić warunki niezależnego, bezstronnego i niezawisłego sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) wymagane także normami konwencji i traktatów stanowiących źródła prawa w Polsce”

– napisano w liście. Jak podkreślono, „Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego nie jest sądem, co wynika z orzeczeń Sądu Najwyższego oraz orzeczeń trybunałów międzynarodowych”. Pod tym oświadczeniem podpisała się jedna czwarta sędziów orzekających w SN. Donald Tusk może liczyć też na byłych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Oni również wystosowali apel, w którym przypominają, że wymieniona izba SN nie jest sądem. Podobnych oświadczeń nie było jednak ani w 2023, ani w 2024 r., gdy wybory wygrywała rządząca koalicja. 

Presja, mimo że skoncentrowana na sędziach, to jednak dotyka przede wszystkim polityków. Pojawia się bowiem koncepcja, aby doprowadzić do przerwy podczas Zgromadzenia Narodowego 6 sierpnia i nie przeprowadzić zaprzysiężenia. Tego jednak nie chce ani PSL, ani Szymon Hołownia.

– Protesty wyborcze rozpatrzyć, sprawdzić to, gdzie były niedociągnięcia, przyjąć rekomendacje na przyszłość. Wynik wyborów jest rozstrzygnięty. Ci, którzy szukają jakiejś nadziei w zmianie wyniku wyborczego, popełniają błąd, bo Polacy zdecydowali – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej. Wcześniej również Szymon Hołownia zapowiadał, że nie da się wciągnąć w przeprowadzanie zamachu stanu. Wczoraj oliwy do ognia dodał Donald Tusk. „Przed liderami Koalicji 15X poważna próba. Wiem, trudno znaleźć legalne i skuteczne sposoby działania w tym ustrojowym bałaganie, jaki odziedziczyliśmy po PiS. Jeśli nie wiecie, jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowajcie się przyzwoicie. I nie dajcie się podzielić” – napisał premier. 

Zdaniem komentatorów to faktycznie namawianie do wzięcia udziału w zamachu stanu.

– Jeżeli Szymon Hołownia postąpi, tak jak oczekuje od niego Donald Tusk, to weźmie na siebie najcięższe zarzuty prokuratorskie. To nic innego niż metoda na rządzenie. Ponieważ nie można inaczej, bo obóz jest złożony z bardzo różnych ludzi, o różnych przekonaniach, to trzeba wzniecać kolejne wojny oparte na najniższych instynktach

– mówi nam prof. Mieczysław Ryba.
 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie
Reklama